piątek, 30 października 2015

29 października 1611 r. hołd rosyjskiego cara Wasyla Szujskiego - czyli, data obchodzenia dnia polskiej dumy narodowej

Współczena historia to pomieszanie kacapskiego podejścia i manipulacji. We współczesnej kacapii zwanej Rosją  4. listopada obchodzony jest jako Dzień Narodowej Jedności, ustanowiony w rocznicę wygnania Polaków z Rosji w r 1612. Dodam, że jesteśmy jedynym narodem na świecie, który tego dokonał, nikt nie dał rady. Niemcom, Francuzom udało się podchodzić pod Moskwę, ale nikt tam nie siedział jak PAN. A nam sie udało.
Trabią o tym wszędzie, ale zastanówmy się czy my mamy jakieś kompleksy. Oczywiście, że nie.
Ale nie usłyszysz o tym w kacapskich programach telewizyjnych czy kacapskich historyków i trzody, która z nimi współpracuje.
Więc sięgnijmy do naszej historii, zamknijmy oczy i cofnjmy sie w przeszłość.
29 października 1611 r tego dnia tłumy warszawiaków zebrały się wzdłuż Traktu Królewskiego w oczekiwaniu na hetmana Stanisława Żółkiewskiego, który wracał właśnie z wyprawy moskiewskiej. Mieszczanie i szlachta, przy biciu kościelnych dzwonów, wypatrywali przejazdu znamienitych osobistości. Około godziny 10 ich oczom ukazał się bohater, osławiony triumfem wojennym spod Kłuszyna oraz wkroczeniem do Moskwy (1610). Jechał Krakowskim Przedmieściem w karecie zaprzęgniętej w sześć białych koni. Za nim, w innym powozie, jechali jeńcy, a wśród nich zdetronizowany car Wasyl IV Szujski, dwaj jego bracia – Iwan i Dymitr (dowodził wojskami moskiewskimi pod Kłuszynem), żona Dymitra Katarzyna Grigoriewna, broniący Smoleńska przed Polakami Michaił Szein; wreszcie duchowni – patriarcha Filaret i arcybiskup smoleński Siergiej.
Szujscy mieli być doprowadzeni przed oblicze króla Zygmunta III, który rezydował na Zamku Królewskim. W jego murach odbywały się właśnie obrady sejmu. Płomiennie debatowano m.in. o przyszłości stolicy państwa carów w polskich rękach, jednak wszelkie spory szybko zeszły na dalszy plan, kiedy w Sali Senatorskiej, przed królem, posłami i senatorami, stanął wybitny dowódca. W przemówieniu przed królewskim obliczem Żółkiewski przedstawił dostojnych jeńców odnosząc się do okresu panowania pojmanego cara. Głos zabrał także podkanclerzy Feliks Kryski, który zwrócił uwagę na doniosłość wydarzenia:
Szujscy mieli być doprowadzeni przed oblicze króla Zygmunta III, który rezydował na Zamku Królewskim. W jego murach odbywały się właśnie obrady sejmu. Płomiennie debatowano m.in. o przyszłości stolicy państwa carów w polskich rękach, jednak wszelkie spory szybko zeszły na dalszy plan, kiedy w Sali Senatorskiej, przed królem, posłami i senatorami, stanął wybitny dowódca. W przemówieniu przed królewskim obliczem Żółkiewski przedstawił dostojnych jeńców odnosząc się do okresu panowania pojmanego cara. Głos zabrał także podkanclerzy Feliks Kryski, który zwrócił uwagę na doniosłość wydarzenia:
Bywało siła triumfów, bywało za pradziadów naszych siła zwycięstw (…) ale hospodara moskiewskiego tu stawić, gubernatora ziemi wszystkiej przyprowadzić, głowę i rząd państwa moskiewskiego tego panu swemu i Ojczyźnie oddawać, to dopiero dziwy, nowina, męstwo rycerstwa (…) sama sława!
Po przemowach, do siedzącego na tronie króla podeszli przyprowadzeni jeńcy, po czym złożyli hołd. Car pochylił się nisko, dotknął ręką podłogi, a następnie ją ucałował. Jego bracia padli na twarz, uderzali czołem o ziemię, a jeden z nich – Iwan, miał nawet płakać. Była to audiencja wielka, było to widowisko dziwne i litość wzbudzające – napisał Julian Ursyn Niemcewicz w „Dziejach panowania Zygmunta III”.
Gesty Szujskich oznaczały uznanie panowania Zygmunta III, deklarację posłuszeństwa oraz zgodę na nienaruszalność granicy obu państw. Pierwszy raz w historii (i zapewne ostatni) car ukorzył się przed polskim królem. A jednak trudno o tym wydarzeniu usłyszeć na lekcjach historii. Co więcej, 400. rocznica hołdu Szujskich, która przypadła w 2011 r., przeszła w Polsce bez echa.
 
Gdybyśmy mieli jeszcze zdolniejszych i patriotycznie nastawionych historyków (oprócz istniejących)
to można by narysować mapę z granicami na Amurze i graniczącymi z CHINAMI, a co, jak szaleć to szaleć. Ale czy mamy łuki triumfalne, francuskie by się chowały przy naszym, pomniki czy obrazy.
Tylko obrazy,wydarzenie z października 1611 r. zobrazował nie tylko Matejko. Jeńców moskiewskich przed Zygmuntem III uwiecznił także nadworny malarz polskiego króla, pochodzący z Włoch Tomasz Dolabella. Usunięcia zdobiącego wnętrze Zamku Królewskiego obrazu domagali się kolejni carowie. Nie wiadomo do końca co się z nim stało, prawdopodobnie został jednak zrabowany przez rosyjskie wojska w XVIII w.
Jaki los czekał zdetronizowanego cara w polskiej niewoli?
Zamieszkał na zamku w Gostyninie, gdzie doczekał swych ostatnich chwil. Zmarł w niejasnych okolicznościach w 1612 r.; rychło po nim swój żywot zakończył wielki kniaź Dymitr wraz z żoną. Podejrzewano, że wszyscy zostali otruci. Przez jakiś czas ich ciała spoczywały w Kaplicy Moskiewskiej w Warszawie (stała w pobliżu dzisiejszego Pałacu Staszica). W 1635 r. wykupili je posłowie przybyli zza wschodniej granicy, a Szujskich uroczyście pochowano w moskiewskim Soborze Archangielskim.

Całą historię wierszem opisał Adam Jarzębski w utworze Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy z 1643 r.:  
Niedaleko tuż kaplica.
Moskiewska, na niej tablica
Marmurowa z literami,
Złotemi charakterami.
Tam znajdziesz wielkie zwycięstwo.
Królewskie odważne męstwo.
Wtenczas cara moskiewskiego
Poimał z bracią, Szujskiego,
Których na sejm do Warszawy
Stawiono więźniów; ich sprawy
Do Gostymina posłano,
Do więzienia odesłano;
Struli się sami, udają,
Dla wstydu, tak powiedają.
Potym ich tu pochowano
W tej kaplicy, w grób schowano.
Przyjechał poseł moskiewski,
Prosił; Majestat Królewski
Darował mu w podarunku
Ciała, w wielkim obwarunku,
Które z ceremonijami,
Zawieziono z tryumfami
Do stolice: wieczna sława,
Za Czwartego Władysława.

 
Na marginesie: w 1610 r. tego samego Władysława, wówczas jeszcze królewicza, bojarzy obwołali carem (po detronizacji Szujskiego). Zygmunt III nie zgodził się jednak na konwersję syna na prawosławie i nie wysłał go do pogrążonego w anarchii kraju.
I znów na wielkiej karcie naszej historii RELIGIA, a właściwie brak równorzędnej tolerancji spowodowała klęskę naszego narodu. Co mogło by spowodować Rzeczypospolitą trojga narodów i granicę z Chinami i bogactwo dla obu krajów.
Późniejsze czasy, chciwość i chęć władzy biskupów i ich współpraca z zaborcami i Watykanem były nie pomocą w odzyskaniu niepodległości, a gwoździem do trumy z napisem Rzeczypospolita, wyjątków nie liczę.
Dziś mamy małą Polskę ciemną i biedną.
Ktoś zapyta przecież mamy niepodległość, tak, ale z małej litery.
W czasach AWS Goryszewski głośno i dobitnie stwierdził, że nie ważne jaka będzie Polska, byle katolicka. To nie jest myślenie narodowe a kościelne, a kościół to instytucja ponadpaństwowa i dla niej liczą się wierni, obojętnej narodowości. Co dobre dla kościoła nie musi być dobre dla Polski.
Ciemny lud łatwiej poddaje się religijnym manipulacjom i wierzy w słuszny i jedyny monopol religijny.
 
Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Każdy Polak i europejszyk pownien mieć WBITE do głowy przez naszą historię, że jesteśmy jedynym narodem na świecie przed którym rosyjski car bił głową i składał nam hołd.
 

A dziś co mamy OBRAZ MATEJKI, który leży w piwnicy Muzeum Narodowego, zamiast być wystawianym w głównej jego sali, leży zakurzony i zwinięty w piwnicy.
W kacapsko-niemieckiej TV cisza, niemieckiej prasie cisza, podręczniki do historii zapomnij, ale najlepiej odbieraną stacją radiową w Polsce jest Radio Maryja.
A przez kogo to jest oczywiście przez Żydów i Masonów, że o cyklistach iluminatach nie wspomnę.
 
Tak, podsumowująć 29 paździenika każdego roku jest dobrą okazją, aby kupić dobrze zmrożoną butelkę Finlandii i wypić toast za chwałę wielkiej Rzeczypospolitej, Lechii i Sarmacjii.
 
I żadnych kompleksów, na pochybel czarnym i czerwonym.
 
Z natury leniwy jestem, więc większośc wpisu zaciągnąłem z art Waldemara Kowalskiego.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajrzałem pod link (artykuł z zeszłego roku) i zwątpiłem po przeczytaniu wpisów. Dziwi mnie to, że jest tak dużo bezkrytycznych opini osób powołujących się na ruskie "źródła". Admiratorzy ruskiej wersji "prawdy" piszą sobie radośnie tak jakby ruskiej razwiedki, rozbiorów i niezliczonych zbrodni na Polakach nie było. Szkoda, że tajnych nagrań wideo nie ma. Są według nich jakieś ustne "relacje" (także i polaków) wybrane z książki T.Bohuna (?) z dokonanego przez Polaków jakoby ..ludobójstwa 20-25 tysięcy moskwiczan w 1612". Tak więc jako dowód zostaje nam książka i "prawda czasu prawda ekranu" zawarta w filmach "rok 1612" + "taras bulba" tak ku pamięci "naszego" morderczego instynktu. Oczywiście można w odpowiedzi (tak jak robią ruskie) przypadkowo znależć "gdzieś" zapisane relacje, na cudem ocalałej karcie wyrwanej z zagubionej kroniki. Podać nam miłą wersję. Następnie POwołać się na to źródło, następny POwołuje się na źródło o źródle ..itp.itd, aż im się znudzi. Wtedy nagle bomba! Ruscy znajdują komórkę na której ówczesny mieszkaniec Moskwy nagrał jednak wydarzenia z 1612, a widać na nich jak Polska husaria..... Czy ktoś zna prawdę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Panem, że prawda obecnie nam sprzedawana jest czysta manipulacją. Natomiast Putin w swojej kacapskiej głupocie pokazał światu że tylko Polakom udało się zdobycie Moskwy. Natomiast gdzieś przeczytałem, że po odrzuceniu przyjęcia religii prawosławnej przez króla skończyło się tym że, prawsławni patryjarchowie zakazali sprzedawać Polakom żywność, co doprowadziło do wielkiego głodu i smutnego powrotu. Są takie publikacje, ale nie tłumaczone z języka rosyjskiego to wiem od hisoryka rosyjskiego, z którym kiedyś gadałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To brzmi sensownie. Książkę T.Bohuna ruskie już zapewne przetłumaczyli, to będą mogli POwołać się na "polskie" środowisko badawczo-naukowe.Ura! Ura.
      To przy okazji poszukiwań http://www.historia.ru/2012/01/bohun-01-2012.htm
      Dziękuje za odpowiedź

      Usuń
    2. Jeszcze pominąłem ważny szczegół. Tak patriuszki zabroniły sprzedawać (znaczy kupowali nie zabierali jak łup) zywności. Mogli przecież siłą odbierać żywność (zabijać ) rzekłby ruski chazar, bo byli głodni, ale jakoś nie czytałem też o napadaniu Polskiego wojska na ludność w celu odbierania żywności, zwyczaju nie było bo i głodu u nas takiego jak w innych krajach też nie było (Pani dr Ewy Kurek wykład historii Żydów: fragment o uprawie zboża). W takich okolicznościach zabijanie byłoby nieefektywne i barbarzyńskie- słaby wycieńczony żołnierz i wątpliwy sukces, tak więc baj Moskwo.

      Usuń