piątek, 25 września 2020

MIŚ, WYMYŚLONA PANDEMIA, ODWRACANIE UWAGI, BANKI I ICH FIGLE

 Czytelniku mimo propagandy, która wylewa się z radia telewizji i którą oglądasz w coraz to większych w piz...u calowych telewizorach zacznij otwierać oczy i nie daj się nabrać, na regularne robią wrzutki typu zmiany klimatyczne, epidemie, pandemie, przeludnienie, grypa, zagrożenie terroryzmem, które mają tylko dwa zadania:

SKRAŚĆ TWÓJ CZAS I PRZEKIEROWAĆ TWOJE UCZUCI, PRAGNIENIA NA STRACH I WYMYŚLANIE POTRZEB, BYŚ BYŁ TĘPA OWCĄ, KTÓRĄ PO PROSTU SIĘ STRYŻE Z KASY REGULARNIE, GDYŻ MUSI BYĆ WEŁNA, KTÓRA  ODRĄSTA (JAKIE TO PROSTE)

Doskonałym przykładem jest genialny film MIŚ, który jest genialny i pokazuje jak się robi kasę:


Nie chodzi o BLM, maski na twarz, blokady, czy nawet szczepienia - - Chodzi o cyfrową walutę, która pozbawi niezależności każdego Amerykanina, Polaka czy innego obywatela.

Obecne niepokoje na ulicach amerykańskich miast służą jedynie jako odwrócenie uwagi od tego, co się naprawdę dzieje.

Przestań się kłócić o to, czy maski na twarz zapobiegają rozprzestrzenianiu się koronawirusa COVID-19, czy też blokady są lub nie są potrzebne do ratowania życia. To wszystko jest wymyślone. Prawdziwym celem jest celowe wyprowadzenie Amerykanów, Polaków i mieszkańców innych krajów z ich źródeł utrzymania, spowodują kryzys, który ma wywołać  wymysły, które nigdzie indziej nie są stosowane jak dofinansowania rzeczy, które tego nie potrzebują jak nasz program 500+ na konia, krowę, rower itp, więc kreuje się potrzeby, których nie ma do całkowitego stanu ogłupienia, pozbawiając małe jednostki terytorialne zarobku na inwestycjeklasę śrenią zarobku i w następnych etapach wykreowują potrzebę braku pieniędzy, sami go wcześniej zabierając, wysysając jak zwał tak zwał. Nagle rządy, jednostki terytorialne, ludzie, firmy zaczynają odczuwać brak pieniędzy, zaczyna być kreowany chaos i powstaje błaganie  rządu o pieniądze i rozwiązanie. W Polsce jak sam widzisz czy to sejm czy rząd same  tumany, kurwy, złodzieje, żydki i folkzdojcze na usługach Koncernów, Londynu (CITI), Waszyngtonu (Wall Street) czy Brukseli będą błagać o cokolwiek.

Poszczególne koncerny, niepłacące podatków kreujące swój monopol, zarabiające ilości papierków o wartościach z czapki, a przekraczające budżety poszczególnych Państw niszczą samodzielność i samowystarczalność poszczególnych narodów. 

Banki centralne mają wyjść z rozwiązaniem kryzysu, które sami spowodowały  w postaci nowej waluty cyfrowej. Amerykanie, Polacy i obywatele poszczególnych państw stracą anonimowość w zakresie towarów i usług, na które wydają pieniądze. Poszczególne rządy  będą teraz wiedzieć, do jakiej partii politycznej należysz, czy zastosowałeś się do przymusowych szczepień itp. Itd. A jeśli nie zgadzasz się z rządem, Twoja karta do cyfrowych pieniędzy może zostać wyłączona.

Zabrać krótko mówiąc rządowi uprawnienia, do których nie nie ma prawa, o sfałszowanych wyborach, czy zaciąganiu pożyczek nie ma co wspominać. 

Czy rozumiesz, że poszczególne rządy jak nasz z ministrami z Londynu będą musiały wykonać polecenia, jak to zrobią w USA, gdzie rząd federalny rozważa techniczną zmianę;

https://cointelegraph.com/news/federal-reserve-bank-reveals-details-of-digital-dollar-research

z papierowego pieniądza na cyfrowy,

https://www.corona-stocks.com/in-unprecedented-monetary-overhaul-the-fed-is-preparing-to-deposit-digital-dollars-directly-to-each-american/

co całkowicie neguje Izbę Reprezentantów (o naszych tłumokach nie ma co mówić), która reguluje sposób wydawania środków publicznych? 

Rząd opiera się na opodatkowaniu ludzi, ludzie kontrolują rząd. Ale kiedy po prostu drukuje pieniądze bez żadnej wartości, następnie jeżeli zostanie zamieniony na elektroniczny pieniądz będzie  kontrolował ludzi.

Teraz pieniądze są tworzone z powietrza, a nie z podatków nakładanych na produktywność pracowników, firm, korporacji itp.

Blokada COVID-19 ma doprowadzić Amerykanów, Polaków i innych mieszkańców państw do całkowitej zależności od rządu. Wszyscy  stają się pod opieką państwa.

Globaliści na czele z Europejskim Światowym Forum Ekonomicznym Klausa Schwaba, które twierdzi, że będzie naciskać na globalny rząd i globalną walutę począwszy od stycznia 2021 r., Co nazywa się „globalnym resetem” powinni zostać zatrzymani, pytanie tylko czy tak się stanie?

Przykładowo Mastercard współpracuje z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym, aby wprowadzić jedną globalną walutę, którą według opinii Światowej Rady Gospodarczej z siedzibą w Europie będzie oferować światu od stycznia 2021 r. Poprzez demonstracje w 400 miastach.

I po to ma być właśnie zrobiony drugi lockdown, czyli zamknięcie, zakaz wyjścia jak zwał tak zwał.

Pierwszy lockdown był tylko testem, jak możesz się sam domyśleć czytelniku.

Pieniądze papierowe do zwrotu

Przypuszczalnie Amerykanie jak i  obywatele innych państw otrzymają datę zamiany wszystkich swoich papierowych pieniędzy na pieniądz cyfrowy po być może po kursie 80 centów (?) za dolara (obecna średnia wartość walut na całym świecie). Po tym Amerykanie mogą używać papierowych pieniędzy do skręcania tytoniu do papierosów.

Globalna akceptacja

Społeczności na świecie prawdopodobnie kupią ten pomysł. Ponad trzy czwarte pracowników na świecie zarabia mniej niż 10 dolarów dziennie. Teraz dostają kartę „equity”, konto z cyfrowymi pieniędzmi. Pracownicy na całym świecie zarabiają pieniądze, jeśli można to tak nazwać, o równej wartości na całym świecie. Nie będzie kursu wymiany dla różnych walut. Wszystkie pieniądze miałyby taką samą wartość.

Księgowi, pracownicy pokrewnych firm stają się zbędni.

Pomyśl i zastanów  się, czy nie ma alternatywy dla pieniądza cyfrowego, takiego jak złoto lub srebro, czy waluty własne, suwerenne poszczególnych państw.

Odejście od parytetu złota powoduje figle finansowych łobuzów

https://www.zerohedge.com/markets/jpmorgan-pay-record-1-billion-settlement-over-precious-metals-treasury-manipulation

Potem czytamy:

https://markets.businessinsider.com/news/stocks/bank-stock-prices-report-trillion-suspicious-flows-money-laundering-icij-2020-9-1029607556#

Podczas gdy socjaliści domagają się gwarantowanego dochodu, nie trzeba nawet poddawać go pod głosowanie, wprowadza go zmiana technologiczna. Technokracja zwycięża demokrację.

Sprzeciwiaj się rządowi  i wszystkim jego wymyślonym rozrywkom teraz, inaczej konstytucyjne wolności i wolność będą tylko naszym dziedzictwem, a nie naszą praktyką.

Pamiętaj PIENIĄDZ to tylko towar jeżeli ktoś z jednego końca świata, kupuje coś z drugiego końca świata chce otrzymać należność satysfakcjonującą. Figle banków centralnych polegają głównie na skordynowanych działaniach i kombinacjach finansowych, by okradać ludzi. Do wybudowania mostu, lokalnej infrastruktury czy zakupu roweru  nie potrzebujemy złota. Dlatego przyszły system walutowy musi opierać się na stabilności międzynarodowej i część przyszłego systemu krajowego (do wymiany międzynarodowej) powinien być zakotwiczony o złoto. Pozostaje pytanie czy to zrobić w jednej walucie czy utworzyć drugą wewnętrzną walutę, ale aby w czymkolwiek pójść dalej najpierw musimy odsunąć od władzy obecną chołotę, a bez pomocy wojska będzie ciężko. A wygląda na to, że chcą ich wplątać w wojenkę z Rosją z pomocą głupawych wojsk amerykańskich, którym się wbija do głów, że walczą o swój kraj.

Walczyć powinno się w zasadzie o dwie rzeczy : o swój dom (kraj) i o swoje prawa





wtorek, 15 września 2020

Projekt ustawy żydobolszewickiego rządu Moryca Szwindla, zwanego Morawieckim

 Czytelniku historia pisze się na naszych oczach, a my znów jesteśmy ślepi i głusi.

Obecnie pomimo złamania wszystkich przepisów obecny żydobolszewicki rząd warszawski projektuje kolejną bolszewicka ustawę.

http://orka.sejm.gov.pl/Druki9ka.nsf/Projekty/9-020-227-2020/$file/9-020-227-2020.pdf#:~:text=%E2%80%9EArt.,lub%20by%C5%82oby%20istotnie%20utrudnione.%E2%80%9D%3B&text=Przepisy%20art.

Projekt 

USTAWA z dnia … 

o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych 

Art. 1. W ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, z późn. zm.1)) wprowadza się następujące zmiany:

1) po art. 10c dodaje się art. 10d w brzmieniu: „Art. 10d. Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione.”;

...................

Art. 2. Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

W uzasadnieniu czytamy  UZASADNIENIE 

Zapobieganie i zwalczanie choroby zakaźnej jaką jest COVID-19 wymaga szczególnych rozwiązań. Standardowe działania podejmowane przez osoby wykonujące czynności mające na celu przeciwdziałanie COVID-19 pozostają bowiem niewystarczającym środkiem do skutecznego przeciwdziałania tej chorobie. 

Wiedza o COVID-19 jakkolwiek jest coraz większa, to wciąż niedostateczna, aby móc przewidzieć każdy aspekt walki o zdrowie i życie zakażonych. W stanie epidemicznym powodowanym COVID-19 niejednokrotnie niezbędne staje się zatem inicjowanie nagle działań ponadstandardowych, trudnych do pogodzenia z obowiązkami służbowymi i obowiązującym stanem prawnym, a jednocześnie niezbędnych do osiągnięcia zakładanego celu. Celem ustawy jest wprowadzenie rozwiązania, które pozwoli wyłączyć bezprawność, a w konsekwencji przestępność, czynu polegającego na naruszeniu obowiązków służbowych lub innych przepisów przez osobę działającą na rzecz zapobiegania oraz zwalczania choroby zakaźnej COVID-19. Konstrukcja proponowanego kontratypu nawiązuje do konstrukcji stanu wyższej konieczności. Wymagane jest bowiem spełnienie zasady subsydiarności, tj. stwierdzenie, że osiągnięcie wskazanego celu w inny sposób nie było możliwe lub było istotnie zagrożone. W proponowanym rozwiązaniu uwzględniono również kryterium interesu społecznego. 

Należy zauważyć, że zgodnie z obowiązującą w Kodeksie karnym zasadą, wyeksplikowaną w art. 4 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128 oraz z 2020 r. poz. 568, 875 i 1086), sąd stosuje ustawę obowiązującą w momencie orzekania, chyba że poprzednia ustawa jest względniejsza dla sprawcy. Nie pozostawia to wątpliwości, że proponowany przepis znajdzie zastosowanie do czynów popełnionych także przed wejściem w życie tego przepisu. Nie można uznać, że względniejsze dla sprawcy będą przepisy inne niż te, które wyłączają przestępność jego czynu, o ile w danej sprawie spełnione zostały stosowne przesłanki. W projekcie ustawy przewidziano także przedłużenie obowiązywania przepisu stanowiącego podstawę do polecenia pracownikowi wykonywania pracy zdalnej. 

Rozwojowy charakter walki z pandemią COVID-19 oraz konieczność podejmowania dynamicznych działań mających na celu przeciwdziałanie skutkom pandemii, muszą mieć swoją podstawę prawną i legitymizować pierwszeństwo dążenia do ochrony życia ludzkiego nad niekiedy negatywne skutki podjętych działań. Dlatego też zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi jakie powoduje zakażenie COVID-19 i konieczność podejmowania niezwłocznie wszelkich działań przeciwdziałających temu stanowi, wydaje się być wystarczającym uzasadnieniem dla określenia terminu wejścia w życie ustawy na dzień następujący po dniu ogłoszenia tego aktu prawnego. 

Termin ten ma uzasadnienie zarówno w odniesieniu do regulacji dotyczących wyłączenia odpowiedzialności karnej w zakresie określonym w projekcie ustawy, jak również w odniesieniu do przedłużenia możliwości wykonywania pracy zdalnej. Projekt ustawy nie wpływa sektor finansów publicznych. Projekt ustawy nie wpływa na działalność mikroprzedsiębiorców oraz małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Przedmiot projektowanej regulacji nie jest objęty prawem Unii Europejskiej.

Tłumacząc z polskiego na nasze oznacza to:

- WPROWADZĄ NAM STAN WOJENNY,

Wszyscy politycy, wszyscy urzędnicy, którzy popełnią jakiekolwiek przestępstwo kowidowe, będą usprawiedliwieni.

- Nie będzie można ich za to przestępstwo posadzić do więzienia.

-  Czyli przestępstwo... nie będzie przestępstwem.

Aby łatwiej to zrozumieć wizualnie zobaczysz dużo zer na obecnych papierkach zwanych pieniądzem, a potem zamienią tam bitowo - dzwonkową nową walutę cyfrową.



I teraz się zastanów, jak odwracają naszą uwagę, na wprowadzanie demokracji na Białorusi, że Rosja zagraża światu?

Ale jak się ma pejsate wojsko i służby, czyli bezrozumną hołotę to się nie dziw, jak łatwo jest nami manipulować.

Wszystko można zmienić w ciągu 30 dni zawsze......, ale czy tak będzie.................





poniedziałek, 14 września 2020

O dwóch Orbanach

 W naszej historii nie potrafimy wykorzystywać okazji jakie się nam nadarzają, ani nawet stwarzać gestów, które pomagają zrobić dobre biznesy czy budować relacje, które są nam naprawdę w polityce potrzebne.

Naszym sąsiadem południowym są Węgry, którego premierem jest Viktor Orban.


Próbuje coś zbudować w naszej części europy, ale do tego potrzebuje Polaków. Problem w tym, że w Polsce rządzi banda żydowskich półdebili i socjalistów ze wsparciem folkzdojczów. Więc na dziś słabo z tym wyglądamy. Orban głupi nie jest, zwłaszcza, że w naszej historii mało znany jest drugi Macar Orban, którego armata pomogła w rozbiciu murów i zdobyciu Konstantynopola 1453 r


Taka to podobą armatkę wystrugał drugi Orban, która zburzyła mury Konstantynopola. Poniższa była budowana na pierwowzorze. 


Gdyby Orban wziął pod pachę drugiego Orbana, a nowy rząd w Polsce, po wywaleniu warszawskich durniów wziął pod pachę parę swoich rzeczy o nie uznawaniu rozbiorów itp można by otworzyć zupełnie nowy rozdział w rozmowach z Turcją i budować dobrobyt i dobry handel. Ale mamy to co mamy.

Ale jak to naprawdę było z tym drugim Orbanem przeczytamy poniżej:


Twórca Macar Orban, turecki bohater narodowy


Niewielu wie, że Szeklerowie mieli również mistrza odlewnictwa na wieki przed Gáborem Áronem. Orbán, prawdopodobnie z Bereck w Trinity, zyskał niezapomniane  zasługi w czasie podboju Konstantynopola (1453), zdobywając szacunek dla Imperium Osmańskiego.

Był jednym z tych, którzy byli dumni ze swojej węgierskości. Dziś 80 milionów ludzi w Turcji zna jego imię, które można przypisać jednemu z największych wydarzeń w historii świata - oblężeniu Konstantynopola. Wiele wydarzeń łączy nas, Węgrów, z dzisiejszym prawie 20 milionowym Stambułem, byłym Neapolem Kontynentalnym, byłym Bizancjum. Zapisy historyczne świadczą o tym, że zdobywcy Węgrzy prześladowali Bizantyjczyków przez prawie sto lat. My, Węgrzy, dotarliśmy do murów Bizancjum (dawna nazwa Konstantynopola) setki lat wcześniej niż Turcy, którzy przybyli do Konstantynopola dopiero po 1337 roku, po zajęciu Nikomedii (Izmit, obecnie Kocaeli). Według legendy przerażający Botond był pierwszym rycerzem, który wyciął swoją maczugą lukę w bramie bizantyjskiej. Stolica greckojęzycznego Cesarstwa Bizantyjskiego Konstantynopol - miasto podobne do ówczesnego świata - było nieustannie budowane przez cesarzy bizantyjskich. Całkowita długość murów otaczających miasto przekraczała dwadzieścia kilometrów, co chroniło miasto przed Zatoką Złotego Rogu, Morzem Marmara i lądem. W sumie na murach zbudowano 400 baszt przypominających baszty. Zbudowano dziewięćdziesiąt sześć dwu- i trzykondygnacyjnych, pięcio-, sześcio-, ośmiokątnych bastionów o wysokości 15-24 metrów, oddalonych od siebie o 35 metrów. Na ścianach 53 bramy, małe i duże, budowane w różnym czasie, zapewniały ruch w czasie pokoju. Ściany zostały zbudowane w trzech liniach jedna za drugą, na poziomach elewacji wznoszących się z zewnątrz do wewnątrz. Przed murami poza lądem znajdował się głęboki rów wypełniony wodą. W rowie w pewnych odległościach wzniesiono przegrody zamykające, aby zapewnić ten sam poziom wysokości na całym stoku, pomimo nachylenia. Za fosą znajdował się pierwszy mur nadmorski o wysokości zaledwie 2-3 metrów. Nieco dalej do wewnątrz ciągnęły się mury o grubości 2 metrów i wysokości już 10 metrów, które zostały podzielone przez siedemdziesiąt bastionów. Najbardziej wewnętrzne ściany miały średnio 13 metrów wysokości i 3-4 metry grubości. Mury te chroniły Konstantynopol, wówczas największe miasto na świecie. Piękne kościoły i pałace, zygzakowate alejki, bogaci kupcy, słynni rusznikarze i warsztaty odlewnicze, nędzne masy przedmieść ukazywały obraz prawdziwego wielkiego miasta. Było to głośne, tętniące życiem, podekscytowane centrum, zmieszane z wieloma starożytnymi reliktami średniowiecznego świata rycerzy i całkowicie przypominające czasy współczesne. Przez tysiąc lat Cesarstwo Bizantyjskie było stolicą jednego z największych mocarstw świata, a wewnątrz murów wyrastał bizantyjski symbol, Święty Pałac, w którym żyło i posiadało 89 cesarzy bizantyjskich. W pałacu tym mieszkał cesarz Michał Dukász (1071–1078), wysyłając koronę księciu Gézie, którego nazwał w swoim przesłaniu wierzącym królem Turcji. Kiedy Géza został królem (Géza I, 1074–1077), przylutował tę otwartą koronę z zamkniętą koroną króla św. Szczepana, otrzymaną od papieża, i obaj stali się świętą koroną, odznaką koronacyjną królów węgierskich. Klejnot ten przez wieki był i nadal jest symbolem państwa węgierskiego. Drugi mieszkaniec pałacu II. Cesarz bizantyjski Jan Komeński (1118– 1143) i jego żona, córka św. Władysława Piroska, urodzona ok. 1088 r. I umierająca w wieku czterdziestu pięciu lat (+1133), która przybyła do Bizancjum w wieku 25 lat, aby wypełnić „misję dyplomatyczną”, czyli zapewnić Bizancjum jako cesarską żonę. Zbudował większość kościołów i klasztorów średniowiecznego Bizancjum. Po jego śmierci został wyświęcony na świętego w Kościele prawosławnym. Piroska, chociaż konsekrowana przez Kościół prawosławny, jest czczona jako święta węgierska. Przyniósł na świat i wydał wschodniego cesarstwa rzymskiego Manuela ostatniego wielkiego cesarza (Manuel Comnesus I, 1143–1180). Po prawej stronie wnuka św. Łazarza tajemnicza gwiazda Bizancjum raz na zawsze zaświeciła w całej swej okazałości, a następnie zniknęła na zawsze na oczach świata. Uprawiany w tym pałacu III. Béla, jeden z największych królów Węgrów, Przez jedenaście wieków, od 330 do 1453 r., Na świecie nie było już maszyn w stanie stałym. Nigdzie i nigdy na świecie nie było armii tak dobrze wyposażonej i posiadającej tyle pieniędzy, co tutaj. Dostępne były wszystkie osiągnięcia nauki i techniki, w których znacznie wyprzedzał swoje czasy. Wiemy, że proch strzelniczy, wysokotemperaturowy miotacz ognia zasilany atomizowanym olejem i benzyną, który spala pędzące wojska w węgiel, był znany w Bizancjum. Znane były pociski podobne do rakiet. Bizantyjczycy podpalili niszczące mury wieże oblegającego wroga. W podziemnych odwiertach atakujący wróg ginie gazem. Bizancjum wszystko przygotowuje militarnie. I wygrał. Wielokrotnie wygrywał. Wygrywał swoje bitwy, bitwy, zamki, w tym Konstantynopol, który w tamtym czasie był uważany za nie do zdobycia. I w końcu upadł. Kiedy przybył Macar Orbán, była to tylko stolica, Konstantynopol i Cesarstwo Bizantyjskie, za murami osiedliło się Imperium Osmańskie, które następnie rozciągało się na Al-Dunaj i Adriatyk na południu. Oblężenie Konstantynopola przez Turków po raz pierwszy miało miejsce za panowania Yildirima Bajazida I (panował w latach 1389–1402, przymiotnik „Błyskawica”, ponieważ w swoich decyzjach i wojnie był szybki jak błyskawica). W tym celu zbudował fortecę Anadolu Hisari na azjatyckim wybrzeżu Bosforu, ale nie był w stanie zrealizować swojego głównego planu, czyli okupacji Konstantynopola, nawet po 8 latach oblężenia. Z biegiem czasu kilku sułtanów oblegało Konstantynopol, ale armia turecka przyzwyczajona do podbojów kawalerii nie miała środków na zdobycie silnego zamku chronionego zarówno przez morze, jak i Zatokę Złotego Rogu. Wtedy nadszedł historyczny moment, w którym Macar Orbán stał się jednym z głównych bohaterów. Nie było w pamięci mistrza armatniego, który przyjechał z Szeklerland, być może z Bereck w Szeged, jako lokaj do odlewu armat, a stamtąd karawaną do Konstantynopola, aby stać się sławnym człowiekiem. Chciał tylko jednego: stworzyć ich łóżko, aby udowodnić swoją wiedzę i doświadczenie, i uszczęśliwić go w postaci piekarza na okrągły, świeżo upieczony chleb lub podkowy na dobrze wykonaną podkowę. Był z jednej rzeczy dumny: ze swojej węgierskości i Transylwanii. Dlatego przed swoim imieniem umieścił słowo Transylwania (Erdeli), podkreślając węgierskie słowo (macar) i miejsce pochodzenia, które wyróżniało go spośród wszystkich. Przyjął za pewnik, że słowa te obejmowały także jego Szeklery, pomysłowość, podejmowanie ryzyka, przebiegły rozsądek, wytrwałość i miłość do swojej ojczyzny, nawet jeśli trzeba ją było porzucić z powodów bytowych, tak jak on to zrobił. II. Sułtan Mehmet, bohater okupacji Konstantynopola - który od 12 roku życia przygotowywał się do rządzenia i realizowania swoich planów podboju świata - zdawał sobie sprawę, że okupacja Konstantynopola nie jest łatwym zadaniem. Dlatego po wstąpieniu na tron ​​(1444 i 1451–1481) przystąpił do przygotowań do oblężenia. Po pierwsze, po europejskiej stronie Bosforu - rok przed podbiciem Konstantynopola - zbudował fort Rumeli Hisar w zaledwie trzy miesiące, który był zarówno przyczółkiem do oblężenia, jak i oczekiwania na Anadolu Hisar, zbudowanego przez Yildirima Bajazida po azjatyckiej stronie. - pozwoliło również na kontrolowanie i zamknięcie Bosforu. Przy wschodniej bramie fortu sułtan umieścił dwadzieścia ciężkich dział, aby w razie potrzeby wystrzelić wszystkie statki na Bosfor. W przeciwnym razie ostrzał armat dwóch przeciwstawnych zamków uniemożliwił pomoc z zewnątrz dotarcie do Konstantynopola z północy. Jak dotąd nikomu nie udało się zdobyć miasta, które jest otoczone systemem potrójnych murów. Temat był omawiany w Divan (Ottoman State Council), a paszowie przedstawili kilka sugestii. Jednak żaden z chłopaków szkolonych na polu bitwy nie znalazł odpowiedzi, jak włamać się do wnętrza miasta. Ostatecznie jedynym rozwiązaniem wydawało się trafienie miejscami w lukę w systemie ścian o grubości 4-5 metrów. A to wymaga niezwykłych armat. W odlewni armat w Demirköy (Vasfalva) na terenie dzisiejszej prowincji Kirklareli rozpoczęto także odlewanie armat, W Konstantynopolu panował wówczas wielki zamęt i zderzyło się tak wiele sprzecznych myśli. Długotrwała wojna religijna osiągnęła punkt kulminacyjny w prymacie chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego, a wszechogarniająca korupcja rozkwitła. Wszystko to doprowadziło do tego, że część ludności bardziej chciała rządów tureckich niż cesarza bizantyjskiego. Pewną rolę odegrała w tym także słynna tolerancja religijna Turków. Pewnego dnia bizantyjski ksiądz chciał stanąć przed sułtanem. Sułtan przyjął go z szacunkiem. Ten ksiądz powiedział sułtanowi, że ma węgierskiego przyjaciela, który był najlepszym mistrzem odlewania armat na świecie i tylko on może wyprodukować gigantyczną armatę, która mogłaby zniszczyć mury. Dodał też, że mistrz Orban obecnie więzi go w więzieniu w Konstantynopolu. Nie wiemy, dlaczego znalazł się w mieście, które nie lubiło obcych. W tym celu sułtan natychmiast powiadomił swoich tajnych bizantyjskich agentów, którzy tego dnia uwolnili mistrza Orbána z więzienia, a kilka dni później w Edirne, ówczesnej stolicy, postawiono go przed sułtanem. Od miesięcy wspólnie projektowali swoje gigantyczne łóżka i zaczęli je produkować. Mistrz Orbán faktycznie okazał się dobrym ekspertem, zdobywając miłość i szacunek sułtana. Pierwszym razem odlanym działem było słynne Sahi, które do dziś można zobaczyć w ogrodzie Muzeum Wojskowego w Stambule. Wykonano wówczas szereg armat podobnej wielkości. Zimą 1452–1453 sułtan i jego przywódcy zajmowali się mobilizacją armii, gromadzeniem broni i zapasów. II. Mehmet nie tylko przydzielił regularne wojsko do broni, ale także przyjął ochotników muzułmańskich i chrześcijańskich. Z Serbii przybyło obiecane tysiąc pięćset żołnierzy, górników z umiejętnościami górniczymi z Novo Brdo. Odlewnie armat w Edirne i Demirköy pracowały przez całą zimę. Mistrz Macar Orbán, sprowadzony tutaj z Konstantynopola, rzucił na sułtana większe niż zwykle armaty i gigantyczne działo. Armata, aby otworzyć lukę w murach Konstantynopola. Został uruchomiony już w lutym, aby dotrzeć na czas pod Konstantynopol. Według współczesnego opisu był holowany przez sześćdziesiąt wołów, z obu stron równoważonych przez dwieście dwieście ludzi, a przed procesją pięćdziesięciu stolarzy budowało mosty z dwustu pomocnikami. Ta armata była w stanie wystrzelić dwie tony pocisków na odległość 2,5 km i wystrzelić 8 pocisków w ciągu 24 godzin. 5 kwietnia 1453 roku sam sułtan dotarł ze swoją armią do Konstantynopola. Wcześniej teren wokół miasta został oczyszczony, a wszyscy ludzie mieszkający poza murami zostali zniewoleni. Następnie flota czterdziestu statków również zamknęła Dardanele. W ten sposób zakończono blokadę cesarskiego miasta. Spośród 160 000 do 200 000 ludzi w obozie tureckim, 60 000 mogło być wojownikami, wielu z nich było wolnymi, a reszta to imamowie (modlitwy) i derwisze (mnisi żebrzący) - którzy utrzymywali morale armii i kałamarnice, którzy byli przyciągnęła go tu nadzieja na zdobycz. Elitarne jednostki składały się z żołnierzy anatolijskich, aw szczególności z 10.000 janczarów, których piechota została niedawno zreorganizowana przez sułtana, Turcy zbliżyli się do miasta oddalonego o 1200 metrów, a następnie 11 kwietnia zaczęto bombardować i rzucać mury, zabijając pięćdziesiąt osiem dni. Ostateczny szturm miał miejsce o świcie od 28 do 29 maja, o godzinie 1.30, na rozerwane mury miejskie, i rozpoczął się jednocześnie ze wszystkich trzech stron trójkąta utworzonego przez miasto. Do południa Turcy zajęli miasto. Kiedy opór ustał, II. Mehmet wkroczył do Konstantynopola i skierował się prosto do Aja Sofii. Od tego dnia Cesarstwo Bizantyjskie przestało istnieć i zostało zastąpione przez Imperium Osmańskie. Turcy zawdzięczali swoje zwycięstwo artylerii, zwłaszcza działom oblężniczym. Ich projektantem i mistrzem był mistrz Szekler Macar Orbán. Pociski jego armat rozbiły mury Konstantynopola, przez szczeliny, które zalała zwycięska armia turecka. Chociaż eksplozja jego własnej armaty zgasiła jego życie i zmiotła go z powierzchni ziemi, jego pamięć będzie żyła wiecznie. Jego ciało, wraz z wieloma tysiącami oblężeń, kurze pod autostradami przed murami zamku, których ryk wywołuje przerażający hałas oblężenia sprzed 559 lat. Jego armaty skróciły liczbę ofiar upadającego imperium liczącego 1123 i 18 dni i umożliwiły powstanie nowego imperium w ciągu zaledwie 203 lat. II. Mehmet podbił Konstantynopol w wieku 21 lat, z młodzieńczym wigorem, ale pod opieką doświadczonego wodza i dyplomaty, który stał się znany jako trzecia stolica Turków pod nazwą Istambuł II. Sultan Mehmet przyjął imię Fatih (Conqueror). Oficjalna historiografia turecka uważa go za największego sułtana osmańskiego. W ciągu 30-letniego panowania osiągnął niesamowite rezultaty, a jego działania sprawdzały się od wieków. W istocie podbił i poddał tureckoizacji terytorium dzisiejszej Republiki Tureckiej. Założył Uniwersytet w Stambule, sprowadzając do Turcji europejskich artystów i mistrzów. Zbudował ponad 300 meczetów, bibliotek, szkół i szpitali. Oprócz tureckiego znał także serbski i grecki. Jego matka, Mary, była serbską księżniczką. Znakomity matematyk i poeta w jednej osobie. Pisał swoje wiersze pod pseudonimem Avni. Jego zebrane wiersze, zatytułowane Avni in Divan, zostały również wydrukowane w Turcji. Rozwinął turecką marynarkę wojenną. W chwili jego śmierci marynarka wojenna składała się już z 250 okrętów wojennych i 500 ‘’lotniskowców’’. Jego poprzednicy tylko podbili, był pierwszym, który oprócz podbojów zorganizował swoje imperium. Zasłużył sobie na swoje imię: od Dunaju po Eufrat stworzył zjednoczone imperium. II. Sułtan Mehmet zamknął oczy, wiedząc, że został „panem dwóch krajów i dwóch mórz”: Anatolii i Rumunii (Europa) oraz Morza Czarnego i Morza Śródziemnego. Tylko jeden władca został uznany za równorzędnego, króla Macieja, i tylko jeden został raz poważnie pokonany, w 1456 r. Podczas oblężenia Nándorfehérvár przez Węgrów. Wynika to z faktu, że w ciągu 30 lat rządów nie próbował nawet prowadzić kolejnej kampanii przeciwko terytoriom węgierskim. Dzwon południowy przypomina to zwycięstwo Węgier, którego wartość zainaugurowali Turcy w Konstantynopolu trzy lata wcześniej, jako kolejne wielkie wydarzenie ówczesnego świata. Upadek Cesarstwa Bizantyjskiego byłby prędzej czy później bez kul armatnich mistrza Orbána. Turcy też dotarliby do Węgier. Ponieważ, podobnie jak Bizancjum, wykształcony Zachód zawiódł Węgry. A potem, podobnie jak w Bizancjum, wewnętrzne walki doprowadziły do ​​upadku Węgier. Imię mistrza Orbana - zwane przez Turków Królem Armatnim (Ţahi Toplaridir), a tym samym jedynym królem w obu imperiach - wypowiadane jest wspólnie przez największego sułtana tureckiego II. Z imieniem Mehmeta.  Dzięki swoim kulom armatnim - które latały od starożytności (starożytne Cesarstwo Bizantyjskie) do czasów współczesnych - pozostanie niezatarty w świadomości pokoleń, o ile pozostanie tylko niewielka część murów, które wciąż stoją do dziś. Nie tylko u Turków, ale także u Berecjan i wszystkich Szeklerów, ku pamięci Siedmiogrodu, Kotliny Karpackiej i Węgier żyjących w każdym zakątku świata. Jest przykładem tego, jak nawet zwykły człowiek może wyrobić sławę swojemu ludowi. Dzięki niemu każdy Węgier ma udział w wielkim wydarzeniu historycznym spowodowanym jego kulami armatnimi. To sprawia, że ​​czujemy się coraz silniejsi, chcemy być tacy jak on i jesteśmy dumni, że się z nim identyfikujemy. Jeśli każdy Węgier wzbogaci węgierską kulturę tylko w niewielkiej części, miliony staną się „gigantyczną kulą”,

Beder Tibor

artykuł z https://kronikaonline.ro/szempont/szekely-agyuonto-volt-macar-orban-a-torok-nemzeti-hos/print


Straszna tajemnica Piotra Wielkiego, czyli nie tylko nam sfałszowano historię.


 

Czytelniku nie daj się wciągnąć w narrację skierowaną przeciw jakiemukolwiek naszemu sąsiadowi ze wschodu. Sfałszowano nie tylko nam historię napuszczając jednych na drugich, ale większości z naszych sąsiadów napisano ją w sposób, że do dziś mamy sam problem uznać, że jest ona sfałszowana.

niedziela, 13 września 2020

Jak fałszywa jest starożytność rzymska?

 Jak fałszywa jest starożytność rzymska?


Jest to pierwszy z serii trzech artykułów podważających konwencjonalne ramy historyczne świata śródziemnomorskiego, od Cesarstwa Rzymskiego po krucjaty. Jest to zbiorowy wkład w starą debatę, która w ostatnich dziesięcioleciach nabrała rozpędu na obrzeżach świata akademickiego, głównie w Niemczech, Rosji i Francji. Po drodze zostaną postawione pewne hipotezy robocze, a ostatni artykuł zasugeruje globalne rozwiązanie w postaci zmiany paradygmatu w oparciu o twarde dowody archeologiczne.

Tacyt i Bracciolini

Jednym z naszych najbardziej szczegółowych źródeł historycznych o cesarskim Rzymie jest Korneliusz Tacyt (56-120 n.e.), którego główne dzieła, Kroniki i Historie, obejmują historię Cesarstwa Rzymskiego od śmierci Augusta w 14 r. Do śmierci Domicjana w 96.

Oto jak francuski uczony Polydor Hochart przedstawił w 1890 roku wyniki swoich badań nad „autentycznością Roczników i Historii Tacyta”, opierając się na pracy Johna Wilsona Rossa opublikowanej dwanaście lat wcześniej, Tacitus and Bracciolini: The Annals kute w XV -go wieku (1878):

„Na początku XV wieku uczeni nie mieli do dyspozycji żadnej części dzieł Tacyta; mieli się zgubić. Około 1429 roku Poggio Bracciolini i Niccoli z Florencji wydali na światło dzienne rękopis zawierający sześć ostatnich ksiąg Kronik i pięć pierwszych ksiąg Historii . To właśnie ten archetypowy rękopis posłużył do wykonania kopii, które znajdowały się w obiegu do czasu użycia druku. Teraz, gdy ktoś chce wiedzieć, gdzie i jak znalazł się w ich posiadaniu, ze zdziwieniem stwierdza, że ​​podali niedopuszczalne wyjaśnienia na ten temat, że albo nie chcieli, albo nie mogli powiedzieć prawdy. Około osiemdziesiąt lat później papież Leon X otrzymał tom zawierający pięć pierwszych ksiąg KronikJego pochodzenie jest również otoczone ciemnością. / Dlaczego te tajemnice? Na jakie zaufanie zasługują osoby, które wystawiły te dokumenty? Jakie mamy gwarancje ich autentyczności? Rozważając te pytania, najpierw zobaczymy, że Poggio i Niccoli nie odznaczali się uczciwością i lojalnością, a poszukiwanie starożytnych rękopisów było dla nich zajęciem, sposobem na zdobycie pieniędzy. / Zauważymy również, że Poggio był jednym z najbardziej uczonych ludzi swoich czasów, że był również sprytnym kaligrafem, a nawet miał w swoich płatnych skrybach wyszkolonych przez siebie do pisania na pergaminie w niezwykły sposób w Lombardii i Karolinie postacie. Tomy wychodzące z jego rąk mogły więc doskonale naśladować starożytne rękopisy, jak sam mówi. / Będziemy też mogli zobaczyć, z jakimi elementami Annałyhistorie zostały ułożone. Wreszcie, szukając, kto mógł być autorem tego literackiego oszustwa, będziemy sądzić, że według wszelkiego prawdopodobieństwa pseudo-Tacyt to nikt inny jak sam Poggio Bracciolini ”.[1

Demonstracja Hocharta przebiega w dwóch etapach. Po pierwsze, śledzi pochodzenie rękopisu odkrytego przez Poggio i Niccoli, wykorzystując korespondencję Poggio jako dowód oszustwa. Następnie Hochart zajmuje się pojawieniem się drugiego rękopisu, dwa lata po tym, jak papież Leon X (Medyceusz) obiecał wielką nagrodę w złocie każdemu, kto mógł dostarczyć mu nieznane rękopisy starożytnych Greków lub Rzymian. Leo nagrodził swojego nieznanego dostawcę 500 złotymi koronami, fortuną w tamtym czasie, i natychmiast nakazał wydrukowanie cennego rękopisu. Hochart konkluduje, że rękopis musiał być dostarczony pośrednio Leo X przez Jean-François Braccioliniego, syna i jedynego spadkobiercę prywatnej biblioteki i gazet Poggio, który był wówczas sekretarzem Leona X i który korzystał z anonimowego pośrednika w aby uniknąć podejrzeń.

Oba rękopisy są teraz zachowane we Florencji, więc ich wiek można ustalić naukowo, prawda? To wątpliwe, ale prawda jest taka, że ​​po prostu zakłada się ich wiek. W przypadku innych dzieł Tacyta, takich jak Germania i De Agricola, nie mamy nawet średniowiecznych rękopisów. David Schaps mówi nam, że Germania była ignorowana w średniowieczu, ale przetrwała w jednym rękopisie, który został znaleziony w opactwie Hersfeld w 1425 roku, został sprowadzony do Włoch i zbadany przez Eneę Silvio Piccolomini, późniejszego papieża Piusa II, a także przez Braccioliniego, a następnie zniknął z pola widzenia.[2]

Poggio Bracciolini (1380-1459) https://en.wikipedia.org/wiki/Poggio_Bracciolini

 jest uznawany za „ponowne odkrycie i odzyskanie ogromnej liczby klasycznych rękopisów łacińskich, w większości zniszczonych i zapomnianych w niemieckich, szwajcarskich i francuskich bibliotekach klasztornych” ( Wikipedia) . Hochart uważa, że ​​książki Tacyta nie są jego jedynymi fałszerstwami. Podejrzane są inne dzieła Cycerona, Lukrecjusza, Witruwiusza i Kwintyliana, by wymienić tylko kilka. Na przykład jedyne znane dzieło Lukrecjusza, De rerum natura „praktycznie zniknęło w średniowieczu, ale zostało odkryte na nowo w 1417 roku w klasztorze w Niemczech przez Poggio Braccioliniego” ( Wikipedia ). Tak samo było z jedyną zachowaną pracą Quintiliana, dwunastotomowym podręcznikiem retoryki zatytułowanym Institutio Oratoria , o którego odkryciu opowiada Poggiolist :

„Wśród ogromnej ilości książek, których opisanie zajęłoby zbyt dużo czasu, znaleźliśmy Quintilian wciąż bezpieczny i zdrowy, choć brudny od pleśni i kurzu. Te książki nie znajdowały się w bibliotece, jak przystało na ich wartość, ale w jakimś obrzydliwym i ponurym lochu na dole jednej z wież, gdzie nawet ludzie skazani za poważne przestępstwo nie zostaliby zatrzymani.

http://www2.idehist.uu.se/distans/ilmh/Ren/hum-poggio-quintilian.htm


Zakładając, że Hochart ma rację, czy Poggio był wyjątkiem potwierdzającym zasadę uczciwości wśród humanistów, którym ludzkość zawdzięcza „ponowne odkrycie” wielkich klasyków? Prawie, jak zobaczymy. Nawet wielki Erazm (1465-1536) uległ pokusie wykucia traktatu pod imieniem świętego Cypriana ( De duplici martyrio ad Fortunatum), które udawał, że znalazł przypadkiem w starożytnej bibliotece. Erazm użył tego fortelu, aby wyrazić swoją krytykę katolickiego pomieszania cnoty z cierpieniem. W tym przypadku heterodoksja wydała fałszerza. Ale ile fałszerstw pozostało niewykrytych z powodu braku oryginalności? Giles Constable pisze w „Forgery and Plagiarism in the Middle Ages”: „Sekretem udanych fałszerzy i plagiatów jest tak dokładne dostrojenie oszustwa do pragnień i standardów ich wieku, że nie zostało wykryte ani nawet podejrzane w tamtym czasie stworzenia ”. Innymi słowy: „Fałszerstwa i plagiaty… raczej podążają za modą niż ją tworzą i bez paradoksu mogą być uważane za jedne z najbardziej autentycznych produktów swoich czasów”.[3]

Skupiamy się tutaj na fałszerstwach literackich, ale były też inne. Sam Michał Anioł rozpoczął własną karierę, podrabiając antyczne posągi, w tym znaną jako Śpiący Kupidyn (obecnie zaginiony) https://en.wikipedia.org/wiki/Cupid_(Michelangelo), będąc zatrudnionym przez rodzinę Medici we Florencji. Użył kwaśnej ziemi, aby posąg wyglądał antycznie. Został sprzedany przez dealera kardynałowi Riario z San Giorgio, który w końcu odkrył oszustwo i zażądał zwrotu pieniędzy, ale nie postawił żadnych zarzutów artyście. Oprócz tego uznanego fałszerstwa, Lynn Catterson udowodniła, że ​​grupa rzeźb „Laokoona i jego synów”, datowana na około 40 rpne i rzekomo odkryta w 1506 r. W winnicy w Rzymie i natychmiast przejęta przez papieża Juliusza II, to kolejna fałszerstwa Michała Anioła (czytaj tutaj )[4].https://www.nytimes.com/2005/04/20/arts/is-laocoon-a-michelangelo-forgery.html

Gdy się nad tym poważnie zastanowić, można znaleźć kilka powodów, by wątpić, że takie arcydzieła były możliwe kiedykolwiek przed renesansem, z których jeden dotyczy postępu w anatomii człowieka. Wiele innych dzieł antycznych rodzi podobne pytania. Na przykład porównanie pomnika konnego z brązu Marka Aureliusza (dawniej uważanego za Konstantyna) z, powiedzmy, Ludwikiem XIV, sprawia, że ​​zastanawiasz się: jak to możliwe, że między V a XV wiekiem nie można znaleźć niczego, co by zbliżyło się do tego poziomu osiągnięć? ?[5]Czy możemy być w ogóle pewni, że Marek Aureliusz to postać historyczna? „Główne źródła opisujące życie i rządy Marka są niejednolite i często niewiarygodne” ( Wikipedia ), z których najważniejszym jest wysoce wątpliwa Historia Augusta (więcej później)



Lukratywny rynek fałszerstw literackich

„Literary Forgery in Early Modern Europe, 1450-1800” było tematem konferencji w 2012 roku, której obrady zostały opublikowane w 2018 roku przez John Hopkins University Press (który również opublikował 440-stronicowy katalog Bibliotheca Fictiva: A Collection of Books & Rękopisy związane z fałszerstwem literackim, 400 pne-ne 2000 ). https://www.amazon.com/Bibliotheca-Fictiva-Collection-Manuscripts-Relating/dp/0956301282 Jednym z fałszerzy omawianych w tej książce jest Annius z Viterbo(1432-1502)https://en.wikipedia.org/wiki/Annio_da_Viterbo , który stworzył zbiór jedenastu tekstów, przypisywanych Chaldejczykowi, Egipcjaninowi, Persowi oraz kilku starożytnym Grekom i Rzymianom, rzekomo wykazując, że jego rodzinne miasto Viterbo było ważnym ośrodkiem kultury w okresie Okres etruski. Annius przypisywał swoje teksty uznanym starożytnym autorom, których oryginalne dzieła dogodnie zginęły, i kontynuował tworzenie obszernych komentarzy na temat własnych fałszerstw.

Ten przypadek ilustruje połączenie motywów politycznych i kupieckich w wielu fałszerstwach literackich. Pisanie historii to akt polityczny, który w XV wieku odegrał kluczową rolę w rywalizacji o prestiż między włoskimi miastami. Historia Rzymu Tacyta została przedstawiona przez Braccioliniego trzydzieści lat po tym, jak florencki kanclerz Leonardo Bruni (1369-1444) napisał swoją Historię ludu florenckiego ( Historiae Florentini populi) w 12 tomach (przez plagiat kronik bizantyjskich). Wartość polityczna przełożyła się na wartość ekonomiczną, a rynek dzieł starożytnych osiągnął astronomiczne ceny: mówi się, że sprzedając tylko kopię rękopisu Tytusa Liwiusza, Bracciolini kupił sobie willę we Florencji. W okresie renesansu „nabywanie klasycznych artefaktów stało się po prostu nową modą, nowym sposobem pokazywania mocy i statusu. Zamiast zbierać kości i części ciał świętych, miasta i bogaci władcy gromadzili teraz fragmenty starożytnego świata. I tak jak w przypadku handlu relikwiami, popyt znacznie przewyższył podaż ”(ze strony internetowej „ Museum of Hoaxes ” w San Diego ).

http://hoaxes.org/archive/permalink/renaissance_forgeries

W głównym nurcie badań klasycznych zakłada się, że teksty starożytne są autentyczne, jeśli nie zostaną udowodnione, że są sfałszowane. Cicero's De Consolatione jest obecnie powszechnie uważane za dzieło Carolusa Sigoniusa (1520-1584), https://en.wikipedia.org/wiki/Carolus_Sigonius  włoskiego humanisty urodzonego w Modenie, tylko dlatego, że mamy list samego Sigoniusza, w którym przyznaje się do fałszerstwa. Ale bez takiego wyznania lub jakiegoś rażącego anachronizmu, historycy i klasyczni uczeni po prostu zignorują możliwość oszustwa. Na przykład nigdy nie podejrzewaliby Francesco Petrarki, znanego jako Petrarka (1304-1374), o sfałszowanie odkrycia listów Cycerona, mimo że nadal publikował własne listy w doskonałym stylu Cicerona. Jerry Brotton nie ironizuje, kiedy pisze w The Renaissance Bazaar: „Cyceron był kluczowy dla Petrarki i późniejszego rozwoju humanizmu, ponieważ zaproponował nowy sposób myślenia o tym, jak jednostka kulturalna łączy filozoficzną i kontemplacyjną stronę życia z jego bardziej aktywnym i publicznym wymiarem. […] To był plan humanizmu Petrarki ”.[6]

Średniowieczne rękopisy znalezione przez Petrarkę są dawno zaginione, więc jakie mamy dowody ich autentyczności, poza reputacją Petrarki? Wyobraź sobie, że historycy poważnie zakwestionowali autentyczność niektórych z naszych najbardziej cenionych klasycznych skarbów. Ilu z nich zdałoby egzamin? Jeśli Hochart ma rację, a Tacyt zostanie usunięty z listy wiarygodnych źródeł, cała historyczna budowla Cesarstwa Rzymskiego cierpi z powodu poważnej awarii strukturalnej, ale co, jeśli inne filary starożytnej historiografii upadną pod podobną kontrolą? A co z Tytusem Liwiuszem, autorem sto lat wcześniej niż Tacyt, monumentalnej historii Rzymu w 142 pełnych tomach, począwszy od założenia Rzymu w 753 rpne aż do panowania Augusta. Przyznaje się, że od krytycznej analizy Louisa de Beauforta (1738),[7]Ale czy możemy ufać reszcie? Brotton informuje nas, że to także Petrarka „zaczęła składać ze sobą teksty, takie jak Historia Rzymu Liwiusza , zestawiając różne fragmenty rękopisów, korygując zniekształcenia w języku i naśladując jego styl, pisząc bardziej płynną językowo i retorycznie perswazyjną formę łaciny”.[8] Żaden z manuskryptów używanych przez Petrarkę nie jest już dostępny.

A co z Historią Augusta ( Historia Augusta ), 

https://en.wikipedia.org/wiki/Historia_Augusta

rzymską kroniką, której Edward Gibbon całkowicie zaufał, pisząc swoje „ Upadek i upadek Cesarstwa Rzymskiego” ? Od tego czasu został zdemaskowany jako dzieło oszusta, który ukrył swoje oszustwo, wymyślając źródła od podstaw. Jednak z jakiegoś niejasnego powodu przyjmuje się, że fałszerz żył w V wieku, co i tak ma sprawić, że jego fałszerstwo będzie warte zachodu. W rzeczywistości niektóre z jego historii brzmią jak tajemnicza satyra na obyczaje renesansu, inne jak chrześcijańskie oszczerstwa na religię przedchrześcijańską. Jak na przykład jest prawdopodobne, że bohater Antinous, czczony w całym basenie Morza Śródziemnego jako awatar Ozyrysa, był homoseksualistą ( eromenos ) Hadriana, jak powiedziano wHistoria Augusta? Takie pytania o wiarygodność są po prostu ignorowane przez zawodowych historyków.[9]Ale rzucają się w twarz każdemu świeckiemu czytelnikowi, na którym nie robi wrażenia konsensus naukowy. Na przykład, samo przeczytanie streszczenia Żywot dwunastu cezarów Swetoniusza na stronie Wikipedii powinno wystarczyć, aby wzbudzić bardzo silne podejrzenia, nie tylko o oszustwo, ale o kpinę, ponieważ mamy tu oczywiście do czynienia z biografiami wielkiej wyobraźni, ale żadnej wartości historycznej.

Podejrzane są również dzieła literackie. Pełną wersję Satyriconu, rzekomo napisaną pod rządami Nerona, zawdzięczamy rękopisowi odkrytemu przez Poggio Braccioliniego w Kolonii.[10]Powieść Apulejusza The Golden Ass została również znaleziona przez Poggio w tym samym rękopisie, co fragmenty Annales and Histories Tacyta Było nieznane przed XIII wiekiem, a jego centralny element, opowieść o Kupidynu i Psyche, wydaje się pochodzić z bardziej archaicznej wersji znalezionej w XII-wiecznym Roman de Partonopeu de Blois.[11]

Można postawić pytanie, dlaczego Rzymianie mieliby zawracać sobie głowę pisaniem i kopiowaniem takich prac na papirusie volumen , ale ważniejsze jest pytanie: dlaczego średniowieczni mnisi mieliby kopiować je i przechowywać na drogich pergaminach? To pytanie dotyczy wszystkich autorów pogańskich, ponieważ żaden z nich nie doszedł do renesansu w rękopisach rzekomo starszych niż IX wiek. „Czy mnisi, z czysto naukowego zainteresowania, mieli obowiązek zachować dla potomnych, dla większej chwały pogaństwa, arcydzieła starożytności?” - pyta Hochart.

I to nie tylko arcydzieła, ale także pakiety listów! We wczesnych latach XVI wieku weroński Fra Giovanni Giocondo odkrył tom 121 listów wymienianych między Pliniuszem Młodszym (przyjacielem Tacyta) a cesarzem Trajanem około roku 112. Ta „książka”, pisze latynoski uczony Jacques Heurgon: „ zniknął w ciągu całego średniowiecza i można by sądzić, że definitywnie zaginął, gdy nagle wyłonił się w pierwszych latach XVI wieku w jednym rękopisie, który skopiowany częściowo, a potem całkowicie zaginął. ”[12] Taka niczego nie podejrzewająca prezentacja ilustruje ślepe zaufanie klasycznych uczonych do ich łacińskich źródeł, nieznanych w średniowieczu i magicznie pojawiających się znikąd w renesansie.

Najdziwniejsze, zauważa Hochart, jest to, że chrześcijańscy mnisi mieli przepisać tysiące pogańskich tomów na drogim pergaminie, tylko po to, by traktować je jako bezwartościowe śmieci:

„Aby wyjaśnić, ile dzieł autorów łacińskich pozostawało nieznanych uczonym w poprzednich stuleciach i odkrytych przez badaczy renesansu, powiedziano, że mnisi przeważnie przenieśli na strychy lub do piwnic swoich klasztorów większość pogańskich pism, które znajdowały się w ich klasztorach. biblioteki. Dlatego właśnie wśród wyrzuconych przedmiotów, czasem wśród śmieci, kiedy pozwolono im tam przeszukiwać, znalazcy rękopisów znaleźli, jak twierdzili, arcydzieła starożytności ”.

W średniowiecznych klasztorach kopiowanie rękopisów było rzemiosłem handlowym i skupiało się wyłącznie na książkach religijnych, takich jak psałterzy, ewangelie, mszały, katechizmy i legendy o świętych. W większości zostały skopiowane na papirusie. Pergamin i welin były zarezerwowane dla luksusowych książek, a ponieważ był to bardzo drogi materiał, powszechną praktyką było zeskrobywanie starych zwojów w celu ich ponownego wykorzystania. Jako pierwsze zniknęły dzieła pogańskie. W rzeczywistości ich zniszczenie, a nie zachowanie, było uważane za święty czyn, co hagiografowie obficie ilustrują w życiu swoich świętych.

Jak prawdziwy jest Juliusz Cezar?

Niezależnie od Hocharta i na podstawie rozważań filologicznych Robert Baldauf, profesor Uniwersytetu w Bazylei, argumentował, że wiele z najsłynniejszych starożytnych dzieł łacińskich i greckich ma pochodzenie późnośredniowieczne ( Historie und Kritik , 1902). „Nasi Rzymianie i Grecy byli włoskimi humanistami” - mówi. Dały nam cały fantastyczny świat starożytności, który „zakorzenił się w naszej percepcji do tego stopnia, że ​​żadna pozytywistyczna krytyka nie może wzbudzić wątpliwości ludzkości w jej prawdziwości”.

Baldauf zwraca na przykład uwagę na wpływy niemieckie i włoskie w łacinie Horacego. Na podobnych podstawach dochodzi do wniosku, że książki Juliusa Cezara, tak cenione za wyśmienitą łacinę, to późnośredniowieczne fałszerstwa. Niedawni historycy Galii, teraz poinformowani przez archeologię, są w rzeczywistości zaintrygowani komentarzem Cesara de Bello Gallico - naszym jedynym źródłem na temat nieuchwytnego Wercyngetoryksa. Wszystko, co nie pochodzi z księgi XXIII Historii Posejdona, wydaje się być błędne lub niewiarygodne z punktu widzenia geografii, demografii, antropologii i religii.[13

Nad samym rzekomym autorem wisi wielka tajemnica. Uczy się nas, że „Cezar” był cognomenem (pseudonimem) o nieznanym znaczeniu i pochodzeniu i że został przyjęty bezpośrednio po śmierci Juliusza Cezara jako tytuł cesarski; innymi słowy, mamy uwierzyć, że wszyscy cesarze nazywali się Cezarem na pamiątkę tego generała i dyktatora, który nawet nie był cesarzem, i że termin ten zyskał taki prestiż, że został przyjęty przez rosyjskich „carów” i Niemieckie „Kaisers”. Ale ta etymologia od dawna jest kwestionowana przez tych (w tym Woltera), którzy twierdzą, że Cezar pochodzi od indoeuropejskiego rdzenia oznaczającego „króla”, które również nadało perskiemu Khosro . Te dwa źródła nie mogą być jednocześnie prawdziwe, a drugie wydaje się dobrze uzasadnione.

Gentilice (nazwisko) Iulius Cesara nie łagodzi naszego zakłopotania. Jesteśmy powiedział Wergiliusz, że wraca do Cesara domniemanego przodka Iulus lub Iule. Ale Wergiliusz mówi nam również (czerpiąc z Catona Starszego, ok. 168 rpne), że jest to krótka nazwa Jowisza ( Jul Pater ). I zdarza się, że jest to indoeuropejskie słowo źródłowe oznaczające światło słoneczne lub dzienne niebo, identyczne ze skandynawską nazwą boga słońca, Yule ( Helios dla Greków, Haul dla Galów, Hel dla Niemców, od którego pochodzi Francuski Noël, Novo Hel ). Czy „Juliusz Cezar” jest „Królem Słońca”?

Rozważmy ponadto, że: 1. Cesarze rzymscy byli tradycyjnie uznawani za przybranych synów boga słońca Jowisza lub „Niepokonanego Słońca” ( Sol Invictus). 2. Pierwszy cesarz, Oktawian August, był rzekomo przybranym synem Juliusza Cezara, którego ubóstwiał pod imieniem Iulius Caesar Divus (obchodzone 1 stycznia), przemianowując na jego cześć pierwszy miesiąc lata, lipiec. Jeśli August jest zarówno przybranym synem boskiego Słońca, jak i przybranym synem boskiego Juliusza, a jeśli dodatkowo Julius lub Julus to boskie imię Słońca, oznacza to, że boski Juliusz jest nikim innym jak boskim Słońcem (i tak zwany kalendarz juliański oznaczał po prostu kalendarz „słoneczny”). Juliusz Cezar został sprowadzony z nieba na ziemię, przeniesiony z mitologii do historii. To powszechny proces w historii Rzymu, według Georgesa Dumézila:[14]

Tajemnica otaczająca Juliusza Cezara ma oczywiście wielkie znaczenie, ponieważ na nim spoczywa historiografia cesarskiego Rzymu. Jeśli Juliusz Cezar jest fikcją, tak samo jest z cesarskim Rzymem. Zwróć uwagę, że na monetach przypisywanych jego epoce pierwszy cesarz nosi po prostu imię Augustus Caesar , co nie jest imieniem, ale tytułem, który można zastosować do każdego cesarza.


W tym momencie większość czytelników straci cierpliwość. Z tymi, których ciekawość przewyższa ich sceptycyzm, będziemy teraz argumentować, że Cesarski Rzym jest w rzeczywistości w dużej mierze fikcyjnym lustrzanym odbiciem Konstantynopola, fantazji, która zaczęła się pojawiać w XI wieku w kontekście wojny kulturowej toczonej przez papiestwo. przeciwko imperium bizantyjskiemu i zestalił się w XV wieku w kontekście grabieży kultury bizantyjskiej znanej jako renesans. To oczywiście wzbudzi wiele zastrzeżeń, z których niektóre zostaną omówione w tym miejscu, a inne w dalszych artykułach.

Pierwszy zarzut: czy Konstantynopol nie został założony przez rzymskiego cesarza, mianowicie Konstantyna Wielkiego? Tak jest powiedziane. Ale w takim razie, jak prawdziwy jest ten legendarny Konstantyn?

Jak prawdziwy jest Konstantyn Wielki?

Jeśli Juliusz Cezar jest alfą zachodniego imperium rzymskiego, Konstantyn jest omegą. Jedną z głównych różnic między nimi jest natura naszych źródeł. Jeśli chodzi o biografię Konstantyna, jesteśmy całkowicie zależni od autorów chrześcijańskich, poczynając od Euzebiusza z Cezarei, którego Życie Konstantyna, w tym historia nawrócenia cesarza na chrześcijaństwo, jest mieszaniną pochwał i hagiografii.

Powszechna opinia wywodząca się od Euzebiusza jest taka, że ​​Konstantyn przeniósł stolicę swojego imperium z Rzymu do Bizancjum, które nazwał na swoją cześć. Ale ta ogólna narracja o pierwszym translatio imperii sama w sobie jest pełna wewnętrznych sprzeczności. Po pierwsze, Konstantyn tak naprawdę nie przeniósł swojej stolicy na Wschód, ponieważ sam pochodził ze Wschodu. Urodził się w Naissus (dziś Nis w Serbii), w regionie zwanym wówczas Mezją, na zachód od Tracji. Zgodnie ze standardową historią Konstantyn nigdy nie postawił stopy w Rzymie, zanim wkroczył do miasta i nie zdobył go od Maxentius.

Konstantyn nie był zwykłym Rzymianinem, który urodził się w Mezji. Jego ojciec Konstancjusz również pochodził z Mezji. Podobnie uczynił jego poprzednik Dioklecjan, który urodził się w Mezji, zbudował tam swój pałac (Split, dziś Chorwacja) i tam zmarł. W kronikach bizantyjskich Dioklecjan jest określany jako Dux Moesiae ( Wikipedia ), co może oznaczać „króla Mezji”, gdyż przez całe wczesne średniowiecze dux był mniej więcej synonimem rex.[15]

Historia podręcznika mówi nam, że zostając cesarzem, Dioklecjan postanowił podzielić się swoją władzą z Maksymianem jako współcesarzem. To już jest wystarczająco dziwne. Ale zamiast zachować dla siebie historyczne serce imperium, zostawił je swojemu podwładnemu i osiadł na Wschodzie. Siedem lat później podzielił Imperium na tetrarchię ; zamiast jednego Augusta Cezara było teraz dwóch Augustów i dwóch Cezarów. Dioklecjan przeszedł na emeryturę do dalekowschodniej części Azji Mniejszej, graniczącej z Persją. Dioklecjan, podobnie jak po nim Konstantyn, nigdy nie panował w Rzymie; odwiedził go raz w życiu.

To prowadzi nas do drugiej wewnętrznej sprzeczności paradygmatu translatio imperii : Konstantyn tak naprawdę nie przeniósł stolicy imperium z Rzymu do Bizancjum, ponieważ Rzym przestał być stolicą cesarstwa w 286 roku, a zastąpił go Mediolan. Do czasów Dioklecjana i Konstantyna całe Włochy faktycznie popadły w anarchię podczas kryzysu trzeciego wieku (235–284 ne).

https://en.wikipedia.org/wiki/Crisis_of_the_Third_Century

 Kiedy w 402 roku wschodni cesarz Honoriusz przywrócił porządek na Półwyspie, przeniósł jego stolicę do Rawenny na wybrzeżu Adriatyku. Więc od 286 roku mamy mieć Imperium Rzymskie z opuszczonym Rzymem.


Zagadka pogłębia się tylko wtedy, gdy porównamy kulturę rzymską i bizantyjską. Zgodnie z paradygmatem translatio imperii wschodnie imperium rzymskie jest kontynuacją zachodniego imperium rzymskiego. Ale bizantyjscy uczeni kładą nacisk na ogromne różnice między greckojęzyczną cywilizacją bizantyjską a wcześniejszą cywilizacją Lacjum. Bizantyński Anthony Kaldellis napisał:

„Bizantyńczycy nie byli ludem wojowniczym. […] Woleli płacić wrogom za odejście lub walkę między sobą. Podobnie dwór w sercu ich imperium starał się kupić lojalność za honory, fantazyjne tytuły, bele jedwabiu i strumienie złota. Polityka była przebiegłą sztuką dostarczania właściwych bodźców, aby pozyskać zwolenników i zachować ich lojalność. Pieniądze, jedwab i tytuły były preferowanymi przez imperium instrumentami rządzenia i polityki zagranicznej, zamiast mieczy i armii.[16]

Cywilizacja bizantyjska nie była nic winna Rzymowi. Odziedziczył całą swoją tradycję filozoficzną, naukową, poetycką, mitologiczną i artystyczną po klasycznej Grecji. Kulturowo był bliżej Persji i Egiptu niż Włoch, które traktował jako kolonię. Na początku drugiego tysiąclecia naszej ery prawie nie pamiętał swojej rzekomej łacińskiej przeszłości, do tego stopnia, że ​​najsłynniejszy filozof bizantyjski XI wieku, Michał Psellos 

https://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Psellos  , pomylił Cycerona z Cezarem.

Jak wygląda podręcznikowa historia translatio imperii Konstantynapasuje do tej perspektywy? Tak nie jest. W rzeczywistości pojęcie to jest bardzo problematyczne. Nie chcąc, z ważnych powodów, przyjąć za dobrą monetę chrześcijańskiej opowieści, że Konstantyn osiedlił się w Bizancjum, aby zostawić Rzym papieżowi, historycy mają trudności ze znalezieniem sensownego wyjaśnienia tego przeniesienia i generalnie zgadzają się na to: po starym Stolica popadła w nieodwracalną dekadencję (wkrótce zostanie złupiona przez Galów), Konstantyn postanowił przesunąć serce Cesarstwa bliżej jego najbardziej zagrożonych granic. Czy to ma sens? Nawet gdyby tak się stało, jak prawdopodobne jest przeniesienie stolicy cesarstwa na odległość tysiąca mil, z senatorami, biurokratami i armiami, co skutkuje metamorfozą imperium rzymskiego w inne imperium rzymskie o zupełnie innej strukturze politycznej, języku, kulturze i religia?

Jednym z głównych źródeł tej absurdalnej koncepcji jest fałszywa darowizna Konstantyna. Chociaż przyznaje się, że dokument ten został sfałszowany przez średniowiecznych papieży w celu uzasadnienia ich roszczeń do Rzymu, jego podstawowe założenie, czyli przeniesienie stolicy cesarstwa na Wschód, nie zostało zakwestionowane. Sugerujemy, że translatio imperii Konstantyna było w rzeczywistości mitologiczną przykrywką dla bardzo realnego przeciwnego ruchu translatio studii, transferu kultury bizantyjskiej na Zachód, który rozpoczął się przed krucjatami, a następnie przekształcił w systematyczną grabież. Późnośredniowieczna kultura rzymska zracjonalizowała i ukryła swoje niezbyt honorowe pochodzenie bizantyjskie za pomocą przeciwstawnego mitu rzymskiego pochodzenia Konstantynopola.

Stanie się to jaśniejsze w następnym artykule, ale tutaj jest już jeden przykład nie do pokonania sprzeczności z akceptowanym synonimem między Wschodnim Cesarstwem Rzymskim a Zachodnim Cesarstwem Rzymskim. Jedną z najbardziej fundamentalnych i cennych spuścizny Rzymian dla naszej zachodniej cywilizacji jest ich tradycja prawa cywilnego. Prawo rzymskie jest nadal podstawą naszego systemu prawnego. Jak więc doszło do tego, że prawo rzymskie zostało przywiezione do Włoch z Bizancjum pod koniec XI wieku? Specjaliści tacy jak Harold Berman czy Aldo Schiavone są nieugięci, że znajomość praw rzymskich całkowicie zniknęła na 700 lat w Europie Zachodniej, aż do bizantyjskiej kopii ich kompilacji autorstwa Justyniana ( Digesta) zostało odkryte około 1080 roku przez badaczy bolońskich. To „zaćmienie prawa rzymskiego trwające 700 lat” na Zachodzie jest zjawiskiem niekwestionowanym, ale prawie niezrozumiałym .[17]

Kim byli pierwsi „Rzymianie”


Jednym z oczywistych zarzutów wobec idei odwrócenia relacji między Rzymem a Konstantynopolem jest to, że Bizantyńczycy nazywali siebie Rzymianami ( Romami ) i wierzyli, że mieszkają w Rumunii. Persowie, Arabowie i Turcy nazywali ich Roumis . Nawet Grecy z Półwyspu Greckiego nazywali siebie Romami w późnej starożytności, pomimo ich niechęci do Latynosów. Jest to dowód na to, że Bizantyńczycy uważali się za spadkobierców Cesarstwa Rzymskiego Zachodu, założonego w Rzymie we Włoszech. Ale to nie jest. O dziwo, mitografia i etymologia sugerują, że podobnie jak imię „Cezar”, nazwa „Rzym” wędrowała ze Wschodu na Zachód, a nie odwrotnie. Romos , zlatynizowanyRomus lub Remus to greckie słowo oznaczające „silny”. Włoscy Rzymianie byli Etruskami z Lidii w Azji Mniejszej. Doskonale zdawali sobie sprawę ze swojego wschodniego pochodzenia, o którym pamięć przechowała ich legendy. Zgodnie z tradycją rozwiniętą przez Wergiliusza w jego eposie Eneida, Rzym został założony przez Eneasza z Troi, w bezpośrednim sąsiedztwie Bosforu. Według innej wersji Rzym został założony przez Romosa, syna Odyseusza i Kirke.[18]Historyk Strabon, rzekomo żyjący w pierwszym wieku pne (ale cytowany dopiero z V wieku naszej ery), donosi, że „inna starsza tradycja czyni Rzym kolonią arkadyjską” i podkreśla, że ​​„sam Rzym był pochodzenia helleńskiego” ( Geographia V, 3). Denys z Halikarnasu w swoich rzymskich Starożytnościach deklaruje, że „Rzym jest miastem greckim”. Jego tezę podsumowuje sylogizm: „Rzymianie wywodzą się od Trojanów. Ale trojany są pochodzenia greckiego. Więc Rzymianie są pochodzenia greckiego ”.

Słynna legenda o Romulusie i Remusie, opowiedziana przez Tytusa Liwiusza (I, 3), jest powszechnie uważana za późniejszą. Równie dobrze mógłby to być wynalazek późnego średniowiecza. Anatolij Fomenko, o którym powiemy więcej w dalszej części, uważa, że ​​jej temat przewodni, czyli jednoczesne założenie dwóch miast, jednego przez Romulusa na Palatynie, a drugiego przez Remusa na Awentynach, jest mitycznym odzwierciedleniem walka o dominację między dwoma Rzymami. Jak zobaczymy, zamordowanie Remusa przez Romulusa jest trafną alegorią wydarzeń rozgrywających się od czwartej krucjaty.[19]Co ciekawe, legenda ta przywołuje historię braci Walensa i Walentyniana, o których mówi się, że panowali odpowiednio w Konstantynopolu i Rzymie od 364 do 378 roku (ich historia jest znana od jednego autora, Ammianusa Marcellinusa, greckiego pisarza po łacinie). Zdarza się, że valens to łaciński odpowiednik greckiego romos.

Zaczęliśmy ten artykuł od sugestii, że znaczna część historii zachodniego imperium rzymskiego to wynalazek renesansu. Ale w miarę postępów w naszym badaniu wyłoni się kolejna uzupełniająca hipoteza: znaczna część historii zachodniego imperium rzymskiego jest zapożyczona z historii wschodniego imperium rzymskiego albo przez celowy plagiat, albo przez zamieszanie wynikające z faktu, że Bizantyńczycy nazywali sami Rzymianie i ich miasto Rzym. Proces można wywnioskować z kilku oczywistych duplikatów. Oto jeden przykład zaczerpnięty od łacińskiego historyka Jordanesa, którego pochodzenie i czyny Gotów  jest notorycznie pełen anachronizmów: w 441 Attila przekroczył Dunaj, najechał na Bałkany i zagroził Konstantynopolowi, ale nie mógł zdobyć miasta i wycofał się z ogromnym łupem. Dziesięć lat później ten sam Attyla przekroczył Alpy, najechał Włochy i zagroził Rzymowi, ale nie mógł zdobyć miasta i wycofał się z ogromnym łupem .

Tajemnicze pochodzenie łaciny

Innym zarzutem przeciwko kwestionowaniu istnienia zachodniego imperium rzymskiego jest rozprzestrzenianie się łaciny w całym świecie śródziemnomorskim i poza nim. Przyznaje się, że łacina, pierwotnie język używany w Lacjum, jest pochodzenia francuskiego, włoskiego, oksytańskiego, katalońskiego, hiszpańskiego i portugalskiego, zwanych „zachodnimi językami romańskimi”. Jednak historyk amator i lingwista MJ Harper poczynił następującą uwagę:

Z tego powodu lingwiści postulują, że „języki romańskie” 

https://en.wikipedia.org/wiki/Romance_languages

nie wywodzą się bezpośrednio z łaciny, ale z łaciny wulgarnej, popularnego i potocznego socjolektu łaciny, którym posługują się żołnierze, osadnicy i kupcy cesarstwa rzymskiego. Jaka była wulgarna łacina lub protoromans? Nikt nie wie.

W rzeczywistości językiem najbardziej przypominającym łacinę jest rumuński, który, choć podzielony na kilka dialektów, sam w sobie stanowi jedynego członka wschodniej gałęzi języków romańskich. Jest to jedyny język romański, który zachował archaiczne cechy łaciny, takie jak system przypadków (końcówki słów w zależności od ich roli w zdaniu) i neutralny rodzaj.[21]

Ale jak Rumuni zaczęli mówić wulgarną łacinę? Jest w tym inna tajemnica. Część obszaru językowego rumuńskiego została podbita przez cesarza Trajana w 106 rne i utworzyła rzymską prowincję Dacia na zaledwie 165 lat. Jeden lub dwa legiony stacjonowały w południowo-zachodniej części Dacji i chociaż nie byli Włochami, podobno porozumiewali się wulgarną łaciną i narzucili swój język całemu krajowi, nawet na północ od Dunaju, gdzie nie było Rzymian. . Jakim językiem mówili ludzie w Dacji, zanim Rzymianie podbili jej południową część? Nikt nie ma pojęcia. „Język Dacian”

https://en.wikipedia.org/wiki/Dacian_language

„To wymarły język,… słabo udokumentowany. … Uważa się, że zachował się tylko jeden napis dacki ”. Tylko 160 rumuńskich słów jest hipotetycznie pochodzenia dackiego. Uważa się, że dacki jest blisko spokrewniony z trakiem 

https://en.wikipedia.org/wiki/Thracian_language , który sam w sobie jest „wymarłym i słabo poświadczonym językiem”.

Powtórzę: Mieszkańcy Dacji na północ od Dunaju przyjęli łacinę z niewłoskich legionów, które stacjonowały w dolnej części ich terytorium od 106 do 271 rne, i całkowicie zapomnieli o swoim oryginalnym języku do tego stopnia, że ​​nie ma po nim śladu pozostało. Byli tak zromanizowani, że ich kraj zaczęto nazywać Rumunią, a rumuński jest teraz bliżej łaciny niż inne europejskie języki romańskie. Jednak Rzymianie prawie nigdy nie zajmowali Dacji (na powyższej mapie Dacja nie jest nawet zaliczana do Cesarstwa Rzymskiego). Kolejna część jest również niezwykła: Dakowie, którzy tak łatwo zrezygnowali ze swojego oryginalnego języka na rzecz łaciny wulgarnej, potem tak bardzo przywiązali się do łaciny wulgarnej, że niemieccy najeźdźcy, którzy w 271 roku zmusili Rzymian do odwrotu, nie narzucili swojego języka. Podobnie Hunowie i, co bardziej zaskakujące, Słowianie, którzy dominowali na tym obszarze od VII wieku i pozostawili wiele śladów w toponimii. Mniej niż dziesięć procent rumuńskich słów ma pochodzenie słowiańskie (ale Rumuni przyjęli słowiański do swojej liturgii).

Jeszcze jedno: chociaż łacina była językiem pisanym w Cesarstwie, uważa się, że Rumuni nigdy nie mieli języka pisanego aż do średniowiecza. Pierwszy dokument napisany w języku rumuńskim pochodzi z XVI wieku i jest napisany cyrylicą.

Oczywiście jest miejsce na następującą alternatywną teorię: łacina jest językiem wywodzącym się z Dacji; starożytny Dacki nie zniknął w tajemniczy sposób, ale jest wspólnym przodkiem zarówno łaciny, jak i współczesnego rumuńskiego. Dacian, jeśli wolisz, to łacina wulgarna, która poprzedza łacinę klasyczną. Prawdopodobne wytłumaczenie faktu, że Dacja jest również nazywana Rumunią, jest takie, że to ona - a nie Włochy - była pierwotnym domem Rzymian, którzy założyli Konstantynopol.[22]Byłoby to zgodne z poglądem, że język rzymski (łacina) pozostał językiem administracyjnym Cesarstwa Wschodniego aż do VI wieku naszej ery, kiedy to został porzucony na rzecz greki, języka używanego przez większość jego poddanych. To z kolei jest zgodne z charakterem samej łaciny. Harper czyni następującą uwagę:

„Łacina nie jest językiem naturalnym. Po napisaniu łacina zajmuje około połowy miejsca w pisanym języku włoskim lub francuskim (albo pisanym angielskim, niemieckim lub dowolnym naturalnym języku europejskim). Ponieważ wydaje się, że łacina powstała w pierwszej połowie pierwszego tysiąclecia pne, czyli w czasie, gdy alfabety rozprzestrzeniły się po raz pierwszy w basenie Morza Śródziemnego, wydaje się rozsądną hipotezą roboczą zakładającą, że łacina była pierwotnie skrótem opracowanym przez włoskich użytkowników. do celów komunikacji pisemnej (poufnej? handlowej?). To by wyjaśniało:

a) bardzo ścisła zgodność słownictwa włoskiego i łacińskiego;

b) zwięzłość łaciny, na przykład w przypadku rezygnacji z oddzielnych przyimków, form czasowników złożonych i innych impedimenta języka „naturalnego”;

c) niezwykle formalne zasady rządzące gramatyką i składnią łacińską;

d) brak nieregularnych, niestandardowych zastosowań;

e) niezwykłe przyjęcie wśród języków zachodnioeuropejskich specyficznie wołającego przypadku („Drogi Marcusie, odp. list z…”).[23]

Hipoteza, że ​​łacina była językiem „niedemotycznym”, koine imperium, artefaktem kulturowym stworzonym na potrzeby pisania, została po raz pierwszy wysunięta przez rosyjskich badaczy Igora Dawidienkę i Jaroslava Keslera w The Book of Civilizations (2001).

Ile lat ma starożytna rzymska architektura?

Najsilniejszym zarzutem przeciwko teorii, że starożytny Cesarski Rzym jest fikcją, są oczywiście jej liczne pozostałości architektoniczne. Temat ten zostanie dokładniej omówiony w późniejszym artykule, ale cytat z wpływowej pracy wicehrabiego Jamesa Bryce'a, The Holy Roman Empire (1864), wskaże odpowiedź:

„Współczesny podróżnik, po pierwszych kilku dniach w Rzymie, kiedy spoglądał na Campagna ze szczytu Bazyliki św. Piotra, przechadzał się po chłodnych korytarzach Watykanu i rozmyślał pod kopułą Panteonu, która odbijała się echem. przeszedł przegląd pomników królewskiego i republikańskiego oraz papieskiego Rzymu, zaczyna szukać relikwii z dwustu lat, które leżą między Konstantynem a papieżem Juliuszem II. „Gdzie” - pyta „jest Rzym średniowieczny, Rzym Alberica, Hildebranda i Rienziego? Rzym, który wykopał groby tak wielu krzyżackich zastępów; dokąd gromadzili się pielgrzymi; skąd przyszły rozkazy, na które pokłonili się królowie? Gdzie są pomniki najjaśniejszej epoki architektury chrześcijańskiej, epoki, w której wychowała się Kolonia, Reims i Westminster, która dała Włochom katedry Toskanii i obmywane falami pałace Wenecji? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Rzym, matka sztuki, nie ma prawie żadnego budynku, który mógłby upamiętnić tamte czasy ”.[24]

Oficjalnie w Rzymie prawie nie ma śladów średniowiecza, to samo dotyczy innych włoskich miast, które uważano za założone w starożytności. François de Sarre, francuski współautor przedstawionej tu dziedziny badań, po raz pierwszy zaintrygował wspaniały pałac rzymskiego cesarza Dioklecjana (284-305 ne), znajdujący się w centrum Splitu, obecnie w Chorwacji. Konstrukcje renesansowe są z nim wkomponowane w tak doskonały zespół architektoniczny, że prawie nie da się ich odróżnić. Aż trudno uwierzyć, że dziesięć stuleci dzieli dwa etapy budowy, tak jakby starożytne budowle pozostały nietknięte przez całe średniowiecze.[25]

Zastanawiający jest również mało znany fakt, że starożytna rzymska architektura wykorzystywała zaawansowane technologie, takie jak wybitnej jakości betony (czytaj tutaj i tutaj ), z których np. Zbudowano pięknie zachowaną kopułę Panteonu. Sekrety wytwarzania rzymskiego betonu opisane są w wielotomowej pracy Witruwiusza zatytułowanej De Architectura (I wpne). Mówi się, że średniowieczni ludzie byli całkowicie nieświadomi tej technologii, ponieważ „dzieła Witruwiusza były w dużej mierze zapomniane do 1414 r., Kiedy De Architectura została„ ponownie odkryta ”przez florenckiego humanistę Poggio Braccioliniego w bibliotece opactwa Saint Gall” ( Wikipedia ).[26]



Jako tymczasowy wniosek: wszystkie dziwactwa, które wskazaliśmy, są jak elementy układanki, które nie pasują dobrze do naszej konwencjonalnej reprezentacji. Później będziemy mogli złożyć je w bardziej wiarygodny obraz. Ale zanim to nastąpi, w następnym artykule skupimy się na literaturze kościelnej od późnego antyku do średniowiecza, ponieważ jest ona oryginalnym źródłem wielkiego historycznego zniekształcenia, które później odebrało własne życie, zanim zostało ujednolicone jako dogmat współczesnego chronologia i historiografia.

Uwagi

[1] Polydor Hochart, De l'authenticité des Annales et des Histoires de Tacite , 1890 (na archive.org), s. Viii-ix.

[2] David Schaps, „The Found and Lost Manuscripts of Tacitus ' De Agricola ”, Classical Philology , t. 74, nr 1 (styczeń 1979), str. 28-42, na www.jstor.org.

[3] Giles Constable, „Forgery and Plagiarism in the Middle Ages”, w: Culture and Spirituality in Medieval Europe, Variorum, 1996, s. 1-41 i na www.degruyter.com/abstract/j/afd.1983.29.issue-jg/afd.1983.29.jg.1/afd.1983.29.jg.1.xml

[4] Lynn Catterson, „Michelangelo's 'Laocoön?'”, Artibus Et Historiae , vol. 26, nr 52, 2005, s. 29–56, na www.jstor.org.

[5] David Carrette, L'Invention du Moyen Âge. La plus grande falsification de l'histoire , Magazine Top-Secret, Hors-série n ° 9, 2014.

[6] Jerry Brotton, The Renaissance Bazaar: From the Silk Road to Michelangelo, Oxford UP, 2010, s. 66–67.

[7] Louis de Beaufort, Dissertation sur l'incertitude des cinq premiers siècles de l'histoire romaine (1738), na www.mediterranee-antique.fr/Fichiers_PdF/ABC/Beaufort/Dissertation.pdf.

[8] Jerry Brotton, The Renaissance Bazaar, op. cit., s. 66–67.

[9] Nigdy nie jest poruszany, na przykład, przez Roystona Lamberta w jego Ukochany i Bóg: Historia Hadriana i Antinousa, Phoenix Giant, 1984.

[10] Petronius, The Satyricon, tłum. PD Walsh , Oxford UP, 1997, „Wprowadzenie”, str. xxxv.

[11] Gédéon Huet, „Le Roman d'Apulée était-il connu au Moyen Âge?”, Le Moyen Âge, 22 (1909), s. 23–28.

[12] https://www.persee.fr/doc/bsnaf_0081-1181_1958_num_1956_1_5488

[13] Jean-Louis Brunaux, The Celtic Gauls: Gods, Rites, and Santuaries , Routledge, 1987; David Henige: „Przyszedł, zobaczył, policzyliśmy: historiografia i demografia liczb galowych Cezara”, Annales de démographie historique , 1998-1, s. 215-242, na www.persee.fr

[14] Georges Dumézil, Heur et malheur du guerrier . Aspects mythiques de la fonction guerrière chez les Indo-Européens (1969), Flammarion, 1985, s. 66 i 16.

[15] Dux Francorum rex Francorum były używane zamiennie, na przykład w przypadku Peppin II.

[16] Anthony Kaldellis, Streams of Gold, Rivers of Blood: The Rise and Fall of Byzantium, 955 AD to the First Crusade, Oxford UP, 2019, s. xxvii.

[17] Harold J. Berman, Prawo i rewolucja, formacja zachodniej tradycji prawnej , Harvard UP, 1983; Aldo Schiavone, The Invention of Law in the West, Harvard UP, 2012.

[18] Sander M. Goldberg, Epic in Republican Rome , Oxford UP, 1995, s. 50–51.

[19] Anatolij T. Fomenko, Historia: fikcja czy nauka? vol. 1, Delamere Publishing, 2003, s. 357.

[20] MJ Harper, The History of Britain Revealed, Icon Books, 2006, s. 116.

[21] Clara Miller-Broomfield, „Rumuński: Zapomniany język romański” , 2015.

[22] Musimy wziąć pod uwagę, że południowo-wschodnia Rumunia znajduje się na stepie pontyjskim, który zgodnie z szeroko rozpowszechnioną hipotezą Kurgana jest pierwotnym domem najwcześniejszej praindoeuropejskiej społeczności językowej.

[23] MJ Harper, The History of Britain Revealed, op. cit., str. 130–131.

[24] Viscount James Bryce, The Holy Roman Empire (1864), na www.gutenberg.org

[25] François de Sarre, Mais où est donc passé le Moyen Âge? Le récentisme, Hadès, 2013, dostępne tutaj .

[26] Więcej o rzymskim betonie w Lynne Lancaster, Concrete Vaulted Construction in Imperial Rome: Innovations in Context, Cambridge UP, 2005.

pobrano z  https://www.unz.com/article/how-fake-is-roman-antiquity/#v=onepage&q=roman%20concrete%20harena%20fossicia&f=false


„Dowody językowe odzwierciedlają geografię z wielką dokładnością: portugalski przypomina hiszpański bardziej niż jakikolwiek inny język; Francuski bardziej niż jakikolwiek inny przypomina oksytański; Oksytański przypomina kataloński, kataloński przypomina hiszpański i tak dalej. Więc który był językiem Ur? Nie mogę powiedzieć; to może być którykolwiek z nich. Albo może to być język, który już dawno zniknął. Ale językiem oryginalnym nie mogła być łacina. Wszystkie języki romańskie, nawet portugalski i włoski, przypominają się bardziej niż jakikolwiek z nich łacinę i robią to z dużym marginesem ”.[20]

Czy teraz rozumiesz czytelniku, że dlaczego na uniwersytetach uczą się ze zwłykłych fałszywek, a Koronika Prokosza jest uznawana za fałszywkę, bo całą historię mamy sfałszowaną.