niedziela, 23 grudnia 2018

Wielka Germania


Ciągle pokutuje w naszej świadomości wyrażenie Wielka Germania to wielkie Niemcy. Nie ma to z nic wspólnego z rzeczywistością. Zobaczmy jak to było.
Na początek weźmy Kronikę Norymberską w wydaniu anglielskim.
http://digicoll.library.wisc.edu/cgi/t/text/text-idx?c=nur;cc=nur;view=text;idno=nur.001.0004;rgn=div2;node=nur.001.0004%3A11.66
FOLIO CCXCIX recto
NIEMCY
W tym stwierdzeniu lokalizacji i natury Niemiec, lub narodu niemieckiego, odnotowujemy obserwację Strabo, który powiedział: Niemcy, podobnie jak Galowie, są wyprostowani, mają białą lub rumianą cerę, i przypominają ich posturą, zachowaniem i manierami. Dlatego Rzymianie nie nazwali ich Niemcami bez powodu, ponieważ chcieli opisać ich jako braci Galów Zgodnie z językiem rzymskim, ‘Germani’ oznacza prawdziwego lub prawowitego brata. Germania, lub naród germański był bardzo zaniedbany przez starożytnych historyków ponieważ w tym czasie ich wnętrze i ich ojczyzna oraz podejście do nich były dostępne tylko w formie rzek. Otoczeni lasem i morzem, pozostawali niezmiennie w swoich pasterskich manierach, nigdy nie zakładając swoich siedzib na znanych i sławnych rzekach. Ale po odrzuceniu kultu bożków i przyjęciu chrześcijańskich sposobów, naród ten stał się bardziej zdyscyplinowany i bardzo się rozwijał. Kraj jest bardzo rozległy. Na wschodzie leży Polska i Dolne Węgry; na południu, Algau, lub góry; na zachodzie, Galia; a na północ, Morze Niemieckie. Niemcy mają najbardziej znane rzeki Europy, Ren, Dunaj, Łabę i niezliczone inne zapadające w pamięć strumienie. Źródło Renu znajduje się na najwyższym szczycie siedmiu gór, a w jego sąsiedztwie powstaje również Rodan, który zalewa regiony Lyonu i Narbonne. Pad nawadnia Włochy. „Tranus” (Ticinus, obecnie Tesino) wpada to Padu w Pavia (Ticinum). Etsch (Athesis, obecnie Adyga) przepływa przez region Trent i Weronę, i wreszcie wpada do Morza Adriatyckiego. Ale Ren biegnie przez doliny i sąsiednie góry, a tam, gdzie przechodzi przez kraj Churian, można po nim żeglować. Wkrótce tworzą się dwa jeziora, zwane Bodeńskim oraz Morze Zeller (Untersee) z miastem Constance znajdującym się między nimi. Od tego momentu meandruje tu i tam, rozdzierając brzegi, i otoczone przez wiele ostrych i nagłych skał, wydziela straszliwy ryk, tworząc jaskinie wzdłuż jego brzegów. Płynie przez Bazyleę, rozrywają brzegi, które mu się opierają, i szukając nowych kanałów, na wielką szkodę tych wzdłuż brzegów. Przepływa przez Strassburg, Spires, Worms, Koblencję i Kolonię, szlachetne miasta Niemiec. Wpływa do niej wiele spławnych potoków, takich jak Main, Neckar, Limnat, Moselle i Maas, a następnie wpada do Morza Niemieckiego (Północnego) w wielu miejscach, tworząc duże wyspy. Niektóre z nich są zamieszkane przez Fryzyjczyków, niektóre przez Geldrian, a niektóre przez Holendrów. Po drugie: jest Dunaj, najbardziej znana rzeka Europy, która ma swoje źródło w górach „Arnobian”, w których rozpoczyna się Czarny Las, w wiosce o nazwie Donaueschingen. Powoli płynie z zacodu na wschód do Ulm, dwudniowa podróż; a tam, wzmocniona przez Blau i Iller, oraz innymi rzekami, staje się żeglowna, a wraz ze wzrostem prądy płynie stamtąd przez wiele krajów i wzdłuż wielu miast. Do Dunaju wpada sześćdziesiąt strumieni, głównie żeglownych. Wreszcie płynie do Morza Czarnego w sześciu różnych miastach. Po trzecie: Łaba powstaje w górach, które dzielą Śląsk i Czechy. Wraz z Moldau, płynie do Czech, a więc przez Czeski Las; stamtąd przez Meissen, Magdeburg, i inne miasta Markę (Brandenburg) i Saksonię, a na koniec do Morza Niemieckiego w Hamburgu. Są tam inne znane rzeki, ale ze względu na zwięzłość nie będę o nich mówić. Po czwarte, istnieje las zwany Hercynią (Silva), który w tym czasie mieszkańcy nazywają Schwarzwald (Czarnym Lasem), i który jest źródłem Dunaju. Według Pomponiusa Meli, długość tego lasu mierzy się w 60 dniach, i jest on lepiej znany i większy niż pozostałe lasy. Ma wiele gałęzi, którym mieszkańcy i inni nadali różne imiona. Od początku do Neckar zachowuje nazwę Schwarzwald; od Neckar do Main, jest on nazywany Odonwald (Adenwald); a od Main do Lahn (Lonam), niedaleko Coblentz, nosi nazwę Westerwald. Stamtąd rozciąga się na wschód i dzieli Frankonię od Hesji i Turyngii. Następnie dzieli i okrąża Czechy, a następnie sięga w do gór Moraw, rozciągając się między Węgrami po prawej stronie, a Polską po lewej, aż po plemiona Daci i Geta, pod różnymi nazwami. Niemcy to bardzo rozległy region Europy. Poprzez kontakt i powiązania z Rzymianami, a także ze świętą wiarą, zostały one doprowadzone do łagodności i dobrych manier. Niemcy są krajem szlachetnym i są podlewane przez rzeki. Możemy tam znaleźć wielkie szczęści i błogość, umiarkowany klimat, żyzne pola, wspaniałe góry, gęste lasy i wszelkie ziarna obfitości. Na wzgórzach rodzą się winogrona, a wody i rzeki, które zalewają cały kraj, są wystarczające. Handel rozwija się wszędzie. Niemcy są przyjazne dla odwiedzających i hojne dla potrzebujących. W swojej pomysłowości, obyczajach, potędze i ludziach nie ustępują żadnemu innemu narodowi, a przede wszystkim w kwestiach wojennych. Wyróżniają się bogactwem metali, ponieważ wszystkie narody: Włosi, Francuzi, Hiszpanie oraz inne narody zabezpieczają swoje srebro właśnie od kupców niemieckich. Bez pomocy zewnętrznej, naród niemiecki może zebrać wystarczającą liczbę ludzi, piechoty lub konnicy, aby z łatwością bronić się przed innymi narodami. Wiele innych doskonałych rzeczy można by powiedzieć o ich chrześcijańskim życiu, prawach, wierze i wierności, ale musze je pominąć ze względu na zwięzłość.

Tutaj warto zwrócić uwagę na fragment.
„…….naród germański był bardzo zaniedbany przez starożytnych historyków ponieważ w tym czasie ich wnętrze i ich ojczyzna oraz podejście do nich były dostępne tylko w formie rzek. Otoczeni lasem i morzem, pozostawali niezmiennie w swoich pasterskich manierach, nigdy nie zakładając swoich siedzib na znanych i sławnych rzekach. Ale po odrzuceniu kultu bożków i przyjęciu chrześcijańskich sposobów, naród ten stał się bardziej zdyscyplinowany i bardzo się rozwijał. Kraj jest bardzo rozległy…”

Te zaniedbania nadrobili Prusacy tworząc własne fałszywki i własną wersję historyczną i fałszując praktycznie dzieła historyczne pod swoją narrację, co na naszych uniwersytetach po dziś dzień pokutuje.

Zwróćmy jeszcze uwagę na jeszcze jeden fragment z powyższego tekstu:
„…Poprzez kontakt i powiązania z Rzymianami, a także ze świętą wiarą, zostały one doprowadzone do łagodności i dobrych manier….”
A kto wprowadzał chrześcijaństwo do Niemiec:
Bonifacy Winfrid, Święty Bonifacy, właśc. Wynfryd, cs. Swiaszczennomuczenik Wonifatij, archijepiskop Kreditonskij (ur. między 672 a 675 w Crediton lub Devon, w Wessex, zm. 5 czerwca 754 w Dokkum – biskup obrządku łacińskiego, benedyktyn, misjonarz, męczennik. Sprawy religijne odłużmy na bok.
W Niemczech nazywany jest także apostołem Niemców. Zadajmy sobie pytanie, czy oprócz pracy misjonarskiej, czy zrobił coś za co Niemcy zrobili go swoim Patronem.

Otóż Bonifacy przybywszy na tereny dzisiejszych Niemiec był załamany. Zastał tam lud ciemny, głupi i prymitywny. Niemcy byli tak tępi i niegramotni o ciężkim pomyślunku, że ściągnął w 745 r ne POLAKÓW - WENDÓW (WANDALI) -  słowian, aby nauczyli Niemców wszystkiego. Czego dokładnie możemy sobie przeczytać w podręczniku z którego uczyła szlachta przed rozbiorami.

,, Ze strony zachodniej Wendy dali się poznać uprawą roli i przemysłem. Św. Bonifacy niemiecki, w Moguncyi apostoł, ściągał (745 r) bałgochwalców Słowian - Wendów nad Ren dla uprawy ziemi. Wendy uczyli Niemców gospodarstwa domowego, uprawy roli, bartnictwa, hodowania trzód, zaprowadzili w Turyngii lepszy ród koni i chów stadnin; uczyli Niemców złotnictwa, odlewów, tkactwa i innych robót; Z jakimi na ów czas Niemcy wcale oswojeni nie byli''
s. 70, Teodora Wagi Historya Królów i Ksiązat Polskich krótko zebrana wznowiona z 1824 r
https://books.google.pl/books?id=kW9KAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

Także w Kronice Norymberskiej możemy znaleźć kolejny fragment, który może pomóc odkłamać temat tych  Wendów.


LITHUANIA
FOLIO CCLXXX recto
LITWA to także rozległy region, z Polską na wschodzie; ma on także wiele jezior i lasów; Witold, brat Władysława, panował tam, a po porzuceniu bałwochwalstwa przyjął sakrament Chrystusa wraz z królestwem Polskim. Osiągnął wielką sławę. Jego poddani tak bardzo się go obawiali, że gdy poprosił ich, aby się powiesili, woleli raczej wydawać się posłusznymi niż popaść w jego niełaskę. Ci, którzy się mu sprzeciwiali, zostali zaszyci w skóry niedźwiedzie i rzucenia na rozszarpanie przez niedźwiedzie; i byli prześladowani innymi okrucieństwami. Gdziekolwiek jechał, zabierał ze sobą łuk, a kiedy spotykał kogoś, kto nie poniżał się według jego upodobań, natychmiast strzelał do niego z łuku; uprawiając taki sport, tyran zabił ogromne ilości osób. Sindrigal, jego następca, utrzymywał niedźwiedzicę, która jadła chleb z jego ręki. Niedźwiedź ten często biegał do lasu, ale wracał do domu; a kiedy był głodny, niedźwiedź szedł do komnaty księcia, drapał w każde drzwi, pukając do drzwi swoimi łapami. Książę otwierał mu i go karmił. Wielu młodych szlachciców sprzysięgło się przeciwko księciu; uzbroiwszy się, podeszli do drzwi jego komnaty, pukając niczym niedźwiedź. Myśląc, że to niedźwiedź, Sindrigal otworzył drzwi, i został szybko zasztyletowany przez szlachtę. W związku z tym, suwerenność przypadła Kazimierzowi. Latem, Litwa nie jest łatwo dostępna ze względu na wody, ale zimą można wędrować po zamarzniętych jeziorach. Kupcy podróżują po lodzie i śniegu, i noszą zapasy żywności przez wiele dni. Nie wytyczono żadnych dróg, a jest tylko kilka miast i wsi. Wśród Litwinów, większość handlu stanowią surowce. Wykorzystanie pieniędzy nie jest znane, zamiast nich stosuje się surowce, sobole, i tym podobne. Za zgodą swoich mężów, szlachcianki otwarcie mają kochanków, których nazywają asystentami w małżeństwie; jednakże, jest to niegodne i hańbiące dla konkubin; ale łatwo się rozwodzą i ponownie się żenią. Wśród Litwinów jest dużo wosku i miodu, które są zbierane przez pszczoły w lasach. Litwini rzadko używają wina, a ich chleb jest bardzo czarny. Otrzymują dużo mleka od swoich zwierząt. Ich językiem jest wendyjski, bardzo obszerny język, podzielony na wiele dialektów. Wielu Wendów, na przykład Dalmatyńczyków, Chorwatów, mieszkańców Krainy, i Polaków należy do Kościoła rzymskokatolickiego; inni do greckiej herezji, jak na przykład Bułgarzy, Rosjanie i wielu Litwinów. Niektórzy wymyślili pewne herezje, na przykład Czesi, Morawianie i Bośniacy, wśród których większość przylega do herezji Manichejskiej. Jedni wciąż są pogrążeni w ciemnościach pogaństwa. Dotyczy to wielu Litwinów, z których wielu nawróciło się na chrześcijaństwo, gdy Władysław, Litwin, przyjął polską suwerenność; ponieważ wielu Litwinów przedtem czciło węże, każde domostwo posiadało i utrzymywało węża. Niektórzy czcili ogień, słońce, a niektórzy ogromny młot, inni natomiast lasy.
Weźmy pod uwagę fragment:
„…Wśród Litwinów jest dużo wosku i miodu, które są zbierane przez pszczoły w lasach. Litwini rzadko używają wina, a ich chleb jest bardzo czarny. Otrzymują dużo mleka od swoich zwierząt. Ich językiem jest wendyjski, bardzo obszerny język, podzielony na wiele dialektów. Wielu Wendów, na przykład Dalmatyńczyków, Chorwatów, mieszkańców Krainy, i Polaków należy do Kościoła rzymskokatolickiego; inni do greckiej herezji, jak na przykład Bułgarzy, Rosjanie i wielu Litwinów….”
Tutaj mamy ładne podsumowanie, że Wandalami określano wiele narodów, ale wywodzących się z jednego pnia – SŁOWIAŃSKIEGO.
To Słowianie cywilizowali NIEMCY, a nie odwrotnie i tak należy uczyć w szkołach, a nie ciągle mieć jakieś kompleksy.

A jak to było wcześniej
Możemy przecież znaleźć fragmenty u wielu autorów np. weźmy Pawła Orozjusza (łac. Paulus Orosius, ok. 385 – przed 423) – teologa chrześcijańskiego i historyka.

libri sekstvs s 201 LXXXVII
https://babel.hathitrust.org/cgi/pt?id=ucm.5327366594;view=1up;seq=201

s. 201

Potem Klaudiusz Druzus, pasierb Cezara [Oktawiana Augusta], po tym, jak wyznaczono mu Galię i Recję, największe i najdzielniejsze plemiona Germanii orężnie ujarzmił, wtedy bowiem wszystkie plemiona w taki sposób, jakby na ustalony dzień pokoju pośpieszały, falami były poruszane na popróbowanie wojny lub na zawarcie porozumienia, dla albo przyjęcia warunków pokoju, gdyby zostały pokonane, albo dla korzystania z utrwalonej wolności, gdyby zwyciężyły. Norykowie, Illirowie, Panonowie, Dalmatowie, Mezyjczycy, Trakowie i Dakowie, Sarmaci, i bardzo liczne i największe ludy Germanii, przez różnych wodzów pokonane lub odparte, lub też przez zaporę bardzo wielkich rzek, Renu i Dunaju, oddzielone zostały. Druzus w Germanii najpierw Uzypetów, potem Tenkterów i Chattów, Markomanów niemal do wytępienia zgładził. Potem najdzielniejsze narody, których natura dała siły, a stały zwyczaj biegłość w sił używaniu, Cherusków, Swebów i Sygambrów, w jednej, choć także i dla swoich trudnej, wojnie. Ich męstwo i okrucieństwo można sobie uprzytomnić z tego, że nawet ich kobiety, zawsze jeśli z powodu nieoczekiwanego przybycia Rzymian między swoimi wozami były zamknięte, i jeśli brakowało im pocisków, lub jakiejkolwiek rzeczy, której jako pociski ich szał wojenny mógł użyć, małych synów, roztrzaskawszy ich wprzódy o ziemię, w twarze wrogów rzucały, przez zabijanie z osobna synów podwójnie morderczyniami się stając.

W tym samym czasie w Afryce wódz Cezara Cossus Musulanów i Getulów, którzy szeroko się rozchodzili, w zacieśnionym terytorium zamknął i strachem zmusił do trzymania się z daleka od granic rzymskich. Tymczasem posłowie Indów i Scytów, po przejściu całego świata, znaleźli wreszcie Cezara w Tarrakonie [obecnie Tarragona] w Hiszpanii Bliższej, tam gdzie już dalej szukać nie mogliby, i wlali w uszy Cezara sławę Aleksandra Wielkiego, tak jak do niego [Aleksandra] przybyło dla traktowania o pokoju poselstwo Hiszpanów i Galów do Babilonu pośrodku Wschodu, tak i tamtego [Cezara Augusta] na krańcu Zachodu wschodni Indowie i północni Scytowie jako błagalnicy z darami z ich krajów się kłonili. Kiedy przeprowadził przez pięć lat wojnę kantabryjską, i Hiszpanię do wieczystego pokoju – wraz z odpocznieniem od znużenia - nakłonił i przywrócił, Cezar do Rzymu powrócił.

W tym także czasie wiele wojen odbył osobiście, i wiele przez swoich wodzów i legatów. Otóż między innymi także i Pizon został wysłany przeciw Windelikom, po pokonaniu których jako zwycięzca wrócił do Cezara do Lugdunum [obecnie Lyon]. Panonów, rozpętujących nową rebelię, Tyberiusz, pasierba Cezara, najokrutniejszą rzezią wyniszczył. Ten sam [Tyberiusz] nieprzerwaną wojną nękał Germanów, z których 40 000 jeńców, jako zwycięzca zabrał. Wojna ta, prawdziwie bardzo wielka i najokropniejsza, prowadzona była 15 legionami przez 3 lata, i - jak zaświadcza Swetoniusz – po wojnie punickiej niemal nie było żadnej wojny większej od tej. W tych samych czasach Kwintyliusz Warus, który wobec poddanych postępował z nadzwyczajną pychą i chciwością, wraz z trzema legionami został do szczętu wyniszczony przez buntujących się Germanów.  Cezar August tę klęskę państwa tak ciężko zniósł, że często wskutek silnego bólu, waląc głową o ścianę, wykrzykiwał: Kwintyliuszu Warusie, oddaj legiony.

Weźmy fragment:
„…..Tymczasem posłowie Indów i Scytów, po przejściu całego świata, znaleźli wreszcie Cezara w Tarrakonie [obecnie Tarragona] w Hiszpanii Bliższej, tam gdzie już dalej szukać nie mogliby, i wlali w uszy Cezara sławę Aleksandra Wielkiego, tak jak do niego [Aleksandra] przybyło dla traktowania o pokoju poselstwo Hiszpanów i Galów do Babilonu pośrodku Wschodu, tak i tamtego [Cezara Augusta] na krańcu Zachodu wschodni Indowie i północni Scytowie jako błagalnicy z darami z ich krajów się kłonili..”
Skoro posłowie przybywają z północnych terenów Scytii i takie jak i wiele innych zapisów istnieje w innych dziełach, a my u siebie nie potrafimy nawet najprostszych rzeczy dotyczących połączyć rzeczy, które są związane z naszą historią i z naszymi przodkami żyjącymi na naszych ziemiach, to świadczy tylko o tym, że nasi historycy nie nadają się do niczego. Chyba, że do brania dotacji z Niemiec czy innych krajów to bardzo chętnie biorą w takich rzeczach udział.

Ciekawe rzeczy znajdujemy w pozycjach skandynawskich w Dziejach o Dalerianach
r. VI s. 116 do s. 122

                                                     VI

O wyprawach Dalekarian, które miały miejsce zarówno poza, jak i na terenie Scandii (Skandynawii)


            Dla wspólnoty pisarzy, tak naszych, jak i obcego pochodzenia, w sposób niezbity jest udowodnione: że  mieszkańcy Scandii, tacy jak Goci, Wandale, Alanowie, Roksalanie, Normanowie i Hunowie, wszędzie na wybrzeżach morskich uprawiali piractwo, a okrętami przybywali do obcych ziem; zaś posiadający miejsca zalesione i górzyste ( mieszkający w miejscach zalesionych i górzystych), Hesingowie, Medalpadzi, Angermanie, Wermelandzi, Neryci , Dalekarianie, Westmandzi i pozostali, nie są sławni z powodu wypraw. Powodem wszystkiego wydaje się być sława/rozgłos, nagrody/, to (tak) samo, nasze dzieje nie przekazują potomnym wiadomości o nich, chociaż także brali udział wyprawach, (nie przekazują) że jednak ukryli się pod imionami ważniejszych ( tych wyżej/wcześniej wymienionych), szczególnie tych, którzy, zamieszkując owe tereny nadbrzeżne i dali się poznać z powodu corocznych wypraw.
Pominąwszy inne, miło jest  badać wojenne wyprawy Dalekarian; poruszeni (jesteśmy)nadawaniem imion,wywodzących się od naszych ojców( patronimiki), bardzo dużą różnorodnością  plemion, nieurodzajem pustych (niezamieszkanych) terenów, niedostatkiem pożywienia, przestarzałym uzbrojeniem, ponadto tradycjami przodków, które, co do jednego, pozostały aż do późniejszych pokoleń. Nie znajdzie się wśród nas nikt m), kto by nie wiedział, nawet mały chłopiec, że Kar, Kalle, Karl oznacza wśród mężczyzn męża pełnego życia, silnego(jak dąb) i działającego szybko (odważnego); ponadto, cokolwiek uczyniono mężnie i doskonale, w zapisach rodzimych powszechnie widnieje pod imionami (nazwami) Kartbat i Karligt.
Że tutaj Dalekarianie w togach i płaszczach (żołnierskich), zwłaszcza, gdy do broni stawano, że ci mężowie w każdym wieku odznaczali się wśród innych i z powodu widocznej tężyzny i nadmiernej siły ludzkiej, podczas codziennych obowiązków i zajęć, ale i wobec wrogów, mężni, do sprawiedliwej obrony siebie, w potyczkach, szczególnie zaś z powodu odwagi (zapału) wobec tyranów i tych, którzy uciskali ojczyznę, nikt nie może zaprzeczyć, chyba że zupełnie nie znający historii i zabytków, a ponadto obcy w ojczyźnie. Ktoś skądś odpowiednio (tak powiedział): Oni pierwsi stali się oczywistymi obrońcami swojej wolności, a także sprawcami zrzucenia jarzma tyranów. o)
Drugiego kryterium dowodzenia (udowadniania) poszukuję (poszukujemy)  w licznym potomstwie ich następców (zstępnych), którym  w zaspokojeniu wyżywienia nieurodzajna ziemia nie dawała satysfakcji. Tutaj wykształceni (ludzie), uważają, że, zgodnie z prawem narodów, powody wojowania, rozpatrując najodleglejsze sprawy, były czasami uzasadnione, ale jednak w wielu przypadkach gwałtowne. Co do prawa do obrony na skutek wojny: to znaczy przed atakami wrogów, gdy barbarzyńskie ludy ojczyznę niepokoją;  w przeciwieństwie do prawa do ofensywy gdy  sprzyja publiczny niedostatek. Tak niegdyś bardziej urodzajne królestwa w Europie zaatakowali Cymbrowie, Goci, Wandale i Normanowie. p) Stąd nie możemy przyjąć za pewnik, że przodkowie Dalekarian, brali udział w wyprawach wojennych poza Scandią razem z Wandalami  a potem Normanami, skoro ziemia mniej zdatna do uprawy roli została oddana, a także dzisiaj istnieje wyjątkowa obawa o niedostatek żywności;
stąd dawny przywilej LL.Dal. om Skafskog med näfuerlopp, oc baslbrytande Tot. Aedif. S.30.
Tę powyższą wypowiedź (to powyższe twierdzenie) z Normanami i Wandalami  wzmacniają:  język i nasze własne obyczaje, pachnące ową harmonijnością (współbrzmieniem). Przede wszystkim wspaniałe świadectwo i światło pokazuje Jornandes i autor historii Wilhialmi Siodii, którzy  wyznaczają pewien obszar  dla Wandali w Panonii- w pobliżu rzeki Crysum ( u Jornandesa- Grissia), który to obszar później od Wandalów otrzymał nazwę Dalmacja(Dalmatia) { Dalmaria, w której stolicą królestwa Wandalów była Daltuna) q).
Na koniec wypada przywołać tradycje przodków: albowiem u Dalekarian jest dzisiaj żywa sława Zamulisa czy Zamolxisa, króla Scyto-Gotów w Dacji i Mezji, to ten wielki ustawodawca, który przekonał ich o nieśmiertelności dusz. Stąd potomkowie Dalekarian jeszcze teraz dla żartów przekazują (mówią), gdy jakiś żołnierz jest długo nieobecny, albo zmarł, o którym nie mają wieści, że odszedł do Zamolsina; dzisiejsi Dalekarianie powszechnie uwalniają się od tego rodzimego(krajowego, ludowego) przeświadczenia,  z powodu ustanowionego Chrześcijaństwa w całej Szwecji r). Co tyczy się wypraw Dalekarian wewnątrz Scandii; o nich, nawet gdybym ja milczał, wystarczająco obficie opowiada pamięć annałów (roczników). Tymczasem istotniejszym celem mojego przedsięwzięcia jest przedstawić prawdziwe ich przyczyny. Po pierwsze, pojawia się owa Unia trzech królestw, za przyczyną Królowej Margarety (Małgorzaty), która dla Rzeczpospolitej Szwedów i Gotów zawsze była najbardziej nieszczęsna. Co stało się za sprawą  królów, Alberta Meklemburskiego, Małgorzaty, Eryka Pomorskiego, Krzysztofa Bawarskiego, Christiernus I, Jana II i Christiernusa II, trzymających władzę królewską w trzech państwach (królestwach), mówi historia tych czasów. Przeto wśród pierwszych obrońców wolności byli Dalekarjanie, szczególnie w wieku XV i XVI z  pojedynczym podaniem do wiadomości czynów (z pojedynczymi wzmiankami o czynach), które aż do dzisiaj są rozpowszechniane. Tak, dzięki księciom (wodzom) Engelbertowi (potomkowi, wywodzącego się ze szlachetnego rodu Engelberta von Berg????) i Erykowi Pukio, w roku 1434, całkowicie rozproszyli Danów w Svethii i Gothii: odebrali zamki (twierdze): uwolnili ojczyznę od tyranów. W ten sposób w kolejnym czasie, sprzysiężeni przeciwko sukcesorom Eryka, pod przywództwem  Karola  Marelchallusa(?), księcia Canuti (?),  namiestników królestwa (?) Sturyjskiego, szczególnie zaś pod auspicjami Błogosławionego Gustawa I Wybawiciela Sveonii, szczęśliwie chwycili za broń. Przykłady uczonego przodka wskazują jak wielokrotnie zgubnym dla naszej ojczyzny było panowanie Możnowładców Danów, i tak niech wolno mi będzie użyć słów największego znawcy tematu Loceniusa, pycha przede wszystkim jest zgubna, ale wprost nie do wytrzymania  w przypadku gwałtowności władzy ( stosowania przemocy w rządzeniu), jedynie przywódca i okoliczność mogą zezwalać: i tak zawsze powodowani miłością do ojczyzny, wyrywać ojczyznę z gardzieli tyranów, tak pobudzeni wspaniałomyślnością najdzielniejszych Duków ( * gdyby ducum było zapisane małą literą, przetłumaczyłabym : wodzów), zezwalać na zrzucenie jarzma tyranów s).  Dla niewielu także nagrodą za trud było objaśnianie przyczyn sporów (buntów) i zamieszek, które Dalekarianie wszczynali przeciwko godnemu wspomnienia królowi i ojcu Ojczyzny, Gustawowi I.; w ten sposób niezliczone niegodziwości i zniewagi, które ludzie niesprawiedliwi i zuchwali, zresztą narodowi najbardziej niewinnemu czynią, mogły utracić znaczenie. Nie przeczę, zarzut łatwo znajdujący wiarę, czy jeden w swoim rodzaju i odrażający błąd, że należy oskarżyć Dalekarian, jak nieco wcześniej zostało pokazane; tymczasem nic dziwnego, że może pojawiać się obwinienie, że  naród jednolity w myśleniu, w obyczajach i zawsze miły w swojej otwartości, z powodu podstępów i fałszerstw innych najbardziej haniebnych ludzi, niekiedy oszukiwany, to znaczy bardzo rzadko, zwłaszcza w wątpliwym (dwojakim, budzącym wątpliwość) stanie spraw społecznych,  a także z powodu zamieszek, mógł postępować w sposób nieprzychylny.
Z tego powodu Dalekarianie powodowani nie tyle troską o przyszłe złe położenie, ale kierując się obecną niesprawiedliwością, podrywają się (zwołują się), bez zastanowienia, do pochopnej zemsty, poprzez rozesłanie po całej Dalekarii pisma o następującej treści: […........]

W tym rozporządzeniu (projekcie) wspominają także o Helfingach […...]
W dniu świętej Wallburgi, w roku Pańskim 1524. t).

Wyjaśnienie:
1.           tym kolorem i znakiem zapytania zaznaczyłam swoje wątpliwości.
2.           nazwy własne ( imiona nazwy geograficzne) pozostawiłam w wersji najbardziej zbliżonej do oryginału. Ich przekład na język polski należy już do historyków.
3.           Starłam się, żeby tłumaczenie było jak najbardziej wierne, nie literackie.
4.           [..] język inny niż język łaciński
5.           nie przepisywałam przypisów, które przede wszystkim wskazują nazwiska autorów, tytuł, stronę etc.

Ten fragment jest interesujący:
„…Tak niegdyś bardziej urodzajne królestwa w Europie zaatakowali Cymbrowie, Goci, Wandale i Normanowie. p) Stąd nie możemy przyjąć za pewnik, że przodkowie Dalekarian, brali udział w wyprawach wojennych poza Scandią razem z Wandalami  a potem Normanami, skoro ziemia mniej zdatna do uprawy roli została oddana, a także dzisiaj istnieje wyjątkowa obawa o niedostatek żywności;
stąd dawny przywilej LL.Dal. om Skafskog med näfuerlopp, oc baslbrytande Tot. Aedif. S.30.
Tę powyższą wypowiedź (to powyższe twierdzenie) z Normanami i Wandalami  wzmacniają:  język i nasze własne obyczaje, pachnące ową harmonijnością (współbrzmieniem…”

W kronice Prokosza mamy różnie brzmiące Imiona władców. Czy czasem nie jest tak, że naszymi władcami nie byli także Wikingowie wybierani spośród naszych przodków z którymi żyli i współdziałali???

Wszystko będziemy musieli napisać jeszcze raz od początku.
Ale jak zacząć?

Najpierw jak to robiono kiedyś jak przetłumaczony poniższy fragment
Orbis maritimi sive rerum w mężu littoribus gestarum generalis historia , Divione, apud Petrum Palliot z 1643r. Claude'a Barthelemy Morisota pisarza i prawnika z Dijon

https://books.google.be/books?id=P2pJAAAAcAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false
s,  257 do 260
Historia świata morskiego, to jest ogólna historia dziejów na morzu i na wybrzeżu, autorstwa Claude'a Barthelemy Morisota z Dijon.

W Dijon, u Pierre'a Palliota, przed pałacem, z przywilejem, 1643.

Historia świata morskiego, to jest ogólna historia dziejów na morzu i na wybrzeżu której, w której znajdują się wynalazki statków, ich części, uzbrojenie; wyposażenie flot, żegluga, bitwy morskie, oręż, zasady wojenne, trofea, triumfy, naumachia; miasta i kolonie morskie, periplus [gatunek piśmiennictwa, opis szlaków morskich] świata starożytnego i nowego, urzędy, dowództwa i zwierzchności floty u wszystkich narodów; prawa morskie, przeglądy flot, przyczyny i rodzaje wiatrów, używanie kompasu, napędu żaglowego, różne prądy i pływy morskie, oraz wylewy, i wszystkie inne rzeczy do spraw morskich się tyczące. [potem jest informacja, że w ks. 1 jest historia spraw morskich od początku do śmierci Konstantyna Wielkiego, w ks. 2 od śmierci Konstantyna Wielkiego do czasów współczesnych autorowi]

Rozdział 37

Opis starożytnej Germanii nadbrzeżnej, oraz Sarmacji i Scytii europejskiej, Chersonezu Taurydzkiego i Bosforu Kimeryjskiego, z sąsiednimi wyspami.

[tytuł mapy; Wybrzeża Oceanu Germańskiego i Sarmackiego, według Ptolemeusza.]

[na marginesie: ze Strabona, ks. 7, Ptolemeusza, ks. 2 rozdz. 11, ks. 3, rozdz. 5, Ortelius, Mercator, Aubanus,{nazwiska wydawców}, w Münster, z „Periplusu” Arriana Stukiusa {wydawca}, z Meli ks. 3, 4 rozdz. 3 i 4, Maginus i inni {wydawcy}, w Manarmanis {Oostmahorn}]

Germania, najobszerniejszy kraj Europy, oddzielona od Galii rzeką Renem, odseparowana od Retów i Panonów Dunajem, od Sarmatów i Daków wzajemnym strachem i górami, tam, gdzie kieruje się ku oceanowi, zwężona, wybrzeże swoje ozdabia i uświetnia następującymi miastami, rzekami i portami. Za Renem łączą się z morzem rzeki, Manarmanis z portem, przez Fryzów kiedyś nazwany Maharna [Oostmahorn]; Vidrus [Vechte], rozdzielająca obecne Groningen; Amasius, czy też Amisius [Ems], grobowiec Brukterów, pokonanych przez Druzusa; Visurgis, nazywana też [podane obok inne wersje; Wezera]; następnie Albis [Łaba]. Między Renem a Vechte są Busakterowie, których miastem jest Navalia [Kampen], a których wielu myli z Brukterami, ludem wschodniej Fryzji, którzy obecnie są mieszkańcami Brookmerland. Miedzy rzekami Vechte i Ems są Fryzowie zachodni, i ich miasto, niewiele oddalone od wybrzeża Morza Germańskiego, Phileum [Groningen]; jest to ziemia trudna do przebycia z powodu wielu rzek, pomiędzy którymi jest Tadera, w języku mówionym Iada [Jade]. Między Ems a Wezerą są Kauchowie mniejsi, między Wezerą a Łabą Kauchowie więksi. Ci pierwsi są dziś nazywani Fryzami i Groningijczykami, ci drudzy Bremeńczykami i Lüneburczykami, których miastem jest Phabiranum [Brema] w nowej Saksonii. Za Łabą mieszkają Sigulonowie, Sabalingowie, których Peucer uważa za Jutlandczyków, Kobandowie, Chalowie, Cymbrowie, ofiary rzymskiego konsula Mariusza, Fundusowie i Charudowie. Granica Cymbrów, i Chersonez Cymbryjski, obecnie Jutlandia, oddzielają wyspy Sasów, i Alosiae [niezidentyfikowane, może Helgoland]. Miedzy Łabą a Chersonezm Cymryjskim jest wielka zatoka Codanus [w przypisie zidentyfikowana jako Bełt, ale chodzi raczej o wszystkie cieśniny wiodące z Bałtyku na Morze Północne], wypełniona wielkimi i małymi wyspami, głownymi są 3 Skandie mniejsze, których dzisiejszymi nazwami są Fionia, Hallandia i Blekingia. Skadnię większą podtrzymuje od wchodu Morze Bałtyckie, od zachodu zatoka Codanus, teraz nazywana jest ona Skanią. Maginus, wbrew Ptolemeuszowi, przeczy, by była ona wyspą, i twierdzi, że jest półwyspem o ogromnej wielkości, nazywanym przez starożytnych Balthia, Basilia i Vergion, przez Prokopiusza zaś Thule. Morze tam, które jest jakby ujęte do środka wybrzeży, nigdzie nie rozciąga się szeroko, i nigdzie nie jest do morza podobne, a wskutek przepływających wszędzie rzek, i ziem często w poprzek biegnących, zmienne jest i rozproszone, z wyglądu jest jakby rozproszone na nurty, wstrzymywane tu wybrzeżami, tam groblami i występami zakrzywiającej się  ziemi. Jego krańce od południa i zachodu zajmują Sasi, których miastem jest drugie miasto Marionis [w przypisie identyfikowane jako Lubeka, ale według „Orbis latinus” tak nazywano Hamburg i Lüneburg], a ich granice wyznacza rzeka Chalusus [Warnow]. Tu są Farodinowie, czy też Parodinowie, Sudinowie, Rutiklejowie, Auksnowie i Teutonoarowie, których ziemie zamieszkują dziś ludy Dolnej Saksonii, Meklemburczycy, Pomorzanie, i Wandalowie, czy też Wandilowie. Najdawniejszymi miastami są Laciburgium [Rostock, identyfikacja niepewna], Bunitium [według „Orbis Latinus”to Bützow, ale podawane jest też Lubieszewo], Rugium [Rügenwalde = Darłowo, albo Miastko]. Rzeki to Szprewa, Odra i Wisła. Naprzeciw tych rzek są duże, nieznane starożytnym wyspy Iulina [Wolin], Usedona [Uznam], Rugia.

[na marginesie: O ludach i krainach położonych nad morzem w kierunku północnym, których nazwy były starożytnym ledwo znane, albo i w ogóle nieznane, powiemy w następnej księdze.]

Za Wisłą zaczyna się Sarmacja, obszerniejsza w środku, niż od strony morza. Ludy nadmorskie przy zatoce Wenedzkiej to Gitonowie i Wenedowie, którzy później zostali nazwani Borusami, teraz Prusami, i Hossii, których oblewają rzeki Chronon [Pregoła], Rubon [Niemen], Turuntus [Windawa] i Chersinus [Dźwina]. Potem następują Aorsowie, to jest gorsi [albo: nieprawi, zwyrodniali] Scytowie, zrodzeni z niewolników, potem Agatyrsowie, Sali, Careotae, Carbones, Pagyritae, Samogitae [Żmudzini], Mazowszanie, Litwini i Moskowici, kiedyś tylko z samych imion znani. W ten sposób Sarmacja otoczona przez tyle ludów, przechodząc w granice i miano Scytów, i także niemal Germanów, odgraniczona jest od północy Oceanem, od południa Myzją [poprawnie powinno być; Mezją] i Dacją, od zachodu rzeką Wisłą, od wschodu rzeką Danais [Don], Meotydą [Morze Azowskie] i Pontem [Morze Czarne]. Lecz zanim przejdę do Sarmacji europejskiej, która zamknięta jest dwiema rzekami, Tanais [Don] i Tyras [Dniestr], nie należy ominąć Gocji [Gotlandia], ze wszystkich wysp - po dokładnym przebadaniu różnych narodów – najbardziej sławiona. Leży ona w Zatoce Wenedzkiej, naprzeciw ujścia rzeki Chersinus [Dźwina], jest matką Gepidów, Rugiów, Wandalów, Longobardów, Herulów, Turcilingów, Hunów, Winulów, Wizygotów, Ostrogotów i Gotów, a są to wrogie i krainom nieprzyjazne miana. Sarmacja więc, która jest położona nad Meotydą, kieruje się ku falom rzeki Tanais [Don], jest rzeką i Sylów, i Amazonek, wraz z miastem o tej samej nazwie [Tanais] położonym u jej ujścia, z korytem rozdzielonym na dwoje wyspą, którą mieszkający tu Grecy nazwali Alopetią, jakby „wyspą lisów” [po grecku alopeks – lis]. Wybrzeże najbliższe Tanais zamieszkują Roksolanie wraz z Bastarnami, których wielu uważa za dzisiejszych Rusów i Rusinów; ich głównym miastem jest Caroea. Tam za rzeką Poritus [Prut ?] zaczynają się Jazygowie, których plemię znajduje się przy Meotydzie [Morze Azowskie] i rzece Hygris [Doniec], pośrodku między rzekami Poritus [Prut ?] i Lycus, tak jak Lucus Dei [dosł. „Gaj Boży”], między Lycus i Agarus, która to rzeka obdarzyła swoim mianem najbliższy przylądek. Tam kończą się Meotyda, i zaczyna się zatoka [liman ?] Buges, inaczej Bycis, tam są miasta Lianum, Acra i Cnema, rzeki Gerus, Bycus i Pasiastus, Ptolemeuszowy Pasiascus, którego napór powstrzymuje Chersonez Taurydzki [Krym], i nie dopuszcza, by wpływał do zatoki Carcinitus [gr. Kerkinitis], tuż naprzeciw Istmu [z gr.: przesmyku, może chodzi o Przesmyk Perekopski]. W pobliżu Pasiatus jest Heraklion, kolonia Herakleotów [obywateli Heraklei], przylądek Zenona, wraz z inną świątynią dziewicy, której miano Parthenion. Stąd [w przypisie dopisek: Cieśnina Kaffy] Bosfor Kimeryjski [Cieśnina Kerczeńska] rozdziela ziemie; nie jest pewne, czy przyjmuje wody od Meotydy, czy od Pontu Euksyńskiego [Morza Czarnego]. Na tym szlaku [w przypisie dopisek Milezyjczycy założyli Pantikapajon [obecnie Kercz, inna nazwa: Vospero], główne miasto Bosforu. Założyciel Tyrictaty jest nieznany, tak samo założyciel Myrmekion, która to nazwa jest wspólna z najbliższym przylądkiem. Potem jest Nimfeum [właściwa grecka nazwa: Nimfajon;w przypisie Cyprico, ale nie wiem, co by to miało oznaczać], i Teodozja [inna nazwa: Kaffa], kolonia Milezyjczyków, i Diam, rzeka Istrianus [inna nazwa: Calamita], przylądek Corax, Lagira, lub Lagyra, przylądek Czoło Barana, przez Greków nazywany Kriou Metopon [po grecku: Czoło Barana; obecna nazwa przylądka: Sarycz], lub Briksas [greckie], albo może Friksas [greckie], od barana Fryksosa [to jest należącego do mitycznego Fryksosa], lub od kształtu, przedstawiającego sobą czoło barana. Miasto Charax [w przypisie: Cacagioni] i Naubarum, i port Ctenis nad jeziorem Halmiris lub Halmitis. Poniżej jest miasto Port Symboli [greckie: Symbolon; późniejsza nazwa: Bałakława], Stenosoma [greckie], to jest „wąskie usta”, miasto Palacia, Dandaca, i powyżej zatoki Carcinitus [gr. Kerkinitis], która dziś jest nazywana Nigropolitanus, miasto Eupatoria [w przypisie nazwa: Sibula], założone przez Diofantosa, wodza wojsk Mitrydatesa, i niedługo później opuszczona, restaurowana przez Pompejusza Wielkiego, przez którego została nazwana Magnopolis, i Pompeiopolis. Między rzeką Bycis i zatoką Carcinitus Istm [z gr.: przesmyk] stanowi granicę Chersonezu Taurydzkiego, cała retsza obwiedziona jest morzem. Dlatego ziemie Tauroscytów raz dopuszczają fale, raz, do fal dopuszczone, chłoszczą je skręconym ogonem, i z gniewem odpychają. Nazwę zatoce nadała rzeka Carcinius [być może to rzeka Inguł], większa od Hypanis [Boh], obie zaś są mniejsze od Borystenesu [Dniepr], opływa Olbię w przypisie nazwa; Strapenot], miasto Milezyjczyków, i gdy wpływa do morza, tworzy wyspę o swoim imieniu. Poniżej jej [w przypisie Fidonisi, dawna nazwa wyspy Ostriw Zmijnyj] znajduje się Leuca, to jest Peuce Achillesa [co można rozumieć jako „droga Achillesa”]. Poeci opowiadają, że wzięła ona nazwę od Tetydy, matki Achillesa, dla Greków jest to Droma Achilleos [po grecku: Droga Achillesa], ponieważ Achilles, gdy nieprzyjazną flota wszedł na Pont [Morze Czarne], i stał się zwycięzcą, tam żartobliwym pojedynkiem uświetnił zwycięstwo, ćwicząc siebie i swoich ludzi w żegludze. Od krańca zatoki Carcinitus do ujścia Borystenesu są miasta Kefalonesos,  o którym inni utrzymują, że jest małą wyspą, i nazywają Kefalonessos, Dobry Port, Nowe Mury, Tamyraca, inaczej Hypacyrno; poniżej rzeki Axiaces są Physca i Arpis. Potem są rzeki Tyras.


Do XVI w nie było używane pojęcie języki słowiańskie, tylko wedyjskie itp, czyli wandalskie.
Do czasu podziału Wandali stanowiłiśmy jeden organizm, który możemy nazwać Lechią, Federacją jak zwał tak zwał. Tak powinniśmy  składać naszą historię w jedną całość, a nie z jakiś garnków czy patelni sprzed 3 000 lat. A w Kronice Janka z Czarnkowa mamy wyraźnie napisane, że tworzenie granic pomiędzy swoimi Polacy uważali za GŁUPOTĘ.
Mieliśmy własną Unię ponad 2000 lat wcześniej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz