niedziela, 2 sierpnia 2026
Straty w Bitwie pod Grunwaldem, czyli jak zniekształca się historię przez Niemców i Citi of London
Czytelniku,
Dziś, gdzie trwa szczucie Polaków na Rosjan po raz enty w
naszej historii pokażę jak praktycznie jest zafałszowany i zniekształcany by
nam obraz naszej historii.
Dla przykładu bierzemy jedno z kilkunastu narzędzi
deziformacji dla półgłóków na uniwersytetach zwanych historykami.
z:
https://histmag.org/Bitwa-pod-Grunwaldem-15-lipca-1410-roku-4432
Bitwa pod Grunwaldem: liczebność i organizacja wojsk
Bardzo ważnym zagadnieniem jest liczebności wojsk biorących
udział w bitwie. Należy odrzucić fantastyczne informacje dawnych kronikarzy
piszących o setkach tysięcy walczących w tym starciu. Jedynym niespornym
faktem jest to, iż same tylko wojska polskie (bez litewskich) miały przewagę
liczebną nad siłami wielkiego mistrza. Brak rzetelnych danych źródłowych skazuje
historyków na stawianie hipotez, przy czym używane są bardzo różnorodne metody
szacowania wielkości obu armii. Spore rozbieżności dotyczą liczebności wojsk
zakonnych. W literaturze można spotkać informacje, że von Jungingen dowodził
pod Grunwaldem siłami liczącymi od 11 do 32 tysięcy zbrojnych. Najnowsze
badania wskazują, iż Krzyżacy dysponowali 15 tysiącami zbrojnych. Szacunki
co do liczebności armii polskiej wahają się od 11 do 20 tysięcy, przy czym
nowsza literatura skłania się jednak ku tej drugiej liczbie. Do tego dochodziły
wojska litewskie, które wraz z oddziałami złożonymi z Rusinów, Tatarów i
Mołdawian mogły liczyć około 10 tysięcy ludzi.
Bierzemy wydanie przedrozbiorowe, które nie przeszło przez
łapy agentury niemieckiej Dzieje Prus z 1725 r z Braniewskiego wydania.
s. 212
"...Wielu wrogów nie uciekło daleko. Polacy bowiem na
kilka mil w którąkolwiek ze stronę ścigając uciekających, część zgładzili ,
część uprowadzili jako jeńców. W pewnym zaś bagnistym miejscu blask zbroi
zdradził kilka ukrytych oddziałów. Po złożeniu broni gnani przez Polaków przed
sobą jak bydło, zapędzeni zostali do obozu, po zabiciu kilku, którzy początkowo
odważyli się opierać.
Mówi się, że tego dnia
zabitych zostało piędziesiąt tysięcy wrogów, wśród nich Mistrz i
Komturowie, wyjąwszy niewielu. Było też między nimi dwadzieścia tysięcy z
Obywateli, Wieśniaków i Wasali Pruskich. Pojmanych do czterdziestu tysięcy.
Choragwi wojskowych zdobyto piędziesiąt jeden. I to nikomu nie powinno wydawać
się dziwne, bo mam pisarzy, że było do stu czterdziestu tysięcy. A zaiste cała
Germania za sprawą Krzyżaków sprzysięgła się była na zgubę Polaków.
Także książęta Ślązaków i Słowian, którzy mieszkają nad
Germańskim Oceanem, oddani zgubie swoich krewnych i przodków, wspierali
Krzyżaków bronią i ludżmi . Z nich Konrad Biały Oleśnicki i Kazimierz
Szczeciński, którzy sami osobiście obecni byli z posiłami, żywi zostali
pojmani, wielu też innych znakomitych i wybitnych mężów.
Zasobny obóz ograbiony. Znaleziono tam wielką ilość
pochodni na pożary w Polsce, łańcuchów przygotowanych do pętania Polaków.
Łańcuch Mistrza Uldrycha ze złotym krzyżem zdobnymi kamieniami przyniósł do
króla Mściwuj Skrzyński, wyciągnięty od swego szeregowego żołnierza, który go
zabił."
s. 214
"...Natomiast posłowie króla Zygmunta, gdy dowiedzieli
się w Malborku o klęsce Krzyżaków i śmierci Mistrza, zabierając z Gdańska
pozostałych dwadzieścia tysięcy powrócili do swojego Króla.."
Do dzisiaj się nic nie zmieniło, a obecnie to tylko zmieniony scenariusz w innym wydaniu.
Cóż mamy standartowo:
- Należy odrzucić fantastyczne informacje dawnych kronikarzy piszących o setkach tysięcy walczących w tym starciu.
Takie same same fantastyczne informacje nazywane są dzisiaj dziejami bajecznymi w naszej historii.
- Najnowsze badania wskazują, iż Krzyżacy dysponowali 15 tysiącami zbrojnych.
Najnowsze badania to większość książek jest zafałszowana włącznie z Kroniką Długosza, czego nie widzą tumany na uniwersytetach, zwani historykami.
Zafałszowaniu i ogłupianiu służy właśnie centralne nauczanie i urząd zwany Ministerstwem Edukacji Narodowej i pilnowaniem, aby na jego czele stał lokalny tuman nic nie rozumiejący.
Cała edukacja w Polsce i w Rosji jest tak prowadzona, by napuścić cały czas nas na siebie i poniżyć na możliwe wszystkie sposoby. Potem ograbić nas i zamotać nas o Wielkiej Lehii czy innych wymysłach.
Przewaga Niemców ( a właśniwie Franków ) wynika z przejęcia metod rządzenia z Rzymu, tak jak to obecnie czynią Amerykanie. Scenariusze są te same i powielane.
Potop - Bitwa pod Prostkami zmarnowana szansa na odwrócenie wojny
Czytelniku,
Bitwa pod Prostkami rozegrała się w pobliżu miejscowości
Prostki w dzisiejszym powiecie ełckim, dnia 8 października 1656 r. pomiędzy
sprzymierzonymi wojskami Rzeczypospolitej i Tatarów pod dowództwem hetmana
polnego litewskiego Wincentego Gosiewskiego, a wojskami
brandenbursko-szwedzkimi pod dowództwem generała Jerzego Fryderyka Waldecka z
posiłkującą go jazdą Bogusława Radziwiłła.
„ Gosiewski na czele jakich 20 000 Tatarów i Litwinów
odniósł zwycięstwo nad Szwedami i Brandenburczykami 8 października pod Prostkami
w powiecie leńckim w Prusach Książęcych.
Kurfirst, obawiając się najazdu z tej strony, zostawił na
granicy wojsko pod wodzą Waldecka, Sparra i Walrada. Waldeck, połączywszy się z
jazdą (600 koni) Bogusława Radziwiłła, stanął w Harburgu (Johannisburg) i tam
dowiedział się, że Gosiewski zbliża się z zamiarem uderzenia na Łęg, a Sapiecha
znajduje się w pobliżu.
……Wczesnym rankiem rozpoczęły się utarczki. Gosiewski kazał
Tatarom przejść rzeczkę milę powyżej Waldecka, który zaraz wysłał regiment
kawalerii (100 ludzi) oraz oddział dragonów, aby bronić przeprawy. Tymczasem
orda, znalazłszy dogodne miejsce, przebyła rzeczkę w bród i odcięła tych ludzi
oraz oddział Walrada od Waldecka, który był zmuszony wyprowadzić całą armię,
aby umożliwić przybycie posiłków. Wtedy Gosiewski rzucił się na niego ze
wszystkich stron. Opanował okopy, które nie były dostatecznie bronione i w
trzech miejscach sforsował przejście przez rzeczkę. Strach padł na
nieprzyjaciela , działa ( było ich sześć), przy których byli Litwini, uciekły w
las, trzy regimenty pruskie poddały tył, co było powodem, że Bogusław Radziwiłł
i generał major Israel, odcięci dostali się w ręce Tatarów.
….Zabrano znaczne łupy, sześć armat i dwa wozy sztandarów. W
ręce tatarskie dostało się 2000 jeńców wojennych, 5000-6000 słuzby i 400
kobiet.
….W ręce tatarskie dostało się blisko 80 oficerów, pomiędzy
nimi ks Bogusław Radziwiłł; generał Israel, pod którego dowództwem Karol Gustaw
rozpoczął służbę wojenną i nazywał swym nauczycielem, pułkownicy bracia Enghel,
pułkownik-major Koch baron niemiecki i dwóch majorów.
Wszyscy poszli w jasyr do Krymu ( jasyr należał do ordy),
oprócz Bogusława Radziwiłła, ranionego ciężko w głowę.
Prowadził go pół mili przy koniu syn Gazyagi, nie wiedząc,
kogo schwytał. Poznał go pachołek Wojniłowicza i zawiadomił swego pana, który
zaraz w 40 koni przypadłszy, odebrał księcia Tatarom gwałtem i zaprowadził do
Gosiewskiego. Hetman kazał księcia cyrulikowi opatrzyć, chociaż wielu nastawało,
żeby zdrajcę na miejscu ubić. Tymczasem nadszedł z wojskiem książę Michał
Radziwiłł, podczaszy Wielkiego Księcia Litewskiego i wziął brata do siebie.
Postanowiono odesłać jeńca do twierdzy na wieczne więzienie, Tatarom zaś
ofiarowano 3000 dukatów, a jako zastaw szlachcica Gnoińskiego, na co się
zgodzić nie chcieli, spodziewając się znaczniejszego okupu. Subhankazyaga,
orażony tym postępkiem Gosiewskiego, opuścił go z całą ordą, oskarżając Polaków
o pogwałcenie sojuszu i wrócił obciążony
łupem do Krymu, pustosząc po drodze, zostawiwszy hetmana bez posiłków. Tym
sposobem ujęcie księcia zamiast pożytku przyniosło naszym niemało szkody.
……Wielki strach padł na Królewiec, a większy na Frauenburg.
Król szwedzki i królowa spędzili noc na łodzi, w cztery dni potem Szwedzi
powetowali swoja klęskę. Karol Gustaw kazał zaraz Steenbockowi, którego wysłał
na odsiecz Rygi, połączyć się z Waldeckiem, Dorflingiem i Spaarem i nie przyjmować
bitwy, dopóki wszyscy nie będą razem. Steenbock, złączywszy się z Jakubem de la
Gardie i z Waldeckiem w Rostemborku, wysłał podjazd i dowiedział się, że
Gosiewski cofnął się i w pobliżu Olecka przeszedł granicę, paląc wszystko za
sobą. Szedł za nim Steenbock w 9000 ludzi i milę od Olecka dowiedział się, że
Polacy są pod Filipowem.
…uderzył 12 października na Gosiewskiego, który po krótkiej
bitwie cofnął się…
…ale Bogusław Radziwił, wzięty pod Prostkami, umknął.”
Ludwik Kubala Wojna Brandenburska r. Ofensywa Polska- Jan
Kazimierz w Gdańsku
Tak się skończyła okazja, która mogła odwrócić bieg wojny.
Trzeba było obciąć mu uszy i odesłać je Karolowi Gustawowi, następnie obciąć mu
głowę i dać ją Tatarom, których trzeba było puścić na Królewiec z ta obcięta
głową i dalej potem na tereny Kurfista, co mogłoby spowodować, że losy tej
wojny potoczyłyby się inaczej.
środa, 29 lipca 2026
Siedmiogrodzianie, Wołosi, Kozacy w podczas Potopu
Czytelniku,
Warto sobie przypomnieć czy to co zdarzało się na Kresach nie
tylko podczas Wołynia nie miało jeszcze wcześniej podobnych historii. Miało
poniżej jedna z nich, która miała miejsce podczas Potopu – najazdu Rakoczego.
„Siedmiogrodzianie, Kozacy, Wołosi, a nade wszystko Kozacy z
szatańskim okrucieństwem palili wszystko po drodze, nie oszczędzali
niemowląt w kolebce, gwałcili kobiety, rabowali dwory, kościoły, klasztory,
bezcześcili ołtarze, męczyli księży i mnichów, rozkopywali groby, szukając
klejnotów, przerzynali piłami ludzi, szukając połkniętych pereł, piekli
nieszczęśliwe ofiary na rożnie, gotowali w kotłach od piwa, ucinali nogi i
ręce, olewali smołą, wbijali na pal nie folgując wiekowi, płci kondycyji…. Żal
ściskał piersi i pięści, trudno było słuchać, o tym z suchymi oczami. „ I
choćby Siedmiogrodzianie – pisze siedmiogrodzki kronikarz – żadnych innych
grzechów nie mieli na sumieniu, okrom tego niszczenia kościołów, klasztorów,
szkół i rozbijania grobów, co najpoważniejsi przyznawali, to by już za to samo
zasłużyli na odwet i zemstę Polaków i jasyr tatarski”
Ludwig Kubala - Wojna Brandeburska r. Najazd Rakoczego
My nie mamy już o czym dyskutować z Ukraińcami. Już nie……….
niedziela, 26 lipca 2026
Kto wspomagał Rakoczego do sowich rozgrywek podczas Potopu?
Czytelniku,
Cała nasza historia opowiadana przez kretynów zwanych historykami
uczy nas fikcji historycznej.
Poniżej jeden drobny fragmencik do Potopu szwedzkiego a właściwie
do układanki, która się wówczas toczyła. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie
skąd Szwedzi mieli pieniądze i co im obiecano zgadnij czytelniku?
Potem musimy rozłożyć na części pierwsze rozgrywki na
kontynencie by widzieć, jak to było układane. Poniższy drobny fragment pozwoli
lepiej zrozumieć, jak to było układane i jakie były plany.
„….W Częstochowie radzono przede wszystkim o ratyfikacji
traktatu zawartego z cesarzem. Wiedeń był zaniepokojony odwlekaniem tej sprawy.
Obawiano się, że Polacy zechcą publikować jego główniejsze punkta, aby z pomocą
Francji uzyskać dobre warunki pokoju ze Szwedami i przenieść wojnę do Cesarstwa.
Jeszcze więcej obawiano się niebezpieczeństwa ze strony Rakoczego, w razie
gdyby ten zawładnął Polską. Cesarz rozkazał ściągnąć armie do Śląska i
zaopatrzyć twierdze graniczne. Do króla, który był wówczas w Gdańsku, wysłał
majora Boxtorffa w pewnej sprawie, nie wiadomo jakiej, i kazał mu dowiedzieć
się o militarnej gotowości Polski; a do królowej bawiącej wówczas w Dankowie,
pułkownika i radcę wojennego Garniera. Królowa odpowiedziała, że król już
wyprawił do Porty Jaskólskiego, a Rakoczy między Przemyślem a Samborem czeka na
Kozaków. Pokazywała Garnierowi list Mazariniego, w którym ten wzywał
Polskę do Pokoju i ofiarował swą pomoc; straszyła cesarza na podstawie listów
Lumbresa, że Rakoczy, otrzymawszy pieniądze od Francji na wojnę z Austrią,
zamierza wkroczyć na Śląsk i poruszyć Węgry, podczas gdy Francuzi ruszą od
Renu. Z Danią radziła zawrzeć przymierze, bo Polacy znużeni wojną
podpiszą jakikolwiek pokój, jeśli nie ujrzą pomocy; wreszcie prosiła, aby
cesarz przysłał kogoś na zjazd w Częstochowie….”
Z:Ludwik Kubala – Wojna Brandenburska r. Traktat Wiedeński –
sukcesja austriacka
czwartek, 23 lipca 2026
Kardiolodzy, a depopulacja ludności
Czytelniku,
Motto:
„Jeżeli wolność słowa cokolwiek oznacza, to oznacza ona prawo
do mówienia tego, czego ludzie nie chcą słyszeć i co chcieliby ukryć” – Jerzy
Orwell
„Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie
oraz leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie jak dusza niewolnika” – Thomas Jefferson
Nie ma żadnego, ale to absolutnie żadnego powodu aby,
jacykolwiek politycy czy rządy zaczęły się interesować stanem zdrowia ludności,
zamieszkującą dany teren.
Przypomnę:
W nowożytnej historii pierwszym, który zainteresował się
formalnie zdrowiem ludności był von Bismarck. Facet potrzebował dużych
pieniędzy, tj. ok 100 milionów marek na wojnę z Francją. Korzystając z pomocy
swojego bankiera i doradcy p. Rothschilda, dyrektora konsorcjum książąt
niemieckich, które powstało po rozpadzie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu
Niemieckiego w 1806 roku, wprowadził przymusowe ubezpieczenia robotników. Każdy
robotnik musiał płacić co miesiąc jedną markę na ubezpieczenie od następstw
nieszczęśliwych wypadków. W Cesarstwie do dyspozycji było ok. 3.5 – 4 milionów
robotników, rocznie więc do kasy państwa wpływało ok. 50 milionów marek,
systematycznie i bez problemu. Pieniądze te można spokojnie przeznaczać na co
się chce. Wypłaty dla poszkodowanych mogą przecież być odkładane, przesuwane
itd. Widzimy jak to obecnie robi ZUS, stwarzając rozmaitego rodzaju problemy
podczas uznawania inwalidztwa czy kalectwa, nie wspominając o odszkodowaniach
powypadkowych i tzw. procentach inwalidztwa. Wielokrotnie podawały takie
skrajne przypadki zaniżania odszkodowań, nawet polskojęzyczne media niemieckich
właścicieli, z TV włącznie.
Tak więc stosowanie fałszywej flagi tj. ochrony zdrowia, może
być bardzo dobrym powodem do delikatnie mówiąc, okradania ludności.
Rozwinęło się to wszystko po 1905 roku, kiedy to Rockefeller,
kumpel Rothschilda, wprowadził monopol na leczenie.
Likwidowano szkoły medyczne nie chcące współpracować z
konsorcjum medycznym Rockefellera. Wprowadzono tzw. Izby Lekarskie,
Pielęgniarskie czy Prawnicze, w celu kontrolowania wolnego z nazwy, zawodu. Po
1918 roku to prawo w Polsce wprowadził
także agent niemiecki, zwany Piłsudskim – Ginetem – Selmanem, i jak widzimy trwa ono do dnia dzisiejszego.
Stworzono pierwsze towarzystwa medyczne, zaczynając od
zrzeszeń lekarzy, zajmujących się leczeniem raka w 1913 roku. Wiadomo z jednej
strony, człowiek przed śmiercią da każde pieniądze za ratowanie życia, z
drugiej strony, jest to najbardziej dochodowa specjalizacja, ponieważ ceny
można kształtować dowolnie. Wiadomo, śmiertelnie chory i przerażony człowiek z
bólem, da ostatni grosz.
W Polsce takie ogłupianie ludności i jednoczesne tresowanie
służb medycznych zaczęło się już po 1970 roku, czyli po wprowadzeniu jako
namiestnika, polskiego agenta kominternu, czyli konsorcjum Rothschilda, Edwarda
Gierka.
W zamian za tzw. pożyczki przeznaczone na budowę rurociągu
orienburskiego czy celulozowni zabajkalskiej, zmuszono Polaków do: skreślenia pojęcia „narodowość” z dowodów
osobistych w 1972 roku, przeprowadzenia reformy oświaty poprzez likwidację
niektórych przedmiotów i zmniejszenie ilości godzin edukacji, wprowadzenie
przymusu szczepień np. przeciwko odrze w 1975 roku. Jak wiadomo lekarze przez
prawie 5 lat opierali się przed wprowadzeniem przymusu szczepień na chorobę,
która nie wymagała żadnego leczenia, z wyjątkiem izolacji.
Po 1989 roku, czyli wypadnięcia spod skrzydeł Moskwy i
dostania się pod bezpośrednią kuratelę
City of London Corporation, nasiliła się indoktrynacja rozmaitymi teoriami
wprowadzonymi do oświaty jako fałszywe flagi, a mające jeden cel – okradanie
niedokształconego społeczeństwa, pod pretekstem ratowania jego zdrowia [model
wzrost PKB przez wzrost zadłużenia, obowiązujący w Świecie Zachodu od 1971 roku
tego wymaga – przyp. red.].
Przykłady można wytrząsać z przysłowiowego rękawa.
Od prawie dwóch lat okrada się społeczeństwo zamieszkujące
teren jeszcze pomiędzy Odrą i Bugiem, pod hasłem walki ze smogiem i
zagrożeniem. jakie rzekomo to zjawisko tworzy.
Przypomnę, wg definicji, smog to zjawisko wywołane przez
elektrofiltry dużych zakładów przemysłowych. Jak wiadomo p. Lewandowski oddał
wszelkie duże zakłady w „rence” konsorcjów zachodnich. Lista 80 największych
trucicieli już po dwóch latach, czyli ok. 1993/4 roku zniknęła ze stron
Ministerstwa od Środowiska. Przecież oddano zakłady kulturalnemu zachodowi, a
oni nie trują ludności. Przecież oni przejęli te zakłady z dobroci serca, aby
je potem zlikwidować, zamknąć lub ….
Natomiast pod pretekstem walki ze smogiem, rząd warszawski
likwiduje resztki samodzielności gospodarstw indywidualnych, zmuszając ludność
do podczepienia się do niemieckich elektrociepłowni. Niemcy od samego początku
tzw. przemian po 1989 roku wykupowali właśnie systemy grzewcze i cementownie.
Czyli to, co daje duży dochód i nie wymaga większych nakładów.
Nie było to specjalnie trudne, jeżeli opłacali partie
polityczne np. Kongres Demokratyczny czy
Platformę i jej przywódców np. p Tuska.
Celem „walki ze
smogiem” jest przejęcie jak największych terenów w sposób bezkrwawy, poprzez
wysiedlenia ekonomiczne. Podnoszenie kosztów utrzymania, a więc i ogrzewania,
doprowadza do sprzedaży tych domków i mieszkań o wysokich czynszach, z powodu
centralnego ogrzewania. Oczywiście, nie może się to stać bez pomocy lokalnych
trolli, zwanych radnymi.
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/smog-monitoring-powietrza-zwykla-glupota-dr-jerzy-jaskowski-2017-01
http://www.kuprawdzie.pl/smog-powstaje/
http://www.polishclub.org/2018/06/21/okradanie-ludnosci-trwa-smog/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/wychodzi_szydlo_z_worka_,p804064002
https://www.youtube.com/watch?v=U1DRHajH5ps
Podobnie, temu samemu celowi ma służyć zamiana wieczystego
użytkowania na własnościowe i stosowane w tym celu zachęty ekonomiczne, w
postaci upustów przy jednorazowym wykupie. Po wykupieniu, rząd warszawski
wprowadzi od razu podatek katastralny w wysokości od 1 – 2 % wartości
mieszkania. Czyli, przeciętny obywatel będzie płacił za mieszkanie dwa razy.
Obecnie ujawnia się coraz więcej takich przykładów działania
na szkodę ludności, a wręcz jej depopulację.
Przypomnę:
w 1974 roku urodził się w Polsce 40 milionowy obywatel. Wg
prognoz demograficznych w roku 2000 – 2010 powinno nas być ok. 96 milionów, a
jest jedna trzecia tej wielkości.
I proszę zauważyć, żadne towarzystwa naukowe nie biją na
alarm.
I proszę zauważyć, przez prawie 3 dekady „nowy” sejm, ani
razu nie poruszył sprawy depopulacji narodu polskiego!
I proszę zauważyć, przez prawie 3 dekady żaden z urzędów
państwowych nie zaczął zwalczać czynników rakotwórczych wprowadzanych do
naszego kraju.
I proszę zauważyć, już od 1990 roku wwożono do Polski
rozmaitego rodzaju śmieci z całej EUROPY I ŻADNEJ SPRAWY KARNEJ Z TEGO POWODU
NIE BYŁO.
I proszę zauważyć, Minister od Rolnictwa zezwala na masowe
trucie ludności środkami chemicznymi, w rodzaju Randapu, legalnie sprzedawanego
w naszym kraju.
I proszę zauważyć, ani Minister od Środowiska, ani od
Zdrowia, ani Główny Inspektor Sanitarny nie biją na alarm, że nawet mleko matek
karmiących, jak to udowodniły badania wykonane na zlecenie Unii Europejskiej,
jest zatrute glifosatem.
Oni wszyscy wolą zajmować się handelkiem szczepionkami.
Przykładowo, sanepidy zajmujące się dystrybucją szczepionek w
tzw. żółtym tygodniu sprzedają szczepionki o 30% taniej. To oczywiście znaczy,
że przez 51 pozostałych tygodni w roku, sprzedają szczepionki o 30% drożej.
Proszę, pomnóż Dobry Człeku te ok. 8 000 000 szczepionek o te
30% co najmniej zysku i od razu zrozumiesz, dlaczego w Polsce nie wprowadza się
dobrowolności szczepień, tylko sądowy przymus.
A to wyjaśnia, dlaczego każdy sanepid jest zarejestrowany w
niemieckiej izbie handlowej we Frankfurcie. Z takimi dochodami!
Nie ma medycyny naukowo udowodnionej, jak to z trybuny
Sejmowej ogłosił poseł Wilk przedstawiając pismo Ministra od Zdrowia
oświadczające jednoznacznie, że Ministerstwo nie dysponuje dowodami naukowymi o
bezpieczeństwie i skuteczności szczepionek. Pomimo to,
sejm tego kraju zwanego jeszcze Polską, a będącego własnością kogoś z Zachodu,
jak to podał p.premier Morawiecki, zatwierdziło przymus szczepień, czyli
depopulację ludności.
W celu realizacji planu Klubu Rzymskiego, tej instytucji CIA
i doprowadzenia stanu ludności do liczby 15 300 000 zaprzęgnięto, zaraz po tzw.
przemianach, czyli tej ustawce Służb Specjalnych, służby medyczne zaczynając od
szczepionkowców i zaraz potem włączając w to kardiologów.
Tak, tak, to nie pomyłka.
Kardiologia w całej pełni włączyła się w akcję depopulacji
ludności i jednocześnie wyciąganiu olbrzymich kwot z systemu ubezpieczeń.
Oczywiście zysk płynie do koncernów City.
Co to są owe statyny?
Statyny są to związki chemiczne obniżające poziom
cholesterolu, który jest bardzo ważnym prekursorem:
1/ hormonów steroidowych, progesteronu, testosteronu,
aldosteronu, kortyzolu,
2/ witaminy D,
3/ powodują wyczerpanie w organizmie Coenzymu CQ 10,
4/ witaminy K-2,
5/ dolicholu,
6/ selenu,
7/ zapobiegają wytwarzaniu reduktazy koenzymu A HMG
niezbędnego w wątrobie do wytwarzania ketonów.
I najważniejsze:
Statyny nie obniżają ryzyka chorób serca i śmierci, z powodu
dużego zawału mięśnia sercowego ze względu na uszkodzenia jakie one powodują.
Tak więc idąc do lekarza, który od wejścia do gabinetu wciska
Tobie dobry Człeku statyny, od razu rejteruj.
Kardiolodzy, nie mając co prawda matematyki na studiach,
posługują się oszustwem statystycznym. Oszustwo to polega na tym, że różnica
wykazuje np. 0,5% redukcję jakiegoś objawu, czyli zamiast 2% notujemy 1,5% co
jest zupełnie nieistotne z punktu widzenia biologii. Kardiolodzy przedstawiają
to jako 25 % redukcję.
Podobnie postępują dermatolodzy, zachęcając do kupna kremów z
filtrami 25, 50, czy 75%. Tak naprawdę jest to redukcja promieniowania
słonecznego odpowiednio z 97% do 98 %. Jednakże, jeżeli przyjmiemy za normę
100% wartość 98%, to redukcja do 97.5% wynosi już 50. W związku z faktem
bezspornym, że te kosmetyki są
adresowane głównie do kobitek, to taki numer przechodzi bez problemu.
Siarczan cholesterolu, wytwarzany w skórze, pod wpływem tego
boskiego wynalazku, czyli promieniowania słonecznego, inaczej fali
elektromagnetycznej, wchodzi do błon komórkowych i chroni przed uszkodzeniem
oksydacyjnym.
Cholesterol jest niezbędny do wytwarzania siarczanu DHEA.
Statyny obniżają poziom dolicholu. Wg badań Graveline, jest
to związek tak samo niezbędny jak CoQ 10.
Dolichol nie tylko odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu
mitochondriów, ale jest również niezbędny do umieszczania łańcuchów cukrowych w
glikolizowanych białkach. Glikozoaminy pozwalają utrzymać funkcję barier w
komórce i regulują pobieranie składników odżywczych.
Co to znaczy w praktyce?
Jeżeli przyjmujesz statyny, to twoje komórki mięśniowe w tym
i mięsień serca, które wymagają dużej ilości energii, jej nie dostają.
Innym efektem braku dolicholu jest cukrzyca typu 2.
Potwierdzono to licznymi badaniami występowania cukrzycy typu 2 u ludzi
przyjmujących statyny.
Dolichol naprawia błędy, powstające przy podziale DNA.
Jeżeli CoQ 10, silny utleniacz, jest blokowany przez statyny, to proces naprawy ulega uszkodzeniu.
Musisz pamiętać Szanowny Czytelniku, że cholesterol stanowi 2
% masy Twojego ciała i aż 25% Twojego mózgu.
Fizjologicznie wraz z wiekiem, poziom cholesterolu się
podnosi. Jeżeli więc wytresowany kardiolog będzie chciał obniżyć nawet o kilka
procent poziom cholesterolu, to obniża go proporcjonalnie w pierwszym rzędzie w
mózgu. A to jest bezpośrednią przyczyną demencji czyli zapominania.
Taka amnezja nasila się wraz z ilością przyjmowanych statyn i
czasem ich brania.
Statyny stanowią także blaszkę tylną twojego oka. Powoduje to
występowanie zaćmy.
Chcesz więc być ślepym, bierz statyny!
http://www.polishclub.org/2015/06/15/dr-jerzy-jaskowski-chcesz-miec-cukrzyce-bierz-statyny/
http://www.polishclub.org/2015/06/19/dr-jerzy-jaskowski-statyny-uzupelnienie-dla-laikow/
http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-czego-lekarze-mowia-statyny/
http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-statyny-uzupelnienie-dla-laikow/
https://www.youtube.com/watch?v=fJ7JN5ANIcQ
https://www.youtube.com/watch?v=5YPSrTMNEq4
Podobnym problemem w naszym biednym Kraju stanowi trucie
ludności preparatem o nazwie Glifosat czyli Randap.
I w tej sytuacji, także żaden z nazwy, państwowych urzędów
typu minister od Środowiska, minister od Rolnictwa, czy minister od Zdrowia,
nic nie robią.
Główny Inspektor Sanitarny, p. Pinkas nawet nie zająknie się
na swojej stronie internetowej sprawą trucia ludności Randapem.
http://www.polishclub.org/2016/09/09/dr-jerzy-jaskowski-polska-korporacjami-stoi/
http://biotalerz.pl/glifosat-rzadzi-polach-dlaczego-trzeba-jesc-bio/
https://gloria.tv/article/18WBimakN3EPAJLMNj3tfa8uY
I to są bezpośrednie dowody, że urzędy te stanowią atrapę
instytucji państwowych, wypełniając po prostu polecenia City.
Przecież p. premier Morawiecki powiedział publicznie, że
Polska jest własnością kogoś z Zachodu.
Podobnie minister od służb, p.Sienkiewicz, publicznie przed
paru laty stwierdził, że Polska jest państwem pozornym.
Teoretycznie, 95% społeczeństwa twierdzi natomiast, że jest
wierząca, ale tutaj jakoś nie chce w wymienione fakty uwierzyć.
Ale to już Twój problem, Dobry Człeku.
I sam musisz wyciągnąć wnioski, czy trucie statynami,
przyspieszające starzenie się społeczeństwa to już jest działanie
depopulacyjne, czy też jeszcze nie.
A jeżeli to jest działanie depopulacyjne, to w jakiej roli
występują kardiolodzy? Teoretycznie ludzie tej samej nacji, Twoi sąsiedzi.
dan. 8 grudnia Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii
Panny.
Dogmat ten wprowadzono w 1854 roku
https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-08a.php3
sobota, 18 lipca 2026
Z Ukrainą nie będzie już żadnego dialogu - już nie
Czytelniku,
Patrząc na to co się teraz dzieje, żadnego dialogu już raczej nie będzie z tą bandą, która znajduje się w Kijowie, a o warszawskiej nie wspominając.
Te jak poniższe wspomnienia i relacje rozpaliły na nowo tamtejsza tragedię.
W futorze Pózikowskiego pow. Krzemieniec: „Wieczorem, jak zwykle, przyszedł do nas
sąsiad Ukrainiec Aleksander Fedosiuk. Brat mój Wacław w rozmowie z nim
powiedział, iż czasy są niespokojne, lecz my nikomu krzywdy nie zrobiliśmy,
więc gdyby nam groziło niebezpieczeństwo - to przez wieloletnią przyjaźń -
Aleksander nas uprzedzi, to my wyjedziemy do Polski Centralnej. On to
potwierdził, a o 2.00 w nocy przyszedł wraz z uzbrojonym oddziałem bandytów
UPA, by wymordować całą moją rodzinę. /.../ Było nas 12 osób, tj. 10 z mojej
rodziny i stryj Bernard z żoną. Bandyci cały czas mówili po rosyjsku,
podszywając się pod partyzantów radzieckich i dopiero kiedy powiedzieli „bliże
kścienkie" i „wy chotite samostijnej Ukrainy" (my Polacy) zdaliśmy
sobie sprawę kto to jest i że to koniec. Zobaczyłam pobladłą twarz mamy i nawet
nie zdążyliśmy odpowiedzieć, gdy od drzwi z przedpokoju padły ze trzy serie
strzałów z karabinu maszynowego. Z odległości 2-3 m widziałam błyski w czasie
strzałów. Zestrzelone światło lampy naftowej, stojącej na stole przed nami,
pogrążyło pokój w ciemnościach i straciłam przytomność. Gdy się ocknęłam -
modliłam się. Leżałam na podłodze pod czyimś ciężkim ciałem, które może w
ostatnich konwulsjach wciągało mnie pod siebie. Słyszałam jego charczący oddech,
jęki konających i kilkakrotny krzyk mojego 14-letniego brata Rysia „Ja tak nie
chcę". Nie bolało mnie nic, a kiedy uniosłam głowę, zobaczyłam na tle
światła w pokoju stryja (za przedpokojem), że nikogo nie ma w przedpokoju.
Bandyci rzucili się w tym czasie do rabunku u stryja i w budynkach
gospodarczych. Chyba instynktem życia wiedziona - wstałam i niemal po kostki
brodząc we krwi, prześlizgnęłam się przez drzwi boczne do kuchni. Tam przez
tapczan stojący przy oknie wychodzącym na ścieżkę do budynków gospodarczych,
nie zastanawiając się. wyskoczyłam i wpadłam w krzaki malin tuż obok tej
ścieżki. Na tapczanie do bosych i mokrych od krwi stóp przykleiła się poszewka
z pościeli, a na oczy spływała mi krew z rany głowy. Nic wówczas nic myślałam,
bo gdyby działał zdrowy rozsądek, to przecież widziałam wcześniej obstawione
okna domu i nie próbowałabym tam uciekać. Wyskakując przez okno, widziałam łunę
ognia w stronie zamieszkania rodziny Kozubskich. Byłam jak zaszczute zwierzę.
Leżałam odrętwiała ze strachu, gdy nagie usłyszałam biegnących i klnących po
ukraińsku bandytów, a równocześnie strzał nad moją głową. W jednej sekundzie
pomyślałam, że mnie odkryli i skuliłam się, czekając ciosu, ale oni wówczas
zobaczyli dalej moją siostrę Jadwigę uciekającą do krzaków róż i jaśminów.
Zabili ją i później podpalili. Po tym fakcie bandyci wrócili do pokoju trupów.
Zapalili knot lampy i zabili płaczące w kołysce 8-dniowe dziecko Wacława oraz
zdjęli buty z nóg mojej matce, leżącej na tapczanie pod ciałem Wacława, myśląc,
że jest ona trupem. Dali jeszcze dwie serie strzałów po trupach i kończąc
rabunek odzieży, pościeli itp. w domu oraz maszyn i inwentarza żywego w
budynkach gospodarczych - podpalili je i odjechali. Rana na głowie zaschła i
tylko coraz bardziej bolała mnie prawa noga, gdyż miałam trzy kule w udzie,
które, jak się w Koszlakach okazało, nie naruszyły kości. Komary, czując krew,
bzykały nade mną, a kiedy był już dzień, zdecydowałam się wyjść i szukać
pomocy. Idąc koło domu, widziałam przez wybite okno ciało zabitego brata
Wacława, opartego o ścianę z ranami na skroni, roztrzaskaną główkę 8-dniowego
dziecka w kołysce i nikt nie odezwał się na moje wołanie. Widziałam też
dopalające się zwłoki mojej siostry Jadwigi leżącej koło jaśminów. Myślałam, że
zostałam tylko sama i nie wiedziałam co robić. Kuśtykałam okrwawiona jak upiór
w stronę budynków sąsiada Ukraińca, gdy nagle spoza drzew z podwórza sąsiada
usłyszałam krzyki i głosy mojej bratowej Marii: „Mamusiu - Gina żyje!"
(tak mnie w rodzinie nazywano). Nie da się opisać rozpaczy matki po stracie
dzieci i tak dobrego męża. Wyglądała jak nieprzytomna czy obłąkana. Nikt z nas
nie płakał, bo z bólu chyba łzy wyschły. Ukraińcy - sąsiedzi z Aleksandrem
Fedosiukiem stali ze spuszczonymi głowami, a naprzeciw nich w bieliźnie stały:
chora (po połogu) bratowa Maria z wylęknionym półtorarocznym synkiem (w
koszulince) na ręku. moja mama oraz na ziemi leżała ranna w nogę żona stryja
Bernarda. Wyszli oni z pokoju trupów, kiedy mama zawołała: „Wstawajcie kto
żywy!". Odezwał się wówczas żyjący jeszcze stryj Bernard i prosił:
„Ciągnijcie mnie, ja nie chcę się spalić". Kobiety z trudem wyciągnęły go
przed dom, bo był w stanie agonii i głowa stukała po schodach. Miał wiele ran
na piersiach i odstrzeloną za kostką prawą rękę. To on mnie zasłaniał i
zagarniał ręką pod siebie, a kula, która mnie raniła w głowę, urwała mu rękę.
Zaraz też umarł. W czasie tej masakry nawet niespełna dwuletni synek Wacława,
przygnieciony na tapczanie ciałem zabitego swego ojca i leżącej babci, tj.
mojej mamy, zaczął płakać, a kiedy ta szepnęła mu: „Nie płacz, babcia jest przy
tobie" do końca masakry nie odezwał się, a na wezwanie babci wstał jak
duszek blady i przestraszony. Przez wiele tygodni dziecko to nie odezwało się i
nie zapłakało.” (Regina Owczarczak: Moje wspomnienia z przeżyć na Wołyniu do
1943 r.”; 23 kwiecień 2011
Z deszczu pod rynnę. Fragment wspomnień z „WOŁYŃ 1939-1944. - HISTORIA I PAMIĘĆ”
Czytelniku,
Poniżej ku pamięci fragment z pozycji "Wołyń 1939 1944 - Historia i Pamięć"
Wiosna 1941 roku była wyjątkowo ładna, ciepła i pogodna,
zazieleniły się pola, na łąkach zakwitły różnokolorowe kwiaty, sady wiśniowe
białym całunem kwiatów okryły domy i zagrody. Wołyńska ziemia, cała w zieleni i
kwiatach przyniosła nam promyk nadziei na lepsze jutro. Czuło się po prostu, że
niebawem coś ważnego się wydarzy, że nadejdą dni, które mogą zmienić nasze
dotychczasowe życie. W nadbużańskim pasie granicznym Sowieci pośpiesznie
budowali umocnienia na wzór linii obronnej, na jaką natknęli się w czasie wojny
fińskiej. Miał to być system potężnych bunkrów, wyposażonych w działa i
broń maszynową, rozciągający się
szerokim pasem na głębokość 50 km wzdłuż Bugu. Dawało to nam wiele do myślenia,
wskazywało bowiem, że kończy się przyjaźń dwóch naszych największych wrogów, a
Sowieci w obawie przed Niemcami umacniają granicę.
Z terenów nadgranicznych władze sowieckie przesiedliły do
rejonów oddalonych od granicy o ponad 100 km osoby z rodzinami uważane za
potencjalnych swoich przeciwników. Dotknęło to także rodzinę nauczyciela z
Iwanicz Franciszka Waćkowskiego, oficera rezerwy WP, którą przymusowo
przesiedlono do miejscowości Kołki. W pogodne i słoneczne dni obserwowaliśmy
loty niemieckich samolotów wywiadowczych
wzdłuż granicy. Domyślaliśmy się, że Niemcy obserwują w ten sposób postęp sowieckich
prac fortyfikacyjnych. Ukraińcy zupełnie przycichli, i jakby przyczaili się.
Tylko tu i ówdzie, w wielkiej tajemnicy, przekazywano sobie wiadomości
pochodzące z Generalnego Gubernatorstwa o rychłej nowej wojnie. Jakaś otucha i
nadzieja wstąpiła w ludzi, oczekiwano na coś co niebawem miało się wydarzyć.
U nas w domu, od czasu kiedy ojciec został kierownikiem
szkoły w Drewiniach, nic się nie zmieniło. Chyba tylko to, że ja po
sześciotygodniowym zmaganiu z tyfusem, na który zachorowałem w końcu marca,
byłem taki słaby, że dosłownie uczyłem się chodzić. Z choroby wyszedłem tylko
dzięki niezwykle ofiarnej i troskliwej opiece mojej matki. Nie oddała mnie do
szpitala, gdzie w zimie zmarł na tyfus mój kolega szkolny Karol Szymunek, lecz
sama w domu leczyła mnie naparami z ziół. Gorzka herbata z bobrka lekarskiego
(zioła zbieranego latem przez ojca na naszych łąkach), przy dużej gorączce i
braku łaknienia, pozwalała mi na spożywanie chociaż minimalnych posiłków, i to
zachowało mnie przy życiu. W ostatniej dekadzie maja odbywałem już coraz
dłuższe spacery i szybko wracały mi siły. Z tego okresu utrwaliło mi się w
pamięci jedno zdarzenie. Było to 21 czerwca. Wracając od kolegów przez pola
przy zapadającym zmroku natknąłem się na nieznajomego mężczyznę z jakimś
węzełkiem w ręku. Widać było, że był trochę zaskoczony spotkaniem. Ale zaczął
ze mną rozmawiać po ukraińsku i wypytywał, jak dojść do najbliższych
miejscowości. Przy odejściu powiedział: „jutro nas tutaj będzie więcej”. I
rzeczywiście przyszło „ich” więcej. O świcie następnego dnia obudziły nas
wybuchy pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych. Niemcy 22 czerwca 1941 roku
uderzyli na Związek Sowiecki. Początkowo nie przywiązywałem większej wagi do
słów spotkanego nieznajomego, ale kiedy już po wybuchu wojny podzieliłem się
tym zdarzeniem z ojcem i Jerzym Krasowskim oceniliśmy, że prawdopodobnie był to
jeden z dywersantów niemieckich przerzucony przez granicę na teren Wołynia.
Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej stwarzał zupełnie nową
sytuację i dawał iskierkę nadziei dla naszej sprawy niepodległościowej. Dwa
totalitarne mocarstwa, które we wrześniu 1939 roku dokonały czwartego rozbioru
Polski, będące dotychczas z sobą w przyjaźni, rozpoczęły walkę na śmierć i
życie. Pod naporem niespodziewanego uderzenia niemieckiego jednostki Armii
Czerwonej rozpoczęły odwrót na wschód, i już w lipcu 1941 roku Wołyń i
Małopolska Wschodnia zostały opanowane przez wojska niemieckie. Sowieci odeszli,
ale tu na Wołyniu sytuacja Polaków nie uległa wcale poprawie. W pierwszych
miesiącach wojny niemiecko-sowieckiej nacjonaliści ukraińscy aktywnie
przystąpili do tworzenia ukraińskich organów samorządowych i władz
administracyjnych na terenach zajmowanych przez wojska niemieckie. Utworzone w
przededniu wojny grupy pochodowe OUN przenikały na Wołyń w ślad za armią
niemiecką i na zajętych terenach ustanawiały administrację ukraińską oraz
organizowały własną milicję. Wprawdzie Niemcy wkrótce podporządkowali sobie
całą administrację, ale pozostawili dotychczasowy samorząd ukraiński, a do
istniejących już organów administracji dodali nielicznych tylko swoich
przedstawicieli. Na miejsce rozwiązanej milicji utworzyli „ukraińską policję
pomocniczą” (Ukrainische Hilfspolizei) w służbie niemieckiej. W ten sposób
administracja i policja na Wołyniu pozostały całkowicie w rękach ukraińskich.
Aparat administracyjny i policyjny, opanowany w całości przez działaczy i
sympatyków OUN, ułatwiał organizowanie ukraińskiego podziemia
nacjonalistycznego i zwalczania jednocześnie polskiego podziemia
niepodległościowego. Początki okupacji niemieckiej nie sprzyjały rozwojowi
struktur polskiego państwa podziemnego na Wołyniu. Dopiero w drugiej połowie
1942 roku rozpoczęła działalność Okręgowa Delegatura Rządu, a od stycznia 1943
roku przystąpiono do organizowania Okręgu Wołyńskiego AK.
W swojej polityce
narodowościowej na Wołyniu Niemcy wykorzystywali dla własnych celów
przeciwieństwa i antagonizmy między Polakami i Ukraińcami, które odżyły z nową
mocą podczas okupacji sowieckiej. Uważali, że Ukraińcy mogą stanowić
odpowiednią przeciwwagę w stosunku do Polaków. Dlatego na Wołyniu oparli się
przede wszystkim na elemencie ukraińskim. W tworzonej administracji nie było
miejsca dla Polaków. Niemcy zatrudniali Polaków tylko na stanowiskach, na
których brak było fachowców wśród Ukraińców. Dotyczyło to głównie kierowniczych
kadr w dużych majątkach ziemskich, w przemyśle młynarskim, leśnictwie i t. p. W
tych warunkach społeczność polska odczuwała nie tylko stosowany wobec niej
terror okupanta niemieckiego, ale także zdecydowanie antypolską działalność
ukraińskiej administracji i policji w służbie niemieckiej. Administracja
ukraińska nakładała wysokie kontyngenty wyłącznie na wsie i kolonie polskie. Na
przykład, na kol. Orzeszyn (gm. Poryck), która w działaniach wojennych 1941
roku została spalona w 90 %, a mieszkańcy zostali bez dachu nad głową,
nakładano przez dwa lata trzykrotnie większe kontyngenty niż na sąsiednie
ukraińskie wioski. Transporty z Wołynia na przymusowe roboty do Rzeszy
rekrutowały się przeważnie aż w 90% z ludności polskiej, mimo że Polacy
stanowili tu tylko 16% ludności. Policja ukraińska w porozumieniu z
Arbeitsamtem i władzami ukraińskimi dostarczała wyznaczony kontyngent ludzki
zabierając siłą ze wsi polskich za porządkiem wszystkich mężczyzn i kobiety,
często matki małych dzieci, ojców – jedynych żywicieli swoich rodzin, młodzież
i inteligencję, starając się natomiast zatrzymać młodzież ukraińską. Za
aprobatą okupanta niemieckiego policja ukraińska dokonywała zabójstw Polaków,
brała udział w akcjach pacyfikacyjnych wsi polskich. Do pierwszych masowych
zabójstw w ramach tych akcji doszło we wsiach Obórki (11-13.11.1942 r.) i
Jezierce (16.12.1942 r.), przy czym głównymi wykonawcami była policja
ukraińska. W dniach od 11 do 16 czerwca 1943 roku władze niemieckie pow.
włodzimierskiego wydały pozwolenie policji ukraińskiej zatrzymywania i
strzelania do Polaków, którzy przybywali na Wołyń z innych terenów. W ciągu
tych czterech dni policja ukraińska z posterunku w Porycku zastrzeliła tylko w
jednej wiosce Samowola 12 Polaków, w tym kolejarzy ze Lwowa, którzy w tym
czasie przybyli na Wołyń kupować chleb. Zabitych obdarto z odzieży i zakopano
niedaleko leśniczówki. Na kolonii Wygranka, Romanówka i Karczunek policja
ukraińska z posterunku Iwanicze zastrzeliła w tym czasie przeszło 30 Polaków,
którzy z centralnej Polski przychodzili na Wołyń po żywność. Pamiętam, że na
przednówku w 1943 roku, przez tzw. „zieloną granicę” między Generalnym
Gubernatorstwem a Wołyniem, przybył do nas z Warszawy stryjek Ludwik Filar z
żoną Anną i 6-letnią córką Lidią. Po tygodniowym pobycie wracali do Warszawy
zaopatrzeni w mąkę, kasze i tłuszcze. Cudem udało im się szczęśliwie wrócić do
domu. Warto w tym miejscu zauważyć, że administracyjne władze ukraińskie na
Wołyniu do końca okupacji cieszyły się zaufaniem władz niemieckich. Na skargi
ludności polskiej w sprawie krzywdy wyrządzanej jej przez administrację
ukraińską, odpowiedź gebietskomisarza we Włodzimierzu Wołyńskim była zawsze
taka sama: „co robią władze ukraińskie to wszystko jest dobre.”[1]
W czasie okupacji niemieckiej ojciec nie pracował już w swoim
zawodzie nauczycielskim. Całą rodziną zajmowaliśmy się niewielkim gospodarstwem
rolnym matki. Ja nie chodziłem do szkoły, chociaż we Włodzimierzu otwarto
gimnazjum ukraińskie. Przez dwa lata ojciec, w miarę możliwości starał się mnie
dokształcać w domu. Były to głównie zajęcia obejmujące literaturę polską,
historię, geografię, elementy matematyki i fizyki. Przyjacielem naszego domu
był Jerzy Krasowski, nauczyciel w szkole w Iwaniczach. Całymi wieczorami w
trójkę graliśmy w modnego wówczas preferansa i rozmawialiśmy o sprawach
codziennych. Zimą 1943 roku na naszym terenie podjęła działalność konspiracyjną
polska podziemna organizacja niepodległościowa, na czele której stał Jerzy
Krasowski. W Iwaniczach utworzono placówkę tej organizacji, obejmującą wieś i
stację kolejową, a jej dowódcą został mój ojciec. W najbliższym sąsiedztwie
powstały kolejne placówki, a mianowicie: w Gurowie i Zabłoćcach – dowódca Jan
Cichocki (nauczyciel), w Nowinach – dowódca Jan Mareczko (podoficer WP), w
Porycku – dowódca pracownik majątku Czackiego (nazwiska nie pamiętam), w
Grzybowicy – dowódca Michał Bubiłko, na stacji kolejowej Janiewicze (nie mylić
z Iwaniczami) – dowódca Mikołaj Nazarewicz (nauczyciel). Pewnego dnia zostałem
zaprzysiężony i przydzielony do placówki w Iwaniczach. Wówczas mało wiedziałem
o naszej organizacji, nie znałem innych jej członków poza moim ojcem i Jerzym
Krasowskim oraz nielicznymi osobami z pozostałych placówek, do których
docierałem jako łącznik z informacjami. Dziś wiem, że wymienione wyżej placówki
należały do odcinka południowego Obwodu AK Włodzimierz Wołyński. W tym czasie
miałem częste kontakty z Jerzym Krasowskim oficerem artylerii, który był
dowódcą odcinka i uczył mnie rzemiosła wojskowego.
Wielką tragedię przeżyła na Wołyniu ludność żydowska. Już w
pierwszych dniach okupacji niemieckiej doszło do licznych akcji antyżydowskich,
które rozpoczęła na własną rękę policja ukraińska. Oto kilka przykładów: w
okresie od 1 do 4 lipca 1941 roku w Krzemieńcu zamordowano około 800 osób
narodowości żydowskiej, w Lanowcach - 60 osób; 6 lipca 1941 roku w Tuczynie z
rąk policji ukraińskiej zginęło 60 osób narodowości żydowskiej, w Targowicy -
20 osób; 23 lipca 1941 roku w Lubieszowie zamordowano 20 osób, w Rokitnie - 30
osób.[2] Nowa fala morderstw na ludności żydowskiej przetoczyła się przez Wołyń
po włączeniu się Niemców do tych akcji. Od lipca 1941 roku „Einsatzgruppen”
rozpoczęły systematyczne mordowanie Żydów, a w sierpniu włączono do tej akcji
żandarmerię polową. W ciągu lipca i sierpnia 1941 roku wspólnie z policją
ukraińską zamordowano na Wołyniu ponad 13 tysięcy Żydów.[3] Miejscowi
nacjonaliści ukraińscy przygotowywali listy osób do likwidacji, policja
ukraińska konwojowała Żydów do miejsca mordu i uczestniczyła w masakrze. Akcja
likwidacji utworzonych gett rozpoczęła się w 1942 roku, w której brały udział
połączone siły niemieckiej i ukraińskiej policji. W sierpniu 1942 roku
zlikwidowano getto w Łucku, w dniach 14-15 lipca 1942 roku - w Równem (około
5000 osób), 27-28 lipca - w Ołyce (5673 osoby). Szczyt eksterminacji Żydów na
Wołyniu przypada na okres od 10 sierpnia do 15 października 1942 roku. Zbiegłą
z gett i ukrywającą się po lasach ludność żydowską mordowały w 1943 roku
oddziały UPA. Ocenia się, że na Wołyniu zginęło ponad 150 tysięcy Żydów.[4]
W mojej miejscowości pozostało tylko kilka rodzin żydowskich
przy stacji kolejowej Iwanicze. Kilku dawnych mieszkańców zostało zamordowanych
zaraz w pierwszych dniach po wejściu wojsk niemieckich, niektórzy zaś odeszli
wraz z wycofującymi się Sowietami. Wśród pozostałych rodzin żydowskich miałem
kolegów ze szkolnych lat, z którymi przed wojną przyjaźniłem się. Pamiętam jak
pewnego dnia latem 1942 roku przyszli w trójkę mnie odwiedzić. Nie byli to już
ci znani z poczucia humoru, weseli chłopcy. Rozmowa początkowo zupełnie nie
kleiła się. Byli poważni, spięci, małomówni i zatroskani. Starałem się z
siostrą jakoś ich rozruszać. W sadzie naszym właśnie dojrzewały wiśnie, i tam,
na łonie natury powoli napięcie zaczęło ustępować. Weszliśmy na drzewa i
raczyliśmy się dojrzałymi soczystymi wiśniami. Oderwaliśmy się na chwilę od
nurtujących nas niespokojnych myśli i
trosk. Po chwili nasza rozmowa zeszła na aktualne problemy. Zaczęliśmy
rozmawiać o naszych wspólnych znajomych i ich losach. W ich wypowiedziach
wyczuwało się niepokój o najbliższą przyszłość. Podzielałem ich obawy, ale nie
potrafiłem znaleźć rozsądnego rozwiązania, dać jakieś wskazówki, radę. Starałem
się tylko uspokoić kolegów, mieć nadzieję, że nie nastąpi to najgorsze, że
wszystko zakończy się pomyślnie. Wówczas nie wierzyłem, że Niemcy mogą się
zdobyć na zagładę całej ludności żydowskiej Wołynia, a popełnione do tego czasu
zbrodnie na Żydach, o których wieści dochodziły do nas, wiązałem z bezprawiem
panującym w początkowym okresie wojny. Miałem nadzieję, że po ustanowieniu
administracji władz okupacyjnych do takich zbrodni już nie dojdzie. Nie wiem na
ile ta moja ocena sytuacji uspokoiła kolegów. Zaprosiłem ich na kolejne
odwiedziny. Niestety, było to nasze ostatnie spotkanie. Wczesną jesienią 1942
roku policja ukraińska wyprowadziła wszystkie rodziny żydowskie z Iwanicz w
kierunku Porycka. Jak później dowiedzieliśmy się, zamordowano ich wraz z innymi
w lasach poryckich. Wiadomość ta mocno mną wstrząsnęła. Do dziś, na samo
wspomnienie o tym, jest mi ciężko na sercu, a to ze względu na naszą bezsilność
w zapobieżeniu tej tragedii. Wtedy, nie przypuszczałem jeszcze, że wkrótce
rozegra się kolejny krwawy dramat, który dotknie także ludność polską.
W 1942 roku wydawało się, że ludność ukraińska Wołynia, po
złych doświadczeniach w okresie okupacji sowieckiej, zawiodła się także na
okupantach niemieckich. Nacjonaliści Ukraińscy od początku wojny pokładali duże
nadzieje na wyzwolenie Ukrainy i utworzenie u boku Rzeszy Niemieckiej
niezależnego państwa ukraińskiego. Dlatego z wielkim entuzjazmem witano
wkraczające wojska niemieckie w czerwcu 1941 roku. Ale tu srogo zawiedli się. Z
próbą utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego Niemcy szybko się rozprawili.
Powołany 30 czerwca we Lwowie przez OUN-B rząd Jarosława Stećki przetrwał tylko
kilka dni. Członków rządu zatrzymano i wywieziono, nastąpiły aresztowania
działaczy OUN. Utworzona po wkroczeniu wojsk niemieckich na Wołyń ukraińska
administracja i samorząd zostały wkrótce podporządkowane Niemcom. Kierownicze
stanowiska w tej administracji zajęli Niemcy, pozostawiając Ukraińców na
stanowiskach niższych i wykonawczych. Rozwiązana została milicja ukraińska, a
na jej miejsce utworzono pomocniczą policję ukraińską w służbie niemieckiej.
Zawiedli się również chłopi ukraińscy. Oczekiwali bowiem, że głoszone przez
Niemców zniesienie kolektywnej gospodarki sowieckiej przyniesie im materialne
korzyści w postaci przydziału ziemi należącej do kołchozów i sowchozów. Tak się
jednak nie stało. Niemcy zlikwidowali tylko kołchozy, natomiast pod zarządem
niemieckim pozostawili sowchozy (wielkie posiadłości ziemskie), zmieniając
jedynie ich nazwę na „Liegenschaftsgut”. W ten sposób utrzymano w zasadzie
częściowo system gospodarki kolektywnej, co miało zapewnić im łatwiejsze
wykorzystanie zasobów rolnych. Jednocześnie na indywidualne gospodarstwa rolne
nałożono wysokie kontyngenty, które ściągano z całą bezwzględnością. Wobec nie
wywiązujących się z obowiązkowych kontyngentów stosowano ostre represje, do
palenia całych wsi włącznie przez karne ekspedycje. Okupant rozpoczął
bezwzględny rabunek ekonomiczny na wołyńskiej ziemi. Stąd też początkowe
sympatie proniemieckie ludności ukraińskiej poważnie osłabły. Pewna odrębność Wołynia
w porównaniu z Małopolską Wschodnią (jaka dała się zauważyć zresztą jeszcze
przed wojną), nieprzychylne nastawienie do Sowietów oraz zanikanie poparcia dla
okupanta niemieckiego wskazywały na możliwość nieangażowania się Ukraińców
wołyńskich przeciwko Polakom. I tak początkowo było. Ukraińcy wołyńscy
zajmowali wyczekujące stanowisko względem Polaków. Trwało to jednak krótko. Z
Małopolski Wschodniej, na terenie której znajdowało się centrum kierownictwa
OUN-B, zaczęli przybywać agitatorzy galicyjscy szerząc ideę walki o wolną i
niepodległą Ukrainę. W ich działalności agitacyjno-propagandowej nie brakowało
elementów antypolskich. Nawiązywano do
wydarzeń okresu międzywojennego oraz wojen kozackich i buntów chłopskich,
rozbudzając nienawiść do Polaków. Zorganizowana specjalna służba informacyjna
docierała do wszystkich warstw ludności, do najmniejszej wioski włącznie. W
szybkim tempie rosły szeregi OUN, a szczególnie szeroki odzew ta działalność
znalazła wśród młodzieży.
Na skutki tej wrogiej agitacji nie trzeba było długo czekać.
Po likwidacji gett dokonanej w 1942 r. na Wołyniu przez Niemców z udziałem
policji ukraińskiej, rozpoczął się terror wobec ludności polskiej. Ożywiła się
antypolska działalność ukraińskich nacjonalistów skierowana początkowo przeciwko Polakom zatrudnionym w
administracji rolnej i leśnej a następnie także przeciwko ludności wiejskiej,
głównie we wschodnich powiatach Wołynia. Mnożyły się zabójstwa pojedynczych
osób i ich rodzin, coraz częściej dochodziło do morderstw masowych. W dniach
11-13 listopada 1942 r. miała miejsce pierwsza masowa zbrodnia w kolonii Obórki
(gm. Kołki, pow. Łuck) popełniona na ludności polskiej przez policję ukraińską,
w której zginęło 37 Polaków (w tym
kobiety i dzieci), 1 Ukrainka i 1 Żydówka.[5] Masakrę dokonano za pomoc
udzielaną ukrywającym się Żydom. W niedługim czasie po tym wydarzeniu
nacjonaliści ukraińscy przystąpili do eksterminacji ludności polskiej.
Zapoczątkowała ją rzeź mieszkańców polskiej kolonii Parośla (gm. Antonówka,
pow. Sarny) w dniu 9 lutego 1943 r., gdzie zamordowano 149 Polaków (bez względu
na wiek i płeć) oraz 6 przebywających tam Rosjan.[6] Zbrodnię dokonała
banderowska sotnia pod dowództwem Korziuka Fedira ps. „Kora”, podszywająca się
pod sowieckich partyzantów.[7] Od marca 1943 r. tworzone bojówki i oddziały
nacjonalistów ukraińskich przystąpiły do systematycznego i planowego
oczyszczania Wołynia z ludności polskiej. Terror i masowe rzezie narastały
stopniowo wraz z rozwojem zbrojnych bojówek i oddziałów nacjonalistów
ukraińskich. Początkowo były to zabójstwa
pojedynczych osób i ich rodzin oraz Polaków z małżeństw mieszanych,
potem nastąpiły rzezie całych rodzin polskich we wsiach, w których Ukraińcy
stanowili większość, a w końcu napady z zaskoczenia i rzezie objęły mniejsze
osady i wsie polskie. W napadach na większe skupiska ludności polskiej zawsze
uczestniczyły oddziały UPA i część miejscowej ludności ukraińskiej. W kwietniu
i maju 1943 roku nastąpiły masowe ataki oddziałów UPA na polskie wsie we
wschodnich powiatach Wołynia. W czerwcu masowe rzezie ludności polskiej objęły
powiaty dubieński i łucki, a w lipcu i sierpniu rozszerzyły się na powiaty:
horochowski, włodzimierski, kowelski i lubomelski. W zagrożonych wsiach i
osadach polskich powstawały samorzutnie placówki samoobrony. Były one jednak za
słabe, aby mogły skutecznie przeciwstawić się liczniejszym i dobrze uzbrojonym
napastnikom. Przetrzymały tylko większe bazy samoobrony jak Przebraże, Zasmyki,
Pańska Dolina, Bielin, Stara Huta. Bezbronna ludność polska albo ginęła z rąk
nacjonalistów ukraińskich, albo uciekała do większych miast, licząc na obronę
ze strony okupanta niemieckiego. W przepełnionych miastach panował głód, ludzie
koczowali pod gołym niebem, a organizowana przez kościół i miejscowych
mieszkańców pomoc dla uciekinierów nie mogła rozwiązać wszystkich problemów.
Korzystał na tym okupant. Ocaleli Polacy, pozbawieni podstawowych środków do
życia, łatwo zgadzali się na opuszczenie Wołynia, a nawet na wyjazd do Niemiec
na przymusowe roboty. Coraz częściej wyjeżdżano także do Centralnej Polski.
W rezultacie czystki etnicznej, dokonanej przez OUN-UPA z
udziałem części miejscowej ludności ukraińskiej, na Wołyniu zginęło około 50-60
tysięcy Polaków.[8] Eksterminacji ludności polskiej towarzyszyła likwidacja
śladów polskości. Palono polskie domy, niszczono kościoły i inne polskie
budynki kultowe, wycinano nawet sady owocowe. Z ogólnej liczby 1145 wiejskich
osiedli polskich oraz osiedli z przewagą polskich mieszkańców na Wołyniu
zniszczono 1055 osiedli, a z istniejących na Wołyniu 252 kościołów i kaplic
zniszczeniu z rąk ukraińskich nacjonalistów uległy 103 obiekty.[9]
Wydarzenia wołyńskie w latach 1942-1944 miały zbrodniczy,
niezwykle krwawy charakter i pochłonęły wiele ofiar. Lała się najczęściej
niewinna krew, a nienawiść po obu stronach sięgnęła szczytu. Dla Polaków był to
pogrom, o którym pamięć przetrwała i do dziś wzbudza wielkie emocje. Nie
potępione i nie ukarane zbrodnie ukraińskich nacjonalistów czekają na
rozliczenie. Jaki Wołyń teraz zastanę? Co pozostało z tamtych odległych czasów?
[1] Sprawozdanie szefa BiP Okręgu AK – O wydarzeniach w
powiecie włodzimierskim. Bibl.UW, sygn. 3312.
[2] Shmuel
Spector, The holokaust of Volhynian Jews 1941-1944, Jeruzalem 1990, s. 66-67.
[3] Tamże, s. 73-73.
[4] Tamże, s. 186.
[5] W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez
nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1944, t. I, s.
574-575.
[6] Tamże, s. 742.
[7] Państwowe Archiwum Służby Bezpeky Ukrainy, zesp. 13, inw.
1020, k.204-207. Protokół przesłuchania Petra Wasyłenki z 15 maja 1944 r , w:
Polska i Ukraina w latach trzydziestych – czterdziestych XX wieku. Nieznane
dokumenty z archiwów służb specjalnych. Polacy i Ukraińcy pomiędzy dwoma
systemami totalitarnymi 1942-1945, t. 4, część pierwsza, Warszawa – Kijów 2005,
s. 447.
[8] W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez
nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945, t. 1-2,
Warszawa 2000, s. 1038.
[9] Cz. Piotrowski, Zniszczone i zapomniane osiedla polskie
oraz kościoły na Wołyniu, Warszawa 2002, s. 20.
niedziela, 12 lipca 2026
wtorek, 7 lipca 2026
Jak kontrolować ludzi na świecie
Czytelniku,
Walka z terroryzmem, walka z wirusami, walka z Marsjanmi!
Czyli, jak kontrolować ludność na świecie!
Z cyklu: "W- 194
. listy do Wnuczka. "
dr J.Jaśkowski
Motto:
“Nie karze się tego kto zabija ustami, ani też nie łupi się
tego, który zabija językiem .“ Tajna
Historia Mongołów PIW Warszawa 2005.
Ci, którzy kontrolują edukację, przez kilka pokoleń będą
kontrolować cały naród.
Kochany Wnuczku!
Ale nam się narobiło po II wojnie światowej!
Widać wyraźnie, że program opanowania świata przez starszych
i mądrzejszych, jest realizowany w całej rozciągłości.
W wielkim skrócie,
polega on na takiej tresurze ludności na świecie, aby nie kwestionowała
wytycznych i procedur starszych i mądrzejszych, czyli konsorcjum książąt
niemieckich zwanych Grupą Kapitałową Rothschilda.
Już 2012 roku, na konferencji UNICES w Seulu, ustalono
internetowy, jednolity, program nauczania dla całego świata. Obecna sytuacja
jest doskonałym sposobem do jego wdrażania, co widzimy na co dzień, od kilku
miesięcy. Oczywiście nie mówi się tego wprost tylko ukrywa pod płaszczykiem
rzekomej pandemii, nigdy nie ogłoszonej przez WHO, a tylko zasugerowanej przez
tego Teodorasa.
Tak, tak, nigdy i nigdzie pieniądze nie powstają z niczego.
Prawo zachowania materii i energii jest niepodważalne. Trzeba setek lat, aby
wzbogacić się i mieć zamki do przechowywania tych bogactw.
Proszę zauważyć, że nawet biedni Anglicy nie mają własnej
królowej, tylko księżniczkę niemiecką jako swoją władczynię - Sax -Coburg - Gotha. Podobnie Polacy, od
1594 roku jako władców mieli dynastie niemieckie. Najpierw lenników Habsburgów,
czyli Wazów, a potem Sasów, także
lenników Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a potem po 1795 roku straciliśmy państwowość, na rzecz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu
Niemieckiego. Przecież te głupoty wmawiane od pokoleń o rzekomych 3 zaborcach
są fikcją literacką. Prusy były członkiem Cesarstwa, a na tronie moskiewskim
siedziała księżniczka z tegoż Cesarstwa.
Natomiast od 1773 roku, to właśnie oni prowadzili eduakcję w
Polsce i do dnia dzisiejszego ją prowadzą, pod szyldem Komisji Edukacji
Narodowej, założonej przez ich agenta tj. Samuela Du Pointa.
https://www.polishclub.org/2014/08/26/dr-jerzy-jaskowski-tajne-akta-cia-a-edukacja-z-cyklu-polska-istnieje-formalnie/
http://xn--wiadomo-c5a26eha.com.pl/tag/jerzy-jaskowski-swiat-swiat-jest-inny-wiedza-eukacja-programowanie-umysl-historia-polska-komisja-edukacji-narodowej-uczen-szkola-edukacja/
https://rzeszow24.pl/jerzy-jaskowski-dlaczego-nic-sie-nie-zmienia-1736/
Ta tresura pozwala dowolnie naświetlać wydarzenia
historyczne, a posiadanie monopolu na oświatę i informację, bardzo ułatwia
sprawę. Nauka zna współczynnik "
psi" . Współczynnik ten ma czasokres 25 lat. W dobie obecnej on uległ
skróceniu do ok. 10 - 15 lat, co udowodnię poniżej.
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/952020615130565/
Przykładowo, wbrew gminnym opowieściom tzw. etatowych
historyków państwowych, Armia Krajowa
nie była prowadzona przez żaden rząd w Londynie, a tylko przez Departament
VI Dywersji i Sabotażu Wywiadu
Wojskowego MI6 z Londynu. AK nie miało żadnej łączności z polskimi władzami, z
wyjątkiem stacji radiowej angielskiego wywiadu, który niektóre depesze
przekazywał Polakom po 6 miesiącach.
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/952020615130565/
https://www.kuprawdzie.pl/tag/armia-krajowa/
https://www.polishclub.org/2015/06/28/dr-jerzy-jaskowski-boj-warszawy-1944-dokonczenie/
Jak najlepiej kierować społeczeństwami?
Najlepiej poprzez strach.
Po II wojnie światowej, ten strach, to rzekomo zimna wojna,
wymyślona przez tego nałogowego alkoholika Winstona Churchilla. Oczywiście,
było to hasełko dla mas. Okradanie np. demoludów trwało w najlepsze.
Przykładowo,
tona polskiego węgla kosztowała 12 dolarów, czyli
równowartość 4 butelek piwa w Ameryce. Polak musiał tę samą tonę węgla kupować
za ok. 100 - 150 butelek piwa.
Oczywiście, wszystko
przykryto płaszczykiem walki z imperializmem zgniłego Zachodu.
Pieniądze i nasz węgiel nie były zgniłe dla Zachodu. W
sklepach królowała tylko głowizna, ponieważ szynki musieliśmy przesyłać na
Zachód. Komuś potrzebne były dewizy.
Komu?
A tego już nikt nie wyjaśniał!
https://www.polishclub.org/2013/11/14/dr-jerzy-jaskowski-zimna-wojna-co-to-takiego-czesc-1/
https://www.polishclub.org/2013/11/16/dr-jerzy-jaskowski-zimna-wojna-co-to-takiego-czesc-2/
http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-wzrost-zachorowan-raka-szyjki-macicy-szczepieniach/
Po tzw. "Okragłym Stole", czyli ustawce WSI,
okradanie Krajów Środkowej Europy gwałtownie się zwiększyło. Poprzez zamykanie
lokalnych zakładów pracy, kilka milionów Polaków musiało wyjechać w
poszukiwaniu pracy na Zachodzie, podnosząc swą pracą jego dobrobyt.
W celu zwiększenia możliwości okradania mniej
wartościowej ludności tubylczej, po
rzekomym upadku Zimnej Wojny w 1989 roku, wymyślono walkę z terroryzmem.
Wszystkie te akcje terrorystyczne były robione przez służby
specjalne, zaczynając od tzw. Czerwonych Brygad, poprzez Gladio i zamordowanie
Aldo Moro, do tworzenia Al -Kaidy czy ISIS przez CIA i trenowanie tych
najemników na poligonach w Teksasie czy Arizonie.
Poniżej przytoczę kilka dziwnych faktów związanych z
rzekomymi akcjami terrorystycznymi.
Prykładowo:
Akcja terrorystyczna w Carcassonne 23 marca 2018 roku i
zamordowanie porucznika Arnauda Beltrame. Oczywiście cała "postępowa"
prasa podała, że zabiły go bojówki terrorystyczne, ale najprawdopodobniej
został zastrzelony przez oddziały zwalczające rzekomych terrorystów. Nie byłoby nic dziwnego w owym
wydarzeniu, gdyby nie fakt przeprowadzania przez 60 osobowa grupę specjalną
szkolenia, właśnie w tym samym miejscu i czasie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Carcassonne_i_Tr%C3%A8bes
Podobna sytuacja miała miejsce w słynnym ataku w Oklahoma
City, w środę, 19 kwietnia1995 roku.
Przypomnę,
W Oklahoma City doszło do wybuchu ciężarówki naładowanej
materiałami wybuchowymi, umieszczonej pod wieżowcem. Zabito 168 osób, rannych było ponad 680.
Zamachowcem był podobno jakiś fanatyk.
Problem powstaje, kiedy pojawia się informacja, że w owym
pamiętnym dniu, właśnie FBI miało w tym miejscu ćwiczenia antybombowe.
Jedynym poszkodowanym został dziennikarz Fox News - Andrew
Napolitano, który oskarżył FBI o całą akcję. Napolitano stracił pracę.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Oklahoma_City
http://tnsglobal.pl/archiv_files/116-01.pdf
Podobnie było w owym ataku na Dwie Wieże , które rozrosły się
do trzech, tego dnia, po południu. Otóż, w tym samym dniu, kiedy miało miejsce
wysadzenie owych budynków, Obrona Cywilna, czyli Federal Emergency Management
Agency , otrzymała polecenie
przeprowadzenia ćwiczeń zbiorowych, symulujących katastrofę dużego stopnia,
właśnie na Manhattanie. Już w nocy z 10 na 11 września 2001 roku, FEMA
postawiła olbrzymie namioty na molo, bardzo blisko owych wież oraz
zmobilizowała karetki pogotowia i cały personel medyczny. Jak widzimy bardzo
się przydały.
Przypomnę także, że owe szpitale w całym Nowym Jorku w
okresie 48 godzin po wypadku, udzieliły pomocy tylko 128 poszkodowanym, łącznie
z takimi, którym pył wpadł do oka. Z tej liczby chyba 78, to byli strażacy.
Ciekawa zbieżność, nieprawdaż!
https://pl.wikipedia.org/wiki/World_Trade_Center_(1973%E2%80%932001
https://www.polishclub.org/2017/03/18/dr-jerzy-jaskowski-sluzby-nami-zarzadzaja-zdrowie/
https://zdrowapolska.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=118:magia-sceniczna-czyli-odwracanie-uwagi&catid=16&Itemid=142
https://otopress.pl/2019/09/11/world-trade-center-11-wrzesnia/
Podobnie wyglądała sprawa rzekomego ataku w londyńskm
metrze, 07 lipca 2005 roku.
Peter Power, szef firmy ochroniarskiej przyznał się
publicznie, że otrzymał zlecenie na przeprowadzenie akcji symulacji w 4
punktach metra londyńskiego, z udziałem ok.1 000 ludzi. Wydarzenia miały mieć
miejsce właśnie na tych stacjach, na których wystąpiły.
Jak twierdzi ów szef, mogli od razu przystąpić do akcji. Byli
przygotowani!
Podobnie zeznał w polskim radiu nasz rodak, który był w owym
metrze. Stwierdził bowiem,
że zanim zdążył wybiec z metra, to już nad placykiem stały
helikoptery, z których wyskakiwali
mundurowi. Od chwili wybuchu, do przylotu wojska, upłynęło najwyżej
kilkadziesiąt sekund. Najbliższa jednostka wojskowa stacjonowała ok. 10 minut
od punktu zero!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Londynie_(7_lipca_2005)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Londynie_(21_lipca_2005)
http://www.bbc.co.uk/polish/worldnews/story/2005/07/050707_london_terrorists.shtml
Oczywiście, to wszystko są przypadkowe insynuacje gawiedzi
ulicznej. Gdzieżby tam służby specjalne danego państwa planowały akcję
przeciwko własnej ludności.
Co to, to nie!
Niech nikomu do głowy
nawet taka myśl nie przyjdzie. Przecież oni żyją z pieniędzy, ukradzionych temu
społeczeństwu, pod nazwą podatków. To dlaczego mieliby, mogli mordować tych ludzi?
Sam musisz się zastanowić czyje polecenia służby wykonują.
Dobrze przedstawia to film pt; "Służby Specjalne",
Dziwnym trafem akcja 8
marca w Salisbury, kiedy to otruto rozyjskiego szpiega Siergieja Skripala i
jego córkę, miała miejsce na terenie, na którym od 06 marca trwały największe
do tej pory ćwiczenia Royal Marines,
"mające na celu sprawdzenie zdolności Wielkiej Brytanii do
stawienia czoła atakowi chemicznemu lub nawet nuklearnemu."
Pozwala to zrozumieć i wyjaśnia fakt pokazywany w
telewizorni, pojawienia się na miejscu tego wypadku pogotowia ratunkowego, z
facetami ubranymi w stroje ochronne wojsk chemicznych. Normalne pogotowie nie
jeździ w takich strojach, ponieważ są bardzo niewygodne przy zakładaniu np.
opatrunków czy unieruchamianiu złamań.
https://forsal.pl/artykuly/1109903,coraz-wiecej-poszkodowanych-po-otruciu-siergieja-skripala-brytyjska-policja-informuje-o-21-osobach.html
https://wyborcza.pl/7,75399,23633167,dwie-osoby-w-stanie-krytycznym-po-zatruciu-nieznana-substancja.html
https://www.kuprawdzie.pl/swiatowy-terroryzm-panstwowy-jerzy-jaskowski/
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/937323463266947/
https://www.youtube.com/watch?v=yYQPW-_B0sA
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/641687852830511/
https://www.spikeartmagazine.com/subjects/ghost-security-group
Podobnie, jak obecnie pokazują to, rzekomo walczących z
wirusem, telewizyjni aktorzy. Nie wiedzą do jakiego chorego jadą, ale już mają
kombinezony, jak telewizja jest w pobliżu. Jak wiadomo w Polsce telewizja
zawsze jeździ z pogotowiem.?
Pomimo, że prasa głównego nurtu dezinformacji,po tym wypadku,
od razu wskazała na watażkę Putina, członka Parlamentu City of London
Corporation, jako sprawcę owego ataku chemicznego, to do dnia dzisiejszego Rząd
Jej Królewskiej Mości nie postawił oficjalnie żadnego osakrżenia.
Pani May nawet nie przekazała sprawy do np. Organisation for the
Prohibition of Chemical Weapons. Rosja podpisała układy o zaprzestaniu stosowania gazów
bojowych, można więc było sprawę poruszyć na forum międzynarodowym. Jednakże,
tylko ta prasa głównego nurtu dezinformacji dla gawiedzi, pokrzykiwała na
Putina.
O tym, że owo ISIS jest wytworem CIA i Penatgonu rozpisywał
się Veteran Todays.
ISIS potwierdziło natomiast poprzez "swoją agencję"
AMAQ, że dokonało ataku w Carcassonne.
Co to jest AMAQ?
AMAQ to nowa wersja SIT Rith Katz & Kompany.
Kim to jest owa Rita?
SITE
Inteligence Group - Search for
International Terrorist Entites.
To także owa Rita odkryła rolę ISIS w zamachu na homo - night
Club w Orlando.
A dowód?
Dowodem jest zdjęcie owej Rity, na którym widać znak ISIS.
A kto to odkrył?
Owe zdjęcie przenalizowała dziwna grupa o nazwie:
Ghost Seciurity Group, która jak podaje : "nasza działalność polega na zbieraniu
informacji w czasie rzeczywistym i informowaniu o wykryciu potencjalnych ataków
terrorystycznych, przeciwko rządom i obywatelom oraz wyciszaniu propagandy
nienawiści".
Nie podano, kto opłaca tych rzekomych ochotników, ani p. Rity
Katz, za ich całodobową pracę.
https://en.wikipedia.org/wiki/Amaq_News_Agency
https://economictimes.indiatimes.com/topic/Amaq-News-Agency
https://www.trtworld.com/news/amaq
https://en.wikipedia.org/wiki/Katz_Drug_Store_sit-in
https://avlab.pl/tag/ghost-security-group/
https://www.spikeartmagazine.com/subjects/ghost-security-group
Tak więc, musimy poszukać informacji o p. Katz.
Można ją znaleźć na stronie MEMRI, czyli Middle East Research
Institute.
Instytut ten ma swoją siedzibę w Tel Avivie. Tam także
istnieje cała dzielnica niemiecka z domkami Bawarczyków, o czym mało kto wie.
MEMRI zostało założone w 1988 roku przez dwie osoby: Yigala
Carmona, pułkownika Israel Defens Force
[wywiad wojskowy], który przedtem pracował w administracji cywilnej
okupowanych terenów palestyńskich.
http://www.meri-k.org/
https://en.wikipedia.org/wiki/Middle_East_Research_Institute
Drugą osobą była pani Meyrav Wumser, żona Davida Wumsera,
eksponenta American Enterprise Instytut.
A co to znowu za organizacja?
A to "fałszywka" przygotowująca teren propagandowy
dla wojen Syjonu.
P. David Wumser pracował wcześniej w/dla Departamentu Stanu
za kadencji Busha, kuzyna feldmarszałka
hitlerowskiego Busha, przygotowując "historię prawdziwą" o
Saddamie Husajnie, przed inwazją na Irak.
Jak wiadomo, wg pana Wumsera, to właśnie zły Saddam
przygotowywał akcje Bin Ladena, przed jego atakiem 11 września.
Jak wiadomo, do dnia dzisiejszego Amerykanie szukają w Iraku
i Afganistanie tej broni masowego rażenia, która była przyczyną ataku USA na
oddalony o dziesięć tysięcy kilometrów, bogu ducha winien Irak, bezskutecznie!
Czyli trwa prawie 30 letnia okupacja obcego kraju! Produkcja
narkotyków w minionym okresie wzrosła z 180 ton za czasów talibów do ponad 10
000 ton za czasów Pentagonu.
Informacje podawane przez MEMRI mają podobną wartość, jak
podawane przez inne tego rodzaju instytucje typu: "Gazeta Wyborcza",
czy "Nie" .
The Guardian nazywa MEMRI
"maszyną izraelskiej propagandy", podobnie, jak red.
Michalkiewicz GW, nazywa żydowską gazetą dla tubylców.
MEMRI rozpowszechnia i propaguje "zbrodnie"
islamskie po całym świecie. Prezydentem organizacji jest niejaki p. John
Bolton, były ambasador USA w ONZ. Tak się dziwnie składa, że postacie rzekomo
biorące udział w akcjach terrorystycznych, przez ostatnie 20 lat nigdy nie
stanęły przed sądami, tylko zawsze zostawały zamordowane w czasie akcji sił
policyjnych.
Podobnie przecież było w czasie słynnej akcji na radiostację
Gliwice w przededniu wojny 1939 roku - dzielna inaczej policja niemiecka
zastrzeliła "zimnych" już
więźniów.
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-03-23/byly-ambasador-usa-przy-onz-nowym-doradca-ds-bezpieczenstwa-narodowego/
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-john-bolton-zastapi-hr-mcmastera-na-stanowisku-doradcy-ds-bezpieczenstwa/bmcn34g
Za M.Blandetem;
dodać można, że podobny przebieg tzw. zamachów występował w
Rosji. Zarówno w ataku na szkołę w Czeczeni, jak i na teatr w Moskwie, nie
udało się bardzo dobrze wyszkolonym oddziałom policji, schwytać chociaż jednego
żywego terrorysty. Wszyscy ginęli w
akcji, co do jednego. Nie wspominając, że chociaż używali gazu rzekomi
napastnicy, to żaden z ratowników wchodząc do teatru, nie potrzebował masek
przecigazowych.
Taki to był wybiórczy gaz - atakował tylko terrorystów.
Także ten wybuch 10 piętrowego wieżowca w Czelabińsku, nie
doprowadził do schwytania terrorysty, ale był wystarczającym powodem do
zaatakowania Czeczenii.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_na_moskiewski_teatr_na_Dubrowce
Podobny przebieg miała akcja schwytania tych islamistów terrorystów, odpowiedzialnych za masakrę w
Barcelonie. Wszystkich, co do jednego wymordowano, przed udzieleniem im głosu w
sądzie.
Taniej?
Czy też chodziło o niewydanie promotorów/ zleceniodawców/
płatników akcji?
Sam musisz domyśleć się Dobry Człeku!
Nie wspomnę już o akcjach Czerwonych Brygad, mających pełne
powiązanie ze służbami specjalnymi, zarówno wschodnimi jak i zachodnimi.
A co to jest Gladio?
Sam musisz poszukać sobie informacji na ten temat, Dobry
Człeku.
Podpowiem, że Gladio stworzył wywiad amerykański już po 1945
toku.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Gladio
https://www.polishclub.org/2014/03/19/dr-jerzy-jaskowski-kozacy-jak-dezinformuja-nas-zawodowi-historycy-czesc-ii/
http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-informacje/item/97447-co-to-sa-teorie-spiskowe-w-xx-wieku-cd
https://www.facebook.com/AIAPL/posts/606636759506589/
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/1145050295827595
W każdym razie, terroryści wpisują się doskonale w politykę
OTWARTCH DRZWI , w celu wprowadzania coraz bardziej rygorystycznych przepisów
ograniczających swobody obywatelskie, pozwalających na łamanie konstytucji.
Przecież wreszcie to GŁUPIE SPOŁECZEŃSTWO musi zrozumieć, że
tylko ogólnoświatowy rząd może sobie poradzić z takimi wyzwaniami.
Niestety, "głupie" społeczeństwa nie kupiły tego
tematu!
Tak więc, jak wychodziło na jaw coraz więcej szczegółów walki
z terroryzmem, i teoria ta stawała się
coraz bardziej naciągana, wymyślono nowego przeciwnika -
WIRUSA.
Epidemie wirusowe nawiązywały do strachu przed utratą życia,
podobnie jak bajki XIX- wieczne o dżumie czy XX -wieczne o "hiszpańskiej
grypie"
Przypomnę,
owa rzekoma dżuma miała w XIV wieku zabić w Europie ok. 30 -
50, a nawet jak podają niektóre eunuchy
intelektualne, zwane journalistami ok. 100 milionów ludzi, czyli 1/3
społeczeństwa.
https://www.polishclub.org/2015/04/20/dr-jerzy-jaskowski-straszenie-spoleczenstw-epidemiami/
https://www.dowgwillo.nl/Nasze%20zdrowie/Nasze%20zdrowie_2017/Oszustwa%20medyczne,%20otumanianie%20Polakow.html
https://www.kuprawdzie.pl/szczepionki-skojarzone/
W czym tkwi problem?
Jak informują natomiast historycy demografowie, w owym czasie
w sumie, w krajach, w których owa dżuma się rozpanoszyła, czyli we Włoszech,
Anglii, Francji, Hiszpanii, łącznie żyło ok. 30 milionów ludzi. W Europie Wschodniej nikt o dżumie nie
słyszł. Tak więc widać wyraźnie, że żonglerka liczbami "ekspertów koncernowych" nie ma nic
wspólnego z wiedzą i logką.
Podobnie było z pojęciem "Hiszpańska Grypa"
stworzonym przez Instytut Rockefellera w latach 30 -tych, prawie dwadzieścia
lat po epidemii poszczepiennej
dziesiątkującej armię amerykańską i jej sojuszników. Opisałem to dokłądnie,
przytaczając raporty lekarzy wojskowych z tego okresu w pozyzji pt. "Grypa
= 300 lat oszustwa"
Obecnie, zaczęła się ta walka z wirusowymi epidemiami pod
pretekstem wirusa EBOLA.
Przypomnę,
wirus Ebola został rzekomo wykryty w 1976 roku w dżungli, w
Sudanie, przez wiejskiego lekarza. Oczywiście, zupełnie przypadkowo dwa lata
wcześniej powstał tam szpital specjalistyczny broni biologicznej Pentagonu.
Zniknął ów wirus samoistnie po kilku tygodniach.
Opisałem to wcześniej. Nazwiska tego dzielnego lekarza
wiejskiego nigdy nie poznano, nie dostał także Nobla, chociaż jako odkrywca,
powinien.
Przez dekady była cisza, do chwili strajku na plantacji
kauczuku w Sierra Leone w 2024
USA nie pytając nikogo o zgodę, po pretekstem walki z
wirusem, wysłało dywizję marines i brygadę 101 spadochroniarzy. Wiadomo
powszechnie, ze z wirusami najlepiej się walczy przy pomocy czołgów Abrams i
M-16.
https://www.polishclub.org/2014/08/08/dr-jerzy-jaskowski-ebola-interes-za-100-000-000-dolarow-czesc-ii/
https://www.polishclub.org/2014/08/03/dr-jerzy-jaskowski-sezon-ogorkowy-z-wirusem-ebola-czesc-i/
https://www.polishclub.org/2014/08/03/dr-jerzy-jaskowski-sezon-ogorkowy-z-wirusem-ebola-czesc-i/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/falszerstwo_wirusa,p1500266461
https://www.polishclub.org/tag/sierra-leone/
W CELU OPANOWANIA AFRYKI, powołano nawet specjalny sztab
AFRICACOM, w 2008 roku.
Za dużo bowiem interesów w Afryce ma City. Nie może sobie
pozwolić na przypadkowość.
Jak twierdzi znawca tematu
H. Piecuch:
"nie
ma przypadków
są
tylko służby!"
Co Pentagon, to Pentagon. Budżet ponad 740 miliardów, ten
jawny! To jest większy o 50 %, aniżeli 10 krajów zajmujących kolejne miejsca na
liście łącznie!!
Po kilku miesiącach niepokoje, czyli strajk robotników na tej
plantacji kauczuku, został zażegnany i wirus
zniknął z gazet.
Acha! zapomniałem podać, że miejsce prezydenta wygłaszającego
w sobotę ekxpose i wzywające Amerykanów
do opuszczenia kraju, w poniedziałek zajmował pewien generał!
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/453941928271772/
https://www.polishclub.org/2016/08/03/dr-jerzy-jaskowski-oglupiania-polakow-ciag-dalszy-wirusy-aids/
http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-sluza-tzw-eksperci-medyczni/
Podobną technikę dezinformacji zastosowano zarówno w czasie
epidemii tzw. ptasiej grypy z Hongkongu, jak i wirusa Zika w Brazylii czy
świńskiej grypy z Meksyku.
Pani Małgorzatka Chan, kierownik lokalnego sanepidu w
Hongkongu, za całą akcję nagłaśniania śmierci jednego chłopca zatrutego w
czasie awarii kanalizacji, awansowała na szefa WHO. W nagrodę za awans,
zmieniła definicje zarówno epidemii jak i pandemii. Podobnie, obecny szef WHO
p. Todros, dostał się na to stanowisko, uciekając z własnego kraju pod zarzutem
ludobójstwa. Nie jest to nic
specjalnego, ponieważ głównym platnikiem WHO jest p. Gates i spółka, czyli
prywatne firmy. Kuzyn p. Gatesa jest od
kilku kadencji, jednym z dyrektorów Pentagonu .
https://en.wikipedia.org/wiki/Margaret_Chan
https://www.polishclub.org/2016/02/12/dr-jerzy-jaskowski-jak-niewiedza-przemienia-sie-w-glupote/
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/najbardziej-skandaliczne-oszustwa-naukowe-w-ostatnim-5-leciuz-cyklu-s-129-polska/407591916240107/
Opisałem to wcześniej.
Podobny scenariusz powstawania epidemii opisały media
głównego nurtu dezinformacji w 2009 roku, jako tzw. świńską grypę z Meksyku.
Sprawa polegała na tym samym, co z ową ptasią grypą z Hongkongu. Na największej
fermie świń La Gloria, zmarło jedno dziecko, zatrute prawdopodobnie środkami
chemicznymi rozsypywanymi na lagunach kału. Nikt inny w całej wiosce nie zmarł.
Ta laguna kału odpowiadała ilości kału "produkowanego" przez miasto
liczące ok. 10 milionów ludzi.
To tak na marginesie, aby uzmysłowić PT Czytelnikowi ilość
środków chemicznych niezbędnych do neutralizacji tego szamba.
Wystarczyło to jednak do wprowadzenia przepisów o rzekomej
epidemii i tego całego cyrku w telewizornii z pomiarami temperatury i strojami
kosmitów włącznie.
http://biotalerz.pl/tag/swinska-grypa/
https://www.polishclub.org/tag/swinska-grypa/
https://www.polishclub.org/2013/01/19/dr-jerzy-jaskowski-grypa-lekarze-ostrzegaja-tzw-swinska-grypa-co-to-jest-cz-iv/
https://zdrowapolska.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=111:dr-jerzy-jaskowski-chinski-wirus-wuhan-uzyteczni-idioci-w-akcji&catid=16&Itemid=142
Akcja zawiodła,
była zbyt mało intensywnie prowadzona?.
Ale Rząd Światowy wzbogacił się o doświadczenie i po 11
latach przeprowadził już lepiej zorganizowaną epidemię, pod nazwą COVID - 19.
Że jest to oczywista bzdura, nie ma sensu tłumaczyć. W
mieście Wuhan znowu miejski tym razem lekarz, wykrył nowego wirusa od
nietoperza, którego znalazł na rybnym targu. Problem z tym, że najbliższe
gatunki owych nietoperzy żyją ok. 1000 km od Wuhan.
Nikt, jeszcze na świecie nie zanotował takiego zakresu lotów
nietoperzy, a Księga Guinessna nie
odnotowała tego rekordu głupoty ekspertów epidemiologicznych.
Zapomniano natomiast podać informację o truciu tego 11
milionowego miasta przez spalarnie śmieci, wybudowane bez filtrów, zapomniano
podać informację o szczepieniach w regionie przeciwko grypie nową szczepionką
oraz o eksperymencie z 5G .
Z powodu masowych protestów, w regionie Wuhan ogłoszono stan wyjątkowy zwany epidemią
i do akcji wprowadzono wojsko,
ściągnięte z innych kantonów, w celu tłumienia rozruchów. To samo jak
wiadomo za pomacą karabinów najlepiej walczy się z wirusami.
We Włoszech najpierw zaszczepiono ponad 126 tysięcy starszych
osób niesprawdzoną szczepionką, a potem, jak zaczęli umierać, zrzucono wszystko
na owego covida. W przeciwnym bowiem przypadku, władze regionu Lombardii
mogłyby być pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Sprawa wychodzi na jaw,
ponieważ sędziowie włoscy zażądali od obecnego rządu odtajnienia wszystkich
dokumentów o przekupstwie, łącznie z tymi od MFW.
Pan Łukaszenka oraz
prezydent Tanzanii przyznali oficjalnie, że dealerzy z MFW i Banku Światowego oferowali im
odpowiednio 950 i 20 milionów dolarów, za wprowadzenie podobnych obostrzeń,
jakie wprowadzono we Włoszech czy Polsce.
Podobnie wyglądała sprawa w Holandii, gdzie rzekoma epidemia wybuchła
w okręgu Bremy zamieszkałej przez ok 2.5 miliona ludzi i 35 milionów zwierząt
hodowlanych.
Rząd warszawski nawet się nie zająknął w tym temacie, tylko nadal wprowadza
ograniczenia swobód obywatelskich pod pretekstem epidemii, zmieniając pojęcia
medyczne tj. dodatni wynik testu, patentu pana Richarda Rothschilda z 2025
roku, na zachorowanie.
https://jarek-kefir.com/2013/01/23/dr-jerzy-jaskowski-swinska-grypa-i-korporacje-farmaceutyczne/
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/1157548437911114/
https://www.kuprawdzie.pl/sezonowe-oglupianie-spoleczenstwa/
Ten bełkot odczytywany przez p. Morawieckiego w czasie
wystąpień publicznych jest bezpośrednim dowodem braku jakichkolwiek ekspertów
medycznych w jego rządzie. Proszę
zauważyć, że "eksperyment" z Diamentową Księżniczką ze stycznia 2010
roku który udowodnił, że śmiertelność
wirusa wynosi ok. 0.03 %, czyli jest
mniejsza od umieralności w czasie grypy, został całkowicie zignorowany. Tak więc stosowanie nadzwyczajnych środków
nie jest potrzebne, jest po prostu wykradaniem pieniędzy podatnika.
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/1181518692180755/
Proszę zauważyć,
Szwecja nie wprowadziła tych drakońskich przepisów i na dzień
10 października śmiertelność z powodu Covid-19 wynosiła 583 zgony na milion
mieszkańców, a np. w takich Włoszech, które zastosowały te przepisy
śmiertelność wynosiła 593. Jeszcze lepsze wyniki w depopulacji własnego
społeczeństwa miała Hiszpania z 704 zgonami na milion, Belgia ze 875 zgonami na milion czy w Teksasie z 586. Szwecja nigdy nie zamykała
swoich barów, ani szkół w odróżnieniu od poprzednio wymienionych krajów.
Ciekawe, kiedy to w Polsce, wyjdą na jaw sprawy ingerencji
MFW czy Banku Światowego, w tworzeniu psychozy strachu w naszym Kraju.
Trzeba jednoznacznie stwierdzić, że w Polsce żadne
rozporządzenie rządu warszawskiego w sprawie "epidemii", nie miało
podbudowy merytorycznej.
Jednoznacznie można stwierdzić, że wszystkie decyzje tego
rządu opierały się na nienaukowych podstawach medycznych. Najlepszym dowodem
jest zamiana medycyny opartej na naukowych podstawach, na medycynę sądownie
wprowadzaną.
Proszę sprawdzić samemu.
Wszelkie
rozporządzenia wydawane przez rząd p. Morawieckiego nie mają podstawy prawnej,
ponieważ aktami prawnymi są ustawy i jest konstytucja.
P. Morawiecki
realizując plan City, dotyczący tej nieogłoszonej pandemii, stosuje prawo
karne, bez podstawy prawnej.
https://www.youtube.com/watch?v=HxaOAh-ZjAU
https://www.youtube.com/watch?v=1Gr8rLj8FZQ
https://www.youtube.com/watch?v=v2F7Jftx1x8
https://www.youtube.com/watch?v=33iZXDp_ITs
Proszę zauważyć, do jakich to karykaturalnych celów
wykorzystuje się obecnie policję.
Na polecenie jakiegoś użytecznego idioty [Goldman zwany w
Polsce Leniem], policja łamiąc prawo,
wywleka sprzed ołtarza księdza!!!
Dlaczego łamie prawo?,
ponieważ nie poinformowano owego księdza wcześniej o
konieczności zgłoszenia się do komisariatu w takiej to, a takiej sprawie.
Dopiero uchylanie się od polecenia pozwala na zastosowanie siły fizycznej i
przymusu.
Tutaj dokładny przebieg nalotu policji na księdza!
https://www.youtube.com/watch?v=OamwaXs_CmI
https://www.youtube.com/watch?v=o-hmhwoPhEU
W tej sytuacji wykorzystno ustawę o epidemii, do blokowania
praktyk religijnych, bez istotnego powodu.
A naprawdę chodzi o zniszcenie rytu Mszy Świętej Trydenckiej,
przeszkadzającej widocznie EPISKOPATOWI.
Przypominam, Episkopat to jest jedna z niewielu instytucji w
której nie dokonano deubekizacji podobnie jak w Informacji Wojskowej!!!
WYKORZYSTANO POLICJĘ, A ONA SIĘ DAŁA WYKORZYSTAĆ!!!
https://www.youtube.com/watch?v=ONFP0WdrO1Q
https://www.facebook.com/JJaskow/posts/888574034808557/
http://wiescigor.pl/11819-2/
https://www.polishclub.org/2014/01/10/dr-jerzy-jaskowski-historia-kolem-sie-toczy/
https://niepoprawni.pl/blog/wilre/dr-jerzy-jaskowski-2018
Podobnie karanie ludzi za nienoszenie maseczek kwotą równą
50% średniej emerytury, a wiadomo, że to
starsi ludzie najczęściej nie noszą owych namordników ze względów zdrowotnych,
niewydolności krążeniowo - oddechowej, czyli zaburzeń hemodynamicznych. O tym
wie każdy student dobrej szkoły medycznej, a tutaj okazuje się, że nie wiedzą o
tym "eksperci" rządowi. Zresztą są to najczęściej te same osoby,
które "doradzały", firmowały rozporządzenia
rzekomo innego rządu w czasie "epidemii świńskiej", czyli
dwuetatowcy.
Takich przykładów można przytaczać wiele. Tylko jaki to ma
sens? Przestraszeni karami finansowymi
ludzie, dają się ogłupiać dla świętego spokoju.
Przykłady ogłupiania ludności, czyli okradania mniej
wartościowego społeczeństwa lokalnego są liczne, poczynając od depopulacji za
pomocą respiratorów, które nie zdały egzaminu, o czym wiadomo ze szpitali
nowojorskich od pół roku, poprzez budowę szpitali polowych na stadionach, czyli
okradania podatnika i przerzucania pieniędzy przeznaczonych na leczenie, do
prywatnych kieszeni rozmaitego rodzaju handlarzy bronią czy byłych sportowców,
generalnie Informacji Wojskowej.
Proszę zauważyć, że takie stadiony stoją puste od ponad poł
roku i nie zarabiają, a koszta ogrzewania itd. narastają. Wpadli więc cwaniacy
od ekonomii, że można pokryć koszty eksploatacji, pieniędzmi podatnika
przeznaczonymi na leczenie.
I tak nikt nie sprawdzi.
Przecież jak do tej pory nikt nie widzi tych setek rzekomo
chorych, a robi się wprost zależność;
jak wykonywali 10 000 testów to było ok. 1000 dodatnich
wynikow, które zmianiali na 1000 zakażonych,
jak wykonywali 40 000 testów to podawli ok. 4000 zakażonych,
jak dochodzili do 70 000 testów to także wzrastała
odpowiednio liczba zakażonych.
A wiadomo, że może być ok. 30% wyników dodatnich, czyli przy
ok. 100 000 testów możemy mieć 30 000
zakażonych, a tak naprawdę dodatnich testów, które o niczym nie świadczą,
ponieważ do chwili obecnej nie
wyizolowano żadnego wirusa, a ten test jak podałem opatentowano w 2015 roku,
czyli na 5 lat przed w ogóle jakąkolwiek myślą gazetową o epidemii.
Mnożąc cenę jednego testu ok. 500 złotych, przez liczbę
przeprowadzanych testów, swobodnie można wyprowadzić z kasy ubezpieczeń
kilkanaście milionów dziennie.
Właścicielem patentu jest p. R....