niedziela, 18 października 2015

Konstytucja 3 maja z innej strony, czyli wieszanie biskupów - zdrajców cd

Dostałem na maila komentarz, który zamieszczam poniżej.
"Papiestwo wobec sprawy polskiej w latach 1772-1864" to kolejna książka z tych "trudno dostępnych". Ale dobrze wiedzieć, że istnieje taka pozycja.
A ja podsyłam fragment z książki "Watykan a Polska" Stanisława Krasowskiego (1949) i fragment z "Papieże przeciw Polsce" Andrzeja Nowickiego (1949). Ich cały tekst można ściągnąć z: http://legaba.6te.net/ksiazki.htm  W załączniku podsyłam te teksty.


 Fragment z książki "Watykan a Polska" Stanisława Krasowskiego (1949)
Watykan przeciwko walce narodowo - wyzwoleńczej Polski 1791 - 1863 r.
Jak już wspominałem, w Watykanie mawiano o nas: ;Polska zawsze wierna". Że był to tylko dźwięk bez treści, że było to tylko pochlebstwo, obliczone na wyzyskanie przez Rzym narodu naszego do swoich międzynarodowych celów, o tym świadczy postawa Watykanu w okresie naszych nieszczęść narodowych.
Rozbiór Polski dokonany przez silniejszych sąsiadów spotyka się omal niezwłocznie z aprobatą Watykanu. Już w rok po pierwszym rozbiorze papież uznaje urzędowo traktat rozbiorowy.
Watykan ma na oku tylko swoje interesy, toteż chętnie uznaje suwerenną władze króla pruskiego i cara rosyjskiego nad Polską.
Już 15 grudnia 1795 roku, a więc zaledwie po upływie kilku tygodni od ostatniego rozbioru, papież Pius VI wydaje specjalne breve do arcybiskupa gnieźnieńskiego, w którym to breve nakazuje wpajać w lud "obowiązek wierności, posłuszeństwa i miłości panom i królowi", i to "tym silniej, chętniej i gorliwiej w tym czasie, w którym ich do tego pociąga wdzięczność sama. jaką wypłacać są obowiązani za pełne ludzkości i słuszności króla swojego (Fryderyka Wilhelma II) chęci..." 1)
Pius VI kazał Polakom dziękować królowi pruskiemu za rozdarcie ich własnej ojczyzny!
Gdy w 1831 roku Polska w walce o wolność chwyta za broń przeciw carskiej przemocy, papież Grzegorz XVI wydaje 9 czerwca 1832 roku encyklikę, w której potępia powstanie stwierdzając, iż wywołali je "niektórzy twórcy kłamstwa i chytrości, którzy w tych czasach nieszczęśliwych pod płaszczykiem religii podnieśli głowę przeciwko prawowitej władzy monarchy". W końcu wezwał biskupów do wiernej służby dla cara.
Ci, którzy walczyli o wolność, byli dla Watykanu zawsze "twórcami kłamstwa i chytrości", albowiem dla papieża prawowitą władzą była zawsze władza panów i monarchów!
Stanowisko papieża Grzegorza XVI wywołało wówczas zgorszenie i oburzenie Polaków. Oburzenie to najdosadniej wyraziło się w okrzyku Słowackiego; "Polsko tam; twa zguba w Rzymie!"
Również i w okresie powstania styczniowego Rzym występuje przeciwko walce Polaków o wolność. Pod naciskiem Watykanu arcybiskup poznański ks. Przyłuski wydaje list przeciwko księżom składającym przysięgę tajnemu komitetowi. Większość jednak patriotycznego duchowieństwa odmówiła posłuszeństwa biskupom i stanęła po stronie Rządu Narodowego. Z ich szeregów wyszły takie postacie, jak ks. Brzóska i ks. Mackiewicz, przed których pamięcią, każdy Polak ze czcią chyli głowę, tak jak chyli ją przed
postacią, ks. Ściegiennego, bojownika o wolność z okresu poprzedzającego Wiosnę Ludów.
Następna próba walki o wolność, rok 1905, też jest naznaczona interwencją papieża.
3 grudnia 1905 roku ukazuje się encyklika papieska gromiąca tych wszystkich, którzy odważą się podnieść rękę aa prawa ustanowione przez świętą osobę pomazańca bożego, cara Wszechrosji.
Cytuję tu tylko kilka faktów. W encyklikach papieskich i rocznikach Acta Apostolicae Sedis można ich znaleźć więcej i może nawet jaskrawsze.
Fakty te jednakże stwierdzają wyraźnie stosunek Watykanu do Polski na przestrzeni stuleci.
Ostatnia wojna była dla narodu polskiego jeszcze jednym dowodem tego, że Watykan nie jest naszym przyjacielem.

********

Fragment z książki "Papieże przeciw Polsce" Andrzeja Nowickiego (1949)
V. Sojusz papiestwa z rządami zaborców Polski
Zbliżamy się do rzeczy powszechnie znanych. Rolę wyższego duchowieństwa w okresie rozbiorów dobrze opisał dr Zdzisław Mierzyński w "Wybranych żywotach książąt Kościoła ("Książka i Wiedza", Warszawa. 1949). Jest tam mowa o prymasie Władysławie Łubieńskim, biskupie M ł o d z i e j o w s k i m, p r y m y s i e O s t r o w s k i m, arcybiskupie P o d o s k i m, biskupie Massalskim i wielu innych zdrajcach. którzy pobierali stały żołd z kasy obcych ambasad za zdradę ojczyzny. Przypomnę tylko w
kilku .słowach o trzech takich zdrajcach — książętach Kościoła, o prymasie Poniatowskim, biskupie Kossakowskim i prymasie Skarszewskim.
Brat króla, prymas Michał Poniatowski. był szpiegiem króla pruskiego, a w roku 1794 wysłał list do oblegającego Warszawę królewicza pruskiego z podaniem sposobów, jak należy uderzyć na Warszawę, żeby najłatwiej ją zdobyć. List został przejęty i prymas w obawie przed szubienicą otruł się.
W tym samym roku 1794 Kiliński przejął list biskupa Kossakowskiego do ambasadora Igelströma, w którym ów płatny zdrajca podawał Igelströmowi plan wymordowania Polaków kartaczami w kościołach. Kiedy go na rozprawie sądowej pytano, dlaczego w Grodnie podpisał rozbiór kraju, biskup Kossakowski odparł: "Dlategom podpisał, abym pieniądze wziął ..." A gdy go sędzia zapytał, co ma na swoją obronę, biskup odpowiedział bezczelnie: "Iż osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna" (Zdzisław
Mierzyński, str. 118). Ta "święta i nietykalna", rozkładająca się od choroby wenerycznej osoba biskupa została powieszona publicznie w maju 1794 roku, mimo, że nuncjusz Litta domagał się zaczekania na odpowiedź papieża Piusa VI, czy zgadza się na zdjęcie święceń ze zdrajcy.
Natomiast interwencja tegoż nuncjusza w sprawie biskupa Skarszewskiego odniosła skutek. 11 września 1794 roku Sąd Kryminalny Wojskowy -wydał wyrok na "pełnego bezdennej chciwości" biskupa Wojciecha Skarszewskiego, uznając go winnym zdrady ojczyzny i skazując go "na karę śmierci przez szubienicę publiczną" (Henryk Jabłoński. "Sąd Kryminalny Wojskowy", Warszawa 1935, str. 68). W sprawie skazanego biskupa interweniowali u Kościuszki: król, dwie kochanki biskupa i nuncjusz papieski Litta. O
interwencji nuncjusza pisała wówczas "Gazeta Rządowa" (nr 73): "Ksiądz Nuncjusz Stolicy Apostolskiej udał się do Najwyższego Naczelnika i rozpościerając żale Ojca Świętego przekładał, jak ten ubolewa, że liczne ukarania za zbrodnie przeciw narodowi zwłaszcza na biskupów padają i że w ich osobach prześladowanie religii upatrywać będzie; zatem Najwyższy Naczelnik... potwierdzając we wszystkim dekret sprawiedliwy Sądu Kryminalnego Wojskowego względem księdza Skarszewskiego karę śmierci tylko na
wieczne więzienie przemienił".
Ułaskawienie zdrajcy pod presją nuncjusza Litty wywołało wśród powstańców warszawskich wielkie oburzenie na Kościuszkę. Na znak protestu cały komplet sędziowski podał się do dymisji. Wtedy Kościuszko napisał do prezesa sądu list z usprawiedliwieniem: "Zważywszy, że zupełne odrzucenie próśb papieża mogłoby ściągnąć ze strony onego kroki (ekskomunikę A. N.), które w ludziach pełnych jeszcze przesądu i ciemnym po prowincjach pospólstwie mogłyby sprawić wrażenie niebezpieczne w skutkach dla
powstania naszego ... aprobując dekret we wszystkich punktach karę śmierci na wieczne i ścisłe więzienie przemieniam" (Jabłoński, str. 69).
Papieże prawie zawsze występowali w obronie zdrajców biskupów, chroniąc ich przed zasłużona karą za zdradę argumentem, że osoba biskupa — mimo popełnienie największych zbrodni — jest święta i nietykalna, stoi ponad prawem państwowym, a władzy państwowej, która karze biskupa za zdradę, grozili ekskomuniką. Patrioci polscy byli stale pod groźbą ekskomuniki i Kościuszko wcale nie ocalił powstania tym, że się przeląkł gróźb nuncjusza.
Klęska powstania kościuszkowskiego zmieniła "wieczne" więzienie biskupa — zdrajcy na kilkutygodniowy areszt. Zaborcy wynagrodzili Skarszewskiemu jego usługi. Wrócił na biskupstwo chełmskie, a w roku 1805 papież mianował zdrajcę, który dzięki interwencji nuncjusza uniknął zasłużonej szubienicy, biskupem lubelskim. Na stanowisku tym biskup Skarszewski denuncjował przed zaborcami patriotów polskich, a w roku 1824 został prymasem Kongresowego Królestwa Polskiego. "Był to policzek wymierzony
społeczeństwu polskiemu (przez papieża Leona XII), gdy na czele kleru katolickiego w Polsce postawiono zdrajcę sądownie skazanego na szubienicę" (Mierzyński, str. 98).
Zresztą wkrótce naród polski miał otrzymać od papieży jeszcze siarczystsze policzki.
Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście (breve) do kleru polskiego z 9 czerwca 1832 roku: "Dowiedzieliśmy się o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane przez intrygi wichrzycieli, którzy ... podnieśli się przeciwko władzy prawowitych monarchów (to znaczy cara) i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa ...
Posłuszeństwo wobec ustanowionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od niego uchylać, chyba że ta władza gwałciłaby prawa boskie i Kościoła (na przykład nie płaciła dziesięcin, świętopietrza itd., A. N.). Niech każdy człowiek, mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia (duchowni katoliccy, A. N.)... jesteśmy przekonam, że będziecie je gorliwie rozpowszechniali... Wasz wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opiekować w swoim królestwie" (Juliusz Górecki, "Rzym a Polska", Warszawa 1936, str. 142—145). Te piękne zasady powtórzył Grzegorz XVI jeszcze raz w encyklice z 15 sierpnia 1832 (tekst u Góreckiego, str. 285).
W tym samym duchu utrzymany jest list papieża Grzegorza XVI do biskupa Wojtarowicza z dnia 27 lutego 1846: "Dowiedzieliśmy się z wielką przykrością, że w kraju podległym Nam bardzo drogiemu Synowi Cesarzowi Austrii... przedsięwzięto szkaradny spisek przeciw Najwyższej Władzy Najjaśniejszego Władcy... który się dobrze zasłużył Świętej Stolicy, który podtrzymuje religię katolicką w swych państwach.... Przesyłamy ci ten list, byś uczył swe owieczki z gorliwością większą świętej nauki  posłuszeństwa, które poddani winni stanowczo Najwyższej Władzy, według nauki świętego Pawła i nakazu samego boskiego Pana Pasterzy ... nie przestań nigdy upominać swego kleru, aby on pamiętał o swym powołaniu i... by czynił wszystkie wysiłki, aby odwieść chrześcijan tak słowem, jak przykładem od tych spisków zdradzieckich (to znaczy od dążenia do niepodległości A. N.)... i by ich uczył, że wszelka władza od Boga pochodzi" (Górecki, str. 243—244).
Pismem z dnia 22 kwietnia 1863 roku papież Pius IX składa carowi Aleksandrowi II konkretną ofertę. "Dobrze jest przypomnieć — pisał papież — że Stolica Apostolska... nigdy nie uchybia w najdelikatniejszych względach wobec rządu Waszej Wysokości i Jego dostojnych poprzedników... Niech nasza władza apostolska z powrotem otrzyma swój zbawienny wpływ na poddanych katolickich .. niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu ... a wówczas Wasza Wysokość przekona się, że główne
przyczyny ciągłych zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym ... w poniżeniu pasterzy ... Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru naszej świętej religii, odwróci się na korzyść państwa (caratu, A. N.)... rozciągając nad Kościołem zdecydowaną opiekę, Wasza Wysokość będzie mogła liczyć na szacunek i wierność całego narodu polskiego" (Górecki, str. 248—249).
Podobnie w roku 1905 papież Leon XIII ściskając i błogosławiąc drugiego kata naszego narodu, cesarza Wilhelma II, złożył mu następujące przyrzeczenie: "Przyrzekam Waszej Cesarskiej Mości imieniem wszystkich jego poddanych katolickiego wyznania wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż będą zawsze wiernymi poddanymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego" (Józef Beluch-Beloński, "Sprawiedliwy papież").
Nie trzeba dodawać, że ani Piusa IX, ani Leona XIII nikt nie upoważniał do składania przyrzeczeń wierności zaborcom Polski. Do wysługiwania się zaborcom papieże mogli skłonić jedynie niektórych biskupów i arcybiskupów, takich jak Skarszewski, Wojtarowicz, Ledóchowski, Stablewski, Bilczewski, Likowski czy Kakowski. Biskupi ci i arcybiskupi swoją działalnością antynarodową sami stawiali się poza nawiasem narodu. Wysługiwanie się arcybiskupa Ledóchowskiego kanclerzowi Bismarckowi nie uchroniło go  przed więzieniem, ponieważ Bismarck wolał mieć na stanowisku prymasa (arcybiskupa gnieźnieńskiego) Niemca, księdza Juliusza Dindera, który odtąd germanizował ludność polską z woli i nominacji papieża. Tępiciela polskości, kanclerza Bismarcka, mianował papież Leon XIII rycerzem Orderu Chrystusowego przesyłając mu insygnia z diamentów z serdecznym listem.
Stosunki papieży z reakcyjnymi rządami zaborców Polski były jak najlepsze. "Rzecz znamienna — dziwi się prof. Sawicki — tam gdzie panowała najskrajniejsza reakcja, tam Kościół doznawał łagodnego traktowania i opieki troskliwej. Oczywiście takie postępowanie państwa było podyktowane względami politycznymi: państwo reakcyjne szukało sprzymierzeńca w walce z liberalizmem (a później w walce z ruchem robotniczym, A. N.) i znajdowało go w czynnikach konserwatywnych. do których
zaliczało Kościół. Aby on jednak mógł spełniać to zadanie, musiał otrzymać warunki należytego rozwoju, któryby mu zapewnił potrzebną siłę i zwartość" ("Historia stosunku Kościoła do Państwa", str. 63).
Z Austrią zawarło papiestwo konkordat jeszcze w roku 1855, z prawosławnym carem Aleksandrem III w roku 1882; w 1880 roku Leon XIII wyraził zgodę "na deklarację lojalności duchownych względem rządu" pruskiego (Loeffler, "Dzieje Papieży", str. 592), a od roku 1882 przebywał już stały poseł pruski przy Watykanie. W roku 1888 Wilhelm I przesłał Leonowi XIII drogocenną mitrę z serdecznymi życzeniami, a "Norddeutsche Allgemeine Zeitung" podkreślała, że, papież wykazał wielkie zrozumienie dla potrzeb  państwowych Niemiec" (to znaczy dla germańskiego ,,Drang nach Osten") — pisze z radością niemiecki historyk Loeffler ("Dzieje papieży", str. 593).
Z tych trzech politycznych sojuszów papiestwa z trzema reakcyjnymi rządami zaborców wynikał konsekwentnie papieski nakaz trójlojalizmu powtarzany naszemu narodowi. O obowiązku posłuszeństwa wszystkim trzem zaborcom jednocześnie przypomniał Leon XIII biskupom polskim encykliką z 19 marca 1894 roku:
"Poddani winni panującym okazywać cześć i wierność, tudzież jako Bogu przez ludzi królującemu, uległość nie tylko dla gniewu, ale też dla sumienia... poddani powinni się stosować święcie do przepisów państwa... w wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem Państwa i monarchów .. Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu ... nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwaleniem wśród kleru i ogółu poszanowania dla zwierzchności i przestrzegania karności publicznej. Wy, którzy podlegacie  przesławnemu domowi Habsburskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowadniajcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności u l e g ł o ś ć ... Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza (Niemieckiego, A. N.), o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego  powzięliśmy wiadomość"' (Górecki, str. 254—256).
Konsekwencją wezwania papieża Leona XIII do trójlojalizmu były z chwilą wybuchu pierwszej wojny światowej wezwania biskupów do umierania za interesy zaborców. Tej misji podjęli się m. in. arcybiskup Galicji ks. J. Bilczewski w odezwie z 4 sierpnia 1914 roku i biskup E. Likowski w liście do diecezji gnieźnieńsko-poznańskiej z dnia 9 sierpnia 1914 roku. Ten ostatni zwracając się do polskich kobiet, do matek, żon i sióstr żołnierzy wcielonych przemocą do zaborczego wojska, uprzedzał, że "niejeden  z nich (tzn. żołnierzy polskich) swe życie w ofierze położy", ale niech się pocieszą, bo sprawa Niemiec jest "sprawą sprawiedliwą". "Wiemy — mówił biskup Likowski — że (w społeczeństwie polskim) nigdy nie wymarło poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej" (J. Górecki, str. 262).
We wezwania biskupów do umierania za interesy Niemiec i Austrii, za interesy zaborców, wrogów Polski, były logiczną nieuchronną konsekwencją encykliki Leona XIII z 19 marca 1894, której istotną treść powtórzył Pius X encykliką z 3 grudnia 1905 roku słowami: "Poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim książętom tak jak Bogu" (J. Górecki, str. 257 258).
Olbrzymia większość katolików polskich pozostała wówczas obojętna na papieskie wezwanie do "pełnej wdzięczności uległości" zaborcom rozumiejąc, że posłuszeństwo takim zleceniom papieskim byłoby zdradą Ojczyzny.

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz