poniedziałek, 16 września 2019

ŚPIJ SPOKOJNIE, MOSAD CZUWA, czyli tajniacy, sekrety i hucpa


ŚPIJ SPOKOJNIE, MOSAD CZUWA, czyli tajniacy, sekrety i hucpa

W Polsce toczy się wojna, wojna domowa w sferze komunikacji, a jej instrumenty mają jeden mianownik – ukrycie prawdy. Prawdy o rzeczywistej sytuacji Polski, jej zwasalizowaniu, o tym że kolejne pokolenia Polaków zmuszane są do emigracji, a na ich miejsce osiedlane miliony obcych. Ostrzegają przed cyberatakami Rosji, tymczasem wojnę przeciwko Polakom prowadzą oni sami, a jej podstawową bronią jest konspirowanie. Przypomnijmy: u zarania III RP Jaruzelski udzielił utajnionej pomocy w przerzuceniu Żydów sowieckich do Izraela. Sprowadzało to ogromne zagrożenia dla Polski, tymczasem Jaruzelski wolał zostać bohaterem świata żydowskiego, a nie bohaterem Polaków zagrożonych odwetem Arabów. A propos – Bagsik, który finansował operację z ukradzionych przez Art-B pieniędzy, w swych zapiskach utrzymuje, że akcja była prowadzona w tajemnicy nie dlatego, że lękano się reakcji Palestyńczyków, ale dlatego, że obawiano się ciągle żywych antysemickich nastrojów. Przypomnijmy: w apogeum kryzysu, po zgodzie Kopacz na przyjęcie 7 tysięcy uchodźców, anonimowe źródło w ABW zdradziło: „służby chcą mieć pewność, że nie trafi do naszego kraju nikt związany z Państwem Islamskim; każdy przybysz będzie weryfikowany pod względem bezpieczeństwa; każdego arabskiego przybysza przesłucha Mosad, który w tych sprawach ma wyjątkową intuicję i wyjątkowe doświadczenie”. I jeszcze jedno – premier Netanyahu w tym samym czasie zapowiedział, że nie przyjmie żadnych uchodźców. A najciekawsze było uzasadnienie: „służby Izraela nie będą w stanie oddzielić uchodźców od terrorystów”. Czyli u siebie nie potrafią, ale Polsce pomogą, i to z ochotą. Jedynym, który zachowała się trzeźwo był Macierewicz – informacje, że Polsce bezpieczeństwo zapewni Mosad, określił jako szaleństwo, które powinno skutkować dymisją osoby, która głosi takie tezy.


W Jerozolimie, na zamkniętym spotkaniu z byłymi żołnierzami, a właściwie z byłymi dezerterami Armii Andersa, Lech Kaczyński powiedział: […] dlatego, aby pokazać, że nam na stosunkach z Izraelem, na sojuszu, zależy w sposób szczególny, armia polska jest obecna w Iraku w dużym stopniu ze względu na nasze związki z waszym krajem. Nasza armia jest obecna, ale będzie obecna w znacznie większej liczbie w Libanie, z tych samych względów. Nasze odpowiednie służby, współpracują na licznych odcinkach z waszymi, też ze względu na to, o czym przed chwilą mówiłem”. Dyskretnym nie był nigdy, chociaż akurat wtedy powinien był być, chociażby przez wzgląd na bezpieczeństwo polskich żołnierzy. Wypowiedź odnotował Hezbollah. I miał powody podejrzewać Polskę o stronniczość w konflikcie z Izraelem. W listopadzie do Libanu wraca polski kontyngent wojskowy w ramach misji pokojowej ONZ. Wraca, bo do 2009 r. był jej częścią.  Przypomnijmy, że „misją pokojową” była także inwazja na Irak, że w 2006 r. Izrael dokonał zbrojnej inwazji na południowy Liban i że przez miesiąc toczył wojnę z Hezbollah, którą zresztą przegrał. Czy polskim żołnierzom w Libanie, tak jak w przypadku uchodźców, pomoże Mosad? Czy i do tego odnosi się ocena: „Mosad w tych sprawach ma wyjątkową intuicję i wyjątkowe doświadczenie”? Czy wśród niosących Libańczykom „pokój” będą agenci Mosadu? Bo jest rzeczą oczywistą, że korzystając z żydolubności ekipy rządzącej i jedynej doktryny polityki bezpieczeństwa Polski, jaką jest „Testament Lecha”, Mosad ulokuje w polskim kontyngencie swoich agentów. Co do Iraku – na zaangażowaniu polskich wojsk w tym kraju Polska poniosła gigantyczne straty. Zginęło 17 polskich żołnierzy, koszty wyniosły kilka miliardów złotych.
                                                                  Premier Marek Belka


Na wojnie, czyli inwazji dokonanej w interesie Izraela, zarobili jedynie towarzysze z SLD – za organizację ośrodka tortur w Starych Kiejkutach od CIA dostali w kartonach 15 milionów dolarów; na intratną fuchę we władzach okupacyjnych Iraku załapał się ówczesny premier Marek Belka. Udział Polski w „pokojowej misji” zadekretował Aleksander Kwaśniewski, któremu w zamian obiecano stanowisko sekretarza generalnego ONZ, a tajemnicą po dziś pozostaje, dlaczego Lech oświadczył: „polski rząd przyjąłby z radością sukces A. Kwaśniewskiego w wyborach na sekretarza ONZ”. Tajemnicą pozostaje także, dlaczego Jarosław poparł kandydaturę Belki na stanowisko szefa banku EBOR. Co do Belki to przypomnijmy, że był wiernym sługą światowej finansjery, że niejednokrotnie zachowywał się wbrew polski interesom. Dwa wymowne przykłady: gdy w 2004 r. Sejm przyjął ustawę zobowiązującą rząd do starań o odszkodowania od Niemiec, Belka uznał ją za „niebezpieczną dla Polski”, a odszkodowania za „nie istniejące”; gdy proszony był o pomoc w odzyskaniu pożyczonego władzom okupacyjnym Iraku miliarda dolarów, odpowiedział „nie”. Przypomnijmy również, że był bohaterem afery taśmowej – z Bartłomiejem Sienkiewiczem spiskował ws. zmiany ustawy o NBP i zmiany ministra finansów. Nawiasem mówiąc, emocjonujemy się taśmami z knajpy „Sowa i Przyjaciele”, a co z taśmami z szabasowych kolacji? Bo co do tego, że są nie ma wątpliwości. Tak jak nie ma wątpliwości, że gospodarz kolacji jest agentem Mosadu. Na koniec postawmy pytanie – dlaczego w tajemnicy przed Polakami utrzymywana jest decyzja o udziale w wojnie perskiej, czyli w drugim Iraku?
A propos „Testamentu Lecha” – Izrael bezceremonialnie zdradza najlepszych sojuszników. Jonathana Pollarda, obywatela amerykańskiego, który dorastał w żydowskiej rodzinie w Teksasie „w poczuciu rasowej odpowiedzialności” wobec Izraela, skazano na dożywocie za przekazywanie Mosadowi tajemnic państwowych, w tym procedur zbierania elektronicznych informacji wywiadowczych oraz nazwisk tysięcy współpracowników wywiadu (które trafiły nie tylko do Tel Awiwu, ale także do Moskwy). Problem w tym, że agenci Mosadu, którzy działali przy nim, działają także w Polsce. Oficerem prowadzącym Pollarda był Rafi Eitan, późniejszy szef Mosadu, który po przejściu na emeryturę zajął się inną wojną – zdobywaniem pieniędzy dla „klepiących biedę ofiar holokaustu”. W 2011 r. ruszył z projektem HEART i odbył, jak ujawnił „Times of Israel”, serię tajnych spotkań z polskimi ministrami oraz liderami opozycji. Coś z nimi uradził, bo rozmowy określił jako „przełomowe”. Tymczasem Radek Sikorski oficjalnie uspokajał opinię publiczną, mówiąc, że Polska po wykonaniu układów indemnizacyjnych wywiązała się ze wszystkich zobowiązań wobec amerykańskich Żydów. A propos układów – stalinowscy władcy Polski zataili je przed Polakami w kraju i przed polską emigracją na Zachodzie, którzy umowami nie byli objęci. Objęci za to byli dekretami nacjonalizacyjnymi Minca i Bermana.
Gdy doszło do izraelskiego blitzkriegu w Sejmie, było oczywiste, że coś się wydarzyło za zamkniętymi drzwiami. Pilnie strzeżoną tajemnicę ujawniły media izraelskie – do żydowskiego zwycięstwa nad ustawą o IPN doszło po tajnych negocjacjach w siedzibie Mosadu. Co więcej, nie były to negocjacje, ale zwykła kapitulacja, i czarno na białym dowód, że za stanowionym w Polsce prawem stoją tajne izraelskie służby. „Nie poszliśmy na kompromis, doprowadziliśmy do uchylenia ich prawa, rola polskich negocjatorów sprowadziła się do wysłuchania, co do przekazania miał Netanjahu, polska delegacja nie stawiała żadnych warunków” – pochwalił się w „Haaretz” jeden z negocjatorów. Potwierdził to Jossi Ciechanover: „Oto kraj, który szczyci się tym, że uchwalił ustawę, która przywróci narodowi honor, a pół roku później anuluje ją z podkulonym ogonem. Pozbyliśmy się tego prawa bez dawania im niczego w zamian”. Przy okazji wyszła na jaw inna skrywana tajemnica – projekt nowelizacji ustawy był nie tylko „już od dwóch lat” konsultowany z Izraelem i organizacjami żydowskimi, ale był przez nie zatwierdzony. „Wyborcza” nieprzerwanie piętnuje polskich antysemitów, którzy wszędzie, zawsze, za wszystkim widzi Mosad. Tymczasem taką teorię spiskową wsparł sam prezes PIS. A propos – rozmowy utajnia się przed wrogami. Tym razem nie chodziło jednak o Rosjan, Niemców i totalną opozycję, ale o kolegów z rządu i partii, którzy naiwnie uwierzyli w hasło „Nie oddamy ani guzika”. 

Prezydent Andrzej Duda na uroczystości z okazji żydowskiego święta Hanukah. Fot. Inter.
Prowadzili nieustanne zakulisowe rozmowy. „To są kontakty bardzo intensywne, mówimy nawet o kilkunastu rozmowach dziennie” – zdradził prezydencki minister Krzysztof Szczerski (co wywołało zapytanie: co jeszcze sobie z Żydami potajemnie konsultują). Na prawdziwą uwagę zasługują tajemnicze słowa prezydenckiego doradcy Andrzeja Zybertowicza, który sprawę wyłożył tak: „Prawda bardzo często w polityce przegrywa. Aby polityk mógł zabiegać o prawdę, musi zachować władzę, ażeby zachować władzę, często musi ulegać siłom zewnętrznym, które na to pozwolą i w tym pomagają”. Czyli, dokonując przekładu z ichniego na polski: zachować władzę, nawet za cenę zdrady interesów własnego państwa. Żeby było jeszcze śmieszniej lub jeszcze żałośniej, szef polskiego MSZ ogłosił, że jedynym powodem napięć w stosunkach z Izraelem jest „problem w komunikacji” (i dziw się człowieku, dlaczego pracownicy MSZ obdarzyli go ksywą „Ciaputowicz”). Władze ujawniły to, co dotąd skrzętnie skrywały, dopiero przyparte do muru, gdy erupcja żydowskiej buty wywołała wśród Polaków szok. Nic też dziwnego, że portal Forum Polskich Żydów, czyli forum młodego Wildsteina, zdradził tajemnicę: „Działania Izraela były tak nieprofesjonalne, że trudno wprost uwierzyć, że ten brak profesjonalizmu nie został zaplanowany i zainscenizowany”. I tak, zamiast ustawy zwalczającej „polskie obozy”, dostaliśmy ustawę o zwalczaniu antysemityzmu, a zamiast ustawy broniącej przed antypolonizmem, ustawę broniącą Grossa. Można też przewidzieć przyszłość – po krótkich, tajnych rokowaniach w siedzibie Mosadu rząd ogłasza sukces: Żydzi zgodzili się, abyśmy zapłacili za mienie bezspadkowe. Bohaterami zakulisowych rozmów byli eurodeputowani PiS. Wiemy już, że ich rola polegała na wysłuchaniu wytycznych Mosadu. Gdy domagaliśmy się wyjaśnień i ukarania winnych, nastała cisza, a propagandyści PiS podsumowali: dzięki nim uniknęliśmy wielkiego zła – pogorszenia, a nawet zerwania stosunków z Izraelem. Tymczasem jeden z negocjatorów, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, zamiast infamii i oburzenia ze strony kolegów profesorów został europosłem, a drugi szefem kampanii wyborczej PiS. A propos wypowiedzi Zybertowicza – podzielenie się z amerykańskimi Żydami majątkiem gmin żydowskich, obok udziału Polski w operacji „Most” oraz przeproszenia za Jedwabne było częścią strategii uzyskanie legitymacji do rządzenia Polską. O co chodzi dziś? O pomoc w utrzymaniu się przy władzy? Przypomnijmy też inną myśl doradcy prezydenta: „Izraelski Mosad dlatego jest jedną z najlepszych tajnych służb, gdyż w swoich międzynarodowych akcjach może liczyć na współpracę osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie”. Dorzućmy do tego znaczący szczegół – okazuje się, że z Kancelarii Prezydenta błyskawicznie przeciekają poufne informacje do „Gazety Wyborczej”. Dobrze poinformowani zauważyli, że istnieje swego rodzaju „gorąca linia” z gazetą, jak i to, że w Kancelarii wszyscy są z „Wyborczej” lub byli członkami UW, czyli partii Geremka.

Meir Dagan, były szef Mossad, otrzymał honorowe obywatelstwo Polski (za polskieradio.pl). Zmarł w 2016 w wieku 71 lat. Fot. Miriam Alster / Flasz90, The Time of Israel, 17.03.2016

Tak się jakoś składa, że Eitan puka dziś do resortów cyfryzacji i technologii, nad którymi bezpośredni nadzór przejął sam Morawiecki, a jego kierownictwo obsadził menadżerami kultury. Jadwiga Emilewicz-Szyler z impetem rzuciła się do podpisywania porozumień z Izraelem, oznajmiając przy okazji: „Polska jest największym sojusznikiem Izraela w Europie”. Obserwując regularne pielgrzymki Netanjahu do Putina, musimy zadać pytanie: jak bezpieczna jest Polska w rękach takiego sojusznika? A propos – w czerwcu 2015 r. Eitan brał udział w konferencji MOST, i wydaje się, że od tego czasu pertraktacje na temat restytucji pożydowskiego mienia są prowadzone na poziomie tajniaków. Podejrzenia co do penetracji naszego kraju przez tajne służby Izraela wzmogło przyznanie honorowego obywatelstwa b. szefowi Mosadu Meirowi Daganowi. Nie wiadomo za jakie zasługi, bo gdy kierował Mosadem, zajmował się głównie programem atomowym Iranu i wojną cybernetyczną. Obywatelstwo nadano w tajemnicy, a ujawnił to izraelski portal Walla, co skłania do niecnych podejrzeń, że coś ważnego dla kogoś w Polsce dokonał skoro trzeba było to trzymać w tajemnicy, a przecież wszyscy Polacy cieszyliby się, że otrzymał je esbek z bratniego Izraela. A propos Mosadu – ani na moment z ekranu TVN nie znika gęba Michała Kamińskiego, b. szefa aparatu propagandy PO (a wcześnie b. szefa aparatu propagandy PiS). Problem w tym, że pracował dla izraelskiej firmy wywiadowczej. Do czego był firmie potrzebny? Podejrzenie, że pracuje dla izraelskiego wywiadu obrócił w żart minister-koordynator, bo ABW sprawą się nie zajęła.

Michał Kamiński, b. szef aparatu propagandy PO (a wcześnie b. szef aparatu propagandy PiS).

Jarosław Selin
















Spotykają się na tajnych konwentyklach, za zamkniętymi drzwiami w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. Bierze w nich udział Jacek Kurski (ten co to z ramienia prezesa PiS polonizuje media narodowe, wprowadzając do nich nowe twarze takie, jak Dawid Wildstein i Samuel Pereira). Tymczasem szefem tuby propagandowej opozycji jest jego ukochany braciszek Jarosław. O resztę dba obca służba – właścicielem siedziby PiS jest izraelska spółka. Ile kieliszków wódki konsumuje dziennie minister-koordynator? Co on takiego koordynuje i jakie tajemnice chroni? Szokowała odsłona sejmowej komisji weryfikacyjnej. Spec od odzyskiwania warszawskich nieruchomości – mówiąc o „parasolu ochronnym”, jaki miała roztoczyć nad nim CBA w zamian za 30 procent zysków – przywołał opowieść urzędnika warszawskiego Ratusza o imprezach w ABW, gdzie dochodziło do takich pijaństw, że niejaki Mariusz Kamiński chodził na czworaka i całował się z psem. Mało kto pamięta, że 12 maja w izraelskich mediach pojawiło się doniesienie o izraelskiej delegacji omawiającej w Warszawie żydowskie mienie bezspadkowe. Polski MSZ informację buńczucznie zdementował. Tym niemniej do rozmów doszło. Odbyły się w Emowie, w ośrodku ABW, a ze strony rządu udział w nich wzięli: Jarosław Sellin, Adam Bielan i Piotr Wawrzyk. Równie szybko „Jerusalem Post” ujawnił, że rozmowy na temat roszczeń trwają od początku kadencji obecnego rządu, co oznacza, że prowadzone są w tajemnicy przed Polakami. Równocześnie premier wykpiwał „różne teorie spiskowe”.




Piotr Wawrzyk

Tymczasem doświadczenie wskazuje, że gdy dochodziło do spotkań przedstawicieli Netanjahu z przedstawicielami Morawieckiego, interes Polski był brutalnie sprzedawany, a bezpieczeństwo państwa naruszane. Przykład – tajne rozmowy w ośrodku Mosadu pod Tel Awiwem i wycofanie się rządu z nowelizacji ustawy o IPN. Nawiasem mówiąc, jeżeli jakaś grupa osób – bez względu na to, jakiej narodowości – „dogaduje się” zakulisowo, aby pozbawić innych prawa do decydowania o swym państwie, to czy nie mamy do czynienia ze spiskiem, czyli z przestępstwem?
                                                                       Adam Bielan


W styczniu 2009 WikiLeaks ujawniło niejawną depeszę ambasadora USA, relacjonującą spotkanie z   Jarosławem Kaczyńskim na temat restytucji mienia żydowskiego. „Prawo będzie przyjęte. Decyzja już zapadła. Nikt wpływowy w polskiej polityce nie będzie tego kwestionował. To jedynie kwestia czasu” – powiedział. Głośno powątpiewał też, czy przewidziana w ustawie 20-procentowa rekompensata będzie „satysfakcjonująca”. Poparł też plany prywatyzacji polskich przedsiębiorstw dla spłaty roszczeń i otwarcie deklarował zgodę na dostosowanie polskiego prawa do oczekiwań środowisk żydowskich. Z innej ujawnionej depeszy wynika, że kilka dni później Bronisław Komorowski stwierdził: „premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, by ‘dołożyli się do rekompensat’, sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”. I jeszcze jedno – jeśli zamiar sprzedaży państwowych lasów nie jest zdradą stanu, to co nią jest? Co innego mówią publicznie, a co innego za zamkniętymi drzwiami. Na spotkaniu z organizacjami żydowskimi Tusk podjął zobowiązanie do wypłaty odszkodowań z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży lasów. „Sam poruszył problem, był bardzo otwarty” – zdradził Kalman Sultanik. Nawiasem mówiąc, na jawnie izraelskie zakusy na polskie mienie rząd Tuska zareagował próbą zachowania wszystkiego w tajemnicy, poprzez uchwalenie na ostatnim posiedzeniu Sejmu w 2011 r., ustawy o tajemnicy państwowej, z zapisami umożliwiającymi utajnienie umów i porozumień z Izraelem poprzez  klauzulę, że nie będą publikowane. 

Jesienią 2016 r. przybył do Warszawy prezydent Izraela. Przed wizytą udzielił wypowiedzi o tym, że pamięta o żydowskich roszczeniach oraz o „złożonych obietnicach i podpisanych umowach. I nikt z polityków nie przeegzaminował gospodarza wizyty, co na ten temat wie. O roszczeniach Duda milczał także, po tajnych rozmowach  w Nowym Jorku. Tajnych, bo opinia publiczna nie została o ich treści poinformowana, a jedyna informacja, że rozmawiano głównie o „roszczeniach”, pochodziła z wypowiedzi Abrahama Foxmana dla nowojorskich gazet. Podobne postąpił Morawiecki. O treści rozmów ze swego spotkania też nie poinformował. Milczał niczym kamienny posąg. Dyskrecją owiana została również wizyta całego rządu PiS w Izraelu. Co tam uzgodniono i do czego się zobowiązano ma dla polskiej opinii publicznej pozostać tajemnicą po wsze czasy. W sierpniu 2017 z przedstawicielami środowisk żydowskich spotkał się Jarosław Kaczyński. Oficjalny, natrętnie nagłaśniany komunikat mówił o spotkaniu „pełnym wzajemnego zrozumienia”, i o uczestnikach, którzy „byli pod wrażeniem głębokiego rozumienia historii, zwyczajów i religii żydowskiej przez prezesa PiS”. Sednem spotkania było jednak coś innego. Dowiedzieliśmy się o tym z łam „Washington Post”. „Jesteśmy przerażeni najnowszymi wydarzeniami i obawiamy się o nasze bezpieczeństwo, jako że sytuacja w naszym kraju staje się coraz bardziej niebezpieczna” – alarmowali. I tylko głupiec nie kojarzył spotkania z kombinacją mającą na celu utrącenie właśnie przygotowywanej ustawy i uchwalenie nowej „sprawiedliwej wobec polskich Żydów”. W ślad za tym PiS wycofało się chybcikiem z prac nad „kontrowersyjną i antysemicką” ustawą. „To była decyzja premiera Morawieckiego, który był przeciwny uchwalaniu ustawy w takim kształcie. Projekt trafił do kosza” – z satysfakcją ujawnił portalowi Wirtualna Polska Jacek Czaputowicz (przez współpracowników, nie bez kozery, zwany „Kaputowicz”). Ustawa została potajemnie zmieniona. Prokuratoria generalna potwierdziła istnienie dokumentu, przyznając jednocześnie, że nałożono na niego klauzulę niejawności. Trudno zatem oprzeć się wrażeniu, że temat żydowskich roszczeń stał się przedmiotem zakulisowych rozmów prowadzonych w konspiracji przed Polakami, że są kwestie, w których władza i totalna opozycja działają tak, jakby się umówili, że są sprawy, o których nie będziemy ciemny lud informować, i są takie, w których będziemy dezinformować.
Trzeba było dopiero rabina, żeby do Polaków dotarła skrywana tajemnica. Stając w obronie Morawieckiego rabin Schudrich ujawnił: dzieci premiera uczyły się w szkole Laudera. Szkoła Lauder-Morasha w Warszawie to pierwszy żydowski zespół szkół w Polsce. W jego skład wchodzą szkoła podstawowa, gimnazjum, a także przedszkole. Naucza się w nich tradycji żydowskiej, języka hebrajskiego, uczniowie obchodzą żydowskie święta. Inny rabin uchylił rąbka innej tajemnicy: Morawieckiego, ówczesnego ministra finansów do mojego domu przyprowadził mój przyjaciel Jonny Daniels. To właśnie on przekonywał Morawieckiego o konieczności zmiany ustawy o IPN. A Polacy pytają: dlaczego nikomu nieznany sierżant sztabowy izraelskiej armii, człowiek znikąd, od którego na kilometr czuć Mosadem, bryluje na salonach politycznych, stroi w jarmułki ministrów, organizuje premierowi spotkania z nowojorskimi banksterami, żąda delegalizacji polskich partii, a o wznowieniu ekshumacji w Jedwabnem mówi: „nawet jeśli pod tą inicjatywą podpisze się 40 milionów, ekshumacji nie będzie”? W ślad za tym pytają też: Czy przypadkowo w zrekonstruowanym rządzie stołki zachowali tylko miłośnicy koszernych smakołyków serwowanych na szabasowych kolacjach? A tak w ogóle –  czy jest normalnym, że największe rządowe tajemnice zna każdy co pomniejszy Żyd, a nie polski poseł? Gdy w lutym 2018 r. Polska padła ofiarą zaplanowanej agresji, i gdy od samego początku wiadomo było, że jej celem bynajmniej nie jest „prawda historyczna”, lecz grabież polskiego mienia, co zrobił genialny strateg z Żoliborza? Jednym manewrem „restrukturyzacji rządu” oddał władzę stronie żydowskiej. Bez wyborów, drogą cichego zamachu stanu przekazał władzę partii, której formalnie, ani w Sejmie, ani w Polsce nie ma, a Sejmowi kazał działać pod dyktando Netanyahu. A propos Jedwabnego – z jakiego tajemniczego powodu ekshumację przerwał Lech Kaczyński? Czy nie było w tym drugiego dna? Prezes IPN Leon Kieres oświadczył wówczas, że zna tajemnicę Jedwabnego, ale zabierze ją do grobu. Czyli urzędnik państwowy wysokiego szczebla, który nadzorował śledztwo na wielką skalę, podważa wszystko, co na temat tego śledztwa opublikował kierowany przez niego IPN!


Radka Sikorskiego na scenę polityczną wprowadził pupilek Kaczyńskich Jan Parys, powierzając 28-latkowi z brytyjskim paszportem tekę wiceministra obrony. Do dziś powody tej nominacji pozostają tajemnicą. Musiał być w czymś bezkonkurencyjny w stosunku do tubylców. Potem został wiceministrem u Geremka, i wreszcie ministrem w rządzie PiS. Wkrótce okazało się, że to agent brytyjski i że jego wuj działał razem z Baumanem w stalinowskim KBW. Osobnik przeciętny, kiepsko wykształcony, o szemranej przeszłości, raz po raz zdradzający swych partyjnych patronów, ciągle piął się w górę. Jego awans wynikał wyraźnie z czego innego – roztropnego ożenku, dzięki któremu zaczął obracać się w żydowskich kręgach Wschodniego Wybrzeża. Śledząc jego „sukcesy” można zatem pytać, czy aby ministrem nie został dzięki instytucji Esterki? Instytucja ta, w połączeniu z formułą, że Żydem jest każda osoba urodzona z matki Żydówki, skrywa wiele tajemnic polskiej sceny politycznej i mocno komplikuje nasze stosunki wewnętrzne. Już w Starym Testamencie mamy przykłady bohaterskich Żydówek, które żeniły się z gojami tylko po to, aby ich zjednać. Nawiasem mówiąc, podobny do takiej instytucji mechanizm stosowali w podbitych krajach Sowieci. Krótko mówiąc, Radka (i tym samym jego żonę) wylansował, czyli antypolską żmiję na własnej piersi wyhodował, „znany z niezależnych decyzji” Kaczyński, a dziś oglądamy cyrk, w którym Jarek bohatersko odpiera ataki Radka i jego żony.
Nie tylko żenujące, ale tajemnicze było skwitowanie przez rządzących nad Wisłą ustawy JUST 447 zdaniem: nic „nam” nie grozi. Tym bardziej podejrzane, że w ustach mającego zażyłe stosunki z Żydami prezesa PiS słowa: „nam”, „nasz,” „nasi” mają częstokroć zaskakujące znaczenie. Dla przykładu – „naszych” z paszportami wydawanymi w „naszej” ambasadzie w Tel Awiwie przybywa na potęgę. Inkryminowany Radek Sikorski wygadał się niegdyś w Senacie: „Ja uważam – i wiem, że w marginalnej prasie to, co w tej chwili mówię, będzie odsądzone od czci i wiary, że jeżeli dzisiaj na przykład amerykańscy Żydzi zaczynają się starać o polskie paszporty – wydajemy 25 tysięcy polskich paszportów w Stanach Zjednoczonych – to to jest dobrze, a nie źle. Dopiero niedawno wyszło na jaw, że Polska podpisała Deklarację z Marrakeszu, w której „nasi” zobowiązują się przyjmować imigrantów z Afryki. Przed polską opinią publiczną zatajono także liczbę „2700”, tj. liczbę imigrantów przyjętych przez rząd z Niemiec. Ujawnił ją nieopatrznie Jacek Czaputowicz.
                             
2018.02.05 Warszawa . Minister Jacek Czaputowicz . Spotkanie z ambasador Izrael Anna Azari . Fot. Tymon Markowski / MSZ
W stosunkach polsko-żydowskich jest wiele tajemnic. Nie tylko nie wiemy, jaką wartość mają nieruchomości zwrócone gminom żydowskim i o jaki majątek jeszcze zabiegają. Nie wiemy, czy poza lasami nie obiecali sprzedaży Wawelu, i czy nie zapadła decyzja o zaspokojeniu roszczeń żydowskich, a utrzymywana jest w tajemnicy, zanim wymyślona zostanie formuła, że to dla Polaków „dobra zmiana”. Niepokoi sekwencja wydarzeń i konsekwencja działań: Kwaśniewski zwraca mienie gminom wyznaniowym żydowskim; nie Niemcy a Polska wypłaca renty ofiarom holokaustu; rząd odbywa tajemniczą sesję wyjazdową w Jerozolimie; „dobra zmiana” nie przeprowadza audytu, do czego poprzedni reżim się zobowiązał i jakie umowy podpisał; premierem zostaje bankier, który zapowiada patriotyzm gospodarczy i wraca z Waszyngtonu z dobrą nowiną: rząd zaciąga kredyty w Banku Światowym; zaklęcia premiera o „polonizacji banków” i sprowadzenie J.P.Morgan oraz wypłacenie mu „na dzień dobry” 20 milionów.

Blisko 120-osobowa delegacja przedstawicieli izraelskiej policji gościła w Kielcach w niedzielę, 27 maja 2018 – info za: kielce.naszemiasto.pl
Tajemnicą pozostaje, dlaczego kraj, z którym nie mamy wspólnych interesów ani wspólnych wrogów jest „naszym strategicznym partnerem”. Próbujemy rozwikłać tajemnicę: Dlaczego udostępniono Wawel na obrady Knesetu, i dlaczego do Kielc, „stolicy polskiego antysemityzmu” przyjechało 150 izraelskich milicjantów w pełnym umundurowaniu, i dlaczego premierem w trybie nadzwyczajnym, ocierającym się o groteskę, zrobiono bankiera, a izraelskie gazety powitały go nagłówkiem – „świetny bankier o żydowskich korzeniach na czele rządu”? Gdzie jest ośrodek, w którym podejmowane są ważne decyzje? Na Nowogrodzkiej, na szabasowych kolacjach, czy w siedzibie Mosadu? Żydzi wrócą, wytną polskie lasy, a na wykarczowanych terenach zbudują kibuce. Buntujmy się przeciwko temu. Będą tego miliony. Nie damy rady. Jak dziś nie dajemy rady z tymi z „Wyborczej”. Nie naśmiewajmy się z blogera, bo może mieć rację.
Krzysztof Baliński

Wrzesień miesiącem pamięci! dr Jerzy Jaśkowski

Z cyklu;  „S-173, 52 stan z uprawnieniami dla tubylców”
Motto:|

„A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.”
– Ziuk

Od 1773 roku w Polsce,
system edukacji publicznej jest używany jako narzędzie indoktrynacji dzieci i młodzieży, do akceptowania aktualnie obowiązującego systemu przekonań i norm zachowania, uważanych za dopuszczalne przez starszych i mądrzejszych.
– jj
Wrzesień miesiącem pamięci!
Od dawien dawna piszę, że państwowy, powszechny, rzekomo bezpłatny system edukacji, jest to największe zło jakie wymyślili starsi i mądrzejsi, rządzący przez swoich  trolli, naszym biednym Krajem.
Nie można stosować jednego systemu nauczania dla wszystkich, ponieważ każdy ma swoje indywidualne cechy rozwoju i talentów.  Każdy, nawet najprymitywniejszy pedagog wie, że nie z każdego można zrobić śpiewaka, malarza czy tancerza. Jest to wiedza tak stara i powszechna, że wielkie zdziwienie budzi fakt  jej nieznajomości  przez urzędników, zatrudnionych w Ministerstwie, nie wiadomo dlaczego, zwanego Oświaty. Proszę zauważyć, jak szybko wycofano się po 1989 roku z tzw. programów autorskich i wprowadzono jednolite procedury ogłupiania młodzieży. Już nie piszę o fałszowaniu podstaw historii naszego Kraju. Już nie piszę, że nawet tzw. witryny niezależne, są w większości prowadzone albo przez trolli, albo przez zwykłych agentów. Dowodem wprost, jest fałszowanie podstawowych faktów z historii np. powstania Polski w 1918 roku czy wybuchu II Wojny Światowej.
Przypomnę!
Po Pokoju Wersalskim 1918 roku, na terenach polskich przedrozbiorowej, pozostała prawie milionowa armia pruska. Pierwszy dekret Goldmana zwanego w Polsce Leninem, dotyczył przekształcenia tych żołnierzy w Armię zwaną Czerwoną.” Każdy żołnierz niemiecki, który przejdzie do Armii Czerwonej awansuje o jeden stopień wzwyż i otrzymuje dożywotnią emeryturę.” Stąd w tak krótkim czasie udało się stworzyć Armię Czerwoną. Czyli, mamy taką sytuację: ze wschodu idzie na nas Armia Czerwona, prowadzona przez oficerów niemieckich, z zachodu Niemcy zwożą na Śląsk całe pociągi mężczyzn, tworząc realne zagrożenie dla mieszkającej tam ludności. Doprowadza to do wybuchu Powstań Śląskich.

W tym samym czasie, Czesi dokonują aneksji Cieszyna i okolic,  ci sami Czesi, którzy zdradzili Polaków, X Dywizję Syberyjską, nie dostarczając im uzgodnionej amunicji i doprowadzając do zamordowania Cara z rodziną. Dywizja Syberyjska broniła się zaciekle, aż do momentu, kiedy nie było prawie, ani jednego żołnierza całego. Wszyscy byli ranni lub zabici. Z  ponad 5000 tych poszkodowanych wziętych do niewoli, większość zatopiono w barkach na Morzu Japońskim. [Zbrodnia na Morzu Białym 1940. Gdańsk ISBN  978-83-945092-3-1] Był to pierwszy masowy mord poprzez zatopienie w morzu, od czasów tzw.  Rewolucji Francuskiej 1789, wywołanej przez City,  a konkretnie Powstania w Wandei 1793/4, kiedy to po raz pierwszy w nowożytnej historii zastosowano ten masowy środek mordowania ludności.
Zyskiem Czechów było zagarnięcie  złota carskiego. Po przywiezieniu go do Czech, powstały z tego co najmniej dwa banki. Ich dowódcą, jak obecnie wiadomo, był agent konsorcjum Rothschilda, a następny prezydent Benesz,  agentem Sowietów, czyli tego samego konsorcjum.
Tak więc, można jednoznacznie stwierdzić, że do próby podziału Polski w 1918 roku, podobnie jak w okresie rozbiorów, złączyły się te same trzy państwa, pod dyktatem niemieckim. Tak synchronizowana akcja trzech państw wymagała tęgich głów sztabowych, a tylko Niemcy posiadali odpowiednio wykształconych sztabowców. 
Tylko, dzięki walkom Polaków udało się utrzymać niezależność, wbrew wysiłkom militarnym i agenturalnym Niemców.
Piłsudski alias Selman aka Ginet robił co mógł, aby polskie wojska przegrywały bitwy. A to co chwilę zmieniał dowódców frontu ukraińskiego, mianując zupełnie przypadkowych ludzi nie związanych z formacjami walczącymi na tych terenach, a to poprzez odmowę udzielenia pomocy Powstańcom Śląskim, a to uciekając z ciężką artylerią w przededniu Bitwy Warszawskiej do swojej kochanki pod Kraków, a to opóźniając uderzenie o dwa dni, dając możliwość wojskom Tuchaczewskiego na ucieczkę z kotła, przygotowanego przez gen. Rozwadowskiego. Wszystko wyjaśnia fakt, bycia agentem pruskim i City of London Corporation, a dodatkowo japońskim i donosicielem Ochrany Carskiej tego osobnika.
Za pieniądze City – 800 000 funtów, czyli ok. 6 -8  milionów ówczesnych złotych, które dostał Ginet aka Selman zwany Piłsudskim,  w 1926 roku, dokonuje przewrotu wojskowego, w wyniku którego dawni właściciele kopalń odzyskują sprywatyzowane kopalnie, a Narodowy Bank Polski przechodzi w „rence” konsorcjum Rothschilda.
Jak może każdy  sam sprawdzić, o tym, ani słowa w książkach, zwanych podręcznikami dla młodzieży.
Podobnie wygląda sprawa rozpoczęcia II Wojny Światowej. Polski nie zaatakowały Niemcy, ale koalicja: Niemcy, Sowieci i Słowacy, czyli dobry sztabowy plan zsynchronizowania działań.
Przegraliśmy, ponieważ, aż 6 dowódców ARMII POLSKIEJ ZDEZERTEROWAŁO JUŻ 1-2 WRZEŚNIA 1936, zostawiając swoich żołnierzy na pastwę losu. Taki gen. Borknowski zostawił Armię Pomorze i uciekł do swojego majątku pod Toruniem. Gen. Fabrycy, aż dwa razy uciekał w przebraniu chłopskim, zostawiając swoich żołnierzy Armii Prusy, a gen. Rommel, kuzyn niemieckiego Lisa Pustyni, już pierwszego dnia tak uciekał, że gońcy nie mogli go znaleźć.
Podobnie wyglądała sprawa obrony Westerplatte, we wrześniu 1939 r.
Nadal podaje się bzdury służące tylko i wyłącznie dezinformacji. Takim przykładem był film emitowany w TV pt. „Tajemnice Westerplatte”. Nadal mjr Sucharski jest pięknie ogolonym facetem w nieskazitelnym mundurze, a cała reszta to zarośnięta pijana banda. Całość akcji także pozostawia wiele do życzenia, ponieważ np. działa krążownika niemieckiego nie wyrządzały wielkiej szkody na placówce.  Z  tak krótkiej odległości nie mogły strzelać do bunkrów. Pociski ścinały tylko korony drzew. Po drugie; to jedno, 75 mm działko zostało rozbite już drugiego dnia, w czasie niszczenia ckm, znajdującego się na latarni morskiej w Nowym Porcie. Po trzecie i najważniejsze – kpt. Dąbrowski, nie tylko dowodził przez cały okres obroną, ale był po 1945 roku ścigany zaciekle przez komunistów z zakazem zbliżania się do Wybrzeża. O tym w filmie nawet nie wspomniano, nie mówiąc o obecności dwóch niszczycieli angielskich w porcie gdańskim, które dopiero 7  września, niezatrzymane przez Niemców, spokojnie odpłynęły do Anglii.
Podobnie sprawa Wielunia, jest podawana w fałszywym świetle. Wieluń był miejscem przebywania sztabu  Armii Polskiej, która w lipcu przeszła na tzw. poligony. Dodatkowo w Wieluniu od 01 września stacjonowała Sieradzka Brygada Obrony Narodowej. Oczywiście, świadczy to o słabym wywiadzie niemieckim, który tego nie zaobserwował, tylko  zrzucał bomby na miasteczko, opuszczone przez wojsko, parę miesięcy wcześniej.
I o dziwo, o tym także nie wiedzą tzw. historycy. O tym, że gen. Kutrzeba, prowadzony za rękę przez angielskiego płk. Douglasa, nie wypełnił rozkazu i nie atakował Niemiec, także w podręcznikach ani słowa. Może dokładniej, pierwszego dnia wszedł na terytorium niemieckie jakieś 10 km w głąb i zaraz potem się wycofał, z sobie wiadomych tylko powodów. Miał do dyspozycji ponad 100 000 żołnierzy i tylko ok. 200 km do Berlina, na jego drodze nie stała żadna siła niemiecka. Sam musisz sobie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku dlaczego to zrobił?
Podobnie ucieczka marszałka Śmigłego – Rydza z Warszawy, już 3 września, zaraz po ogłoszeniu przystąpienia do wojny Anglii i Francji, nie jest podawana w podręcznikach. Śmigły,  tak śmigał, że dopiero 7 września zameldował się w Krzemieńcu, nie mając przez cały tydzień łączności z armiami, którymi rzekomo dowodził. Natomiast już 11 września, na wniosek czy z podpuszczenia konsula angielskiego, śmigał do Rumunii i przekroczył granicę 17 września.
Dlaczego te fakty są zacierane?
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku?

Po to stworzył Piłsudski, alias Ginet aka Selman, w 1927 roku Wojskowe Biuro Historyczne, aby fałszować historię. To trwa do dnia dzisiejszego, ponieważ pomimo rzekomych zmian ustrojowych, zmiany dyrektorów tego Biura, nie możemy się dowiedzieć, którzy to generałowie dostali i w jakiej ilości te pieniądze otrzymane przez Piłsudskiego aka Gineta alias Selmana, od City. Przecież nawet dla najmniej rozwiniętego człeka jest oczywistym, że tych 8 milionów ten agent nie schował do skarpety, tylko musiał się podzielić.
O oszustwach i zakłamaniach podręczników szkolnych świadczy także fakt, zrobienia z tego agenta, twórcy Legionów. Specjalnie dla Piłsudskiego aka Gineta, alias Selmana, wywiad pruski stworzył w KRAKOWIE w maju 1914 roku, organizację Strzelca. Miała ona być przeciwwagą dla istniejących we Lwowie  POLSKICH DRUŻYN STRZELECKICH  – PDS prowadzonych przez ówczesnego kpt. Hallera. PDS, to było kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, szkolonych w ramach pospolitego ruszenia. O tym, że Strzelec jest agenturą pruską, wiedzieli wszyscy i tylko nieco ponad 100  naiwnych się do niego zgłosiło. Jak przekroczyli granicę z Rosją, to Polacy się od nich odwracali, traktując jako prowokatorów pruskich.
Od tamtych lat minęło ponad 100 lat i nadal np. Ministerstwo Obrony gloryfikuje i finansuje Strzelca, a nie PDS. Ciekawe, nieprawdaż?
O tych faktach także nie ma słowa w podręcznikach szkolnych. Sam musisz sobie odpowiedzieć Dobry Człeku, na to proste pytanie, dlaczego?
Podsumowując: od 1926 roku jesteśmy całkowitą kolonią City.
Po pierwsze: system wyborczy uniemożliwia dokonanie bezpośrednich wyborów, a można głosować tylko na listy, nie wiadomo przez kogo tworzone.
Po drugie; rząd warszawski nie tworzy pieniądza, ponieważ pomimo budżetu uchwalanego przez Sejm, dobiera sobie pożyczki nie wiadomo od jakich banków, nie wiadomo na jaki procent i nie wiadomo na ile lat. Podobnie obecne na „naszym” terytorium banki zachodnie, udzielają kredytów w wielkości i na zasadach sprzecznych z prawem. Czyli, wpuszczają na rynek dowolne kwoty bonów towarowych, zwanych pieniądzem. Nie ma także żadnego sprawozdania sejmowego, podczas udzielania absolutorium rządowi, na co owe rzekomo pożyczone pieniądze poszły? Innymi słowy, czy spłaty owych rzekomych pożyczek to nie jest po prostu haracz, czyli trybut, płacony prze kolonię właścicielowi?
Po trzecie; żaden z 460 aktorów sceny politycznej na Wiejskiej nie zadał prostego pytania, kto zaśmieca naszą atmosferę tymi trwałymi smugami zwanymi chemtrials? Jest to dowód wprost, że są to aktorzy do klaskania, a nie do myślenia i decydowania.
Po czwarte; ten cyrk na Wiejskiej, reaguje bardzo szybko na informację z centrum koordynacji i już w przeciągu 6 godzin zmienia dopiero co podjęte uchwały. Dlaczego potrzebował, aż 6 godzin? To proste. Nie wszyscy posłowie znajdują się pod ręką i trzeba czasu, aby zdążyli dojechać do Sejmu.
Przykładem braku samodzielności rządu warszawskiego, jest sprawa z ostatnich dni katastrofy ściekowej na Wiśle. Przecież nie ulega żadnej wątpliwości, w świetle przedstawionych faktów, że zawinił urząd Miasta Warszawy. Czekamy teraz na Ministra Sprawiedliwości, który powinien kosztami tego smrodu obciążyć urzędników miejskich, których podpisy znajdują się pod aktami zezwalającymi na budowę i uruchomienie tej najdroższej na świecie oczyszczalni ścieków.
Oczywiście, do spłaty kosztów powinno się dołączyć radnych miasta Warszawy, którzy podjęli taką decyzję, co będzie łatwo można udowodnić, sprawdzając podpisy pod głosowaniem o decyzji budowy takiej,  a nie innej. Czekam również na reakcję samorządów w dole Wisły. Które z nich zdecydują się na wystąpienie do Miasta Warszawy o odszkodowania? Nawet nie od miasta, ale od ludzi, którzy podszywając się pod miasto zbudowali i wydawali zgodę na eksploatację tworu, o którym już prawie 100 lat temu wiedziano, że nie może prawidłowo pracować i musi być tykająca bombą ekologiczną.
A jaki to ma związek z fanatykami szczepień?
Ano ma i to prosty.
Posiadając monopol na dezinformację, te polskojęzyczne media  niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem do roku 2099, prowadzą swoją własną propagandę ogłupiania społeczeństwa, zamieszkującego jeszcze tereny pomiędzy Odrą, a Bugiem.

Jak wiadomo, p. Radziwiłł, jako minister od Zdrowia, „zaprosił” doradców amerykańskich do pomocy w prowadzeniu przymusu szczepień. Nagrodą był awans do Parlamentu Europejskiego. W ten sposób, trucie mniej wartościowej ludności tubylczej otrzymało rangę prawną.
A wszystko zaczęło się na Zachodzie.
Już w 2015 roku, rząd australijski uchwalił ustawę  Jab No Pay. W 2017 rządy stanowe np. Victorii i Queensland Nowa Południowa Walia,  wprowadziły ją w życie, czyli wstrzymując świadczenia  opiekuńcze i rabaty dla rodziców nieszczepiących swoich dzieci. Australijskie prawo tej  ustawy, nakłada grzywnę w wysokości do 30 000 dolarów australijskich, na ośrodki szkolne przyjmujące nieszczepione dzieci. Zlikwidował także wszelkie zwolnienia ze szczepień.
Hawaje, stan a także kolonia USA, 27 sierpnia 2019 roku  uchwaliły ustawę 11-157 HAR, dotyczącą obowiązku szczepień wszystkich dzieci uczęszczających do szkół podstawowych, średnich i wyższych, a nawet przedszkoli.
Nowy Jork, w przeciągu kilku godzin przeforsował ustawę A 2371, uchylającą wyjątki religijne zwolnienia ze szczepień.
Kalifornia, stan wielkości Polski, zamieszkały przez ok 38 milionów ludzi, uchwalił ustawę SB 277, nakazującą szczepienie dzieci w przedszkolach, szkołach podstawowych itd. Wszystkie zwolnienia, nawet medyczne są blokowane, podobnie jak w Polsce. Kalifornia, aktem AB 499, upoważniła dzieci w wieku 12 lat o decydowaniu o swoim losie i wyrażaniu zgody, wbrew stanowisku rodziców, o szczepieniu przeciwko HPV, czyli na choroby przenoszone drogą płciową.
Ten ogólnoświatowy program szczepień wyraźnie wskazuje na istnienie jednego, ponadpaństwowego rządu światowego, którego celem jest depopulacja. Akcja represji się nasila.
W lipcu 2019 roku Niemcy, konsorcjum powstałe w 1949 roku, zarejestrowane w Izbie Handlowej we Frankfurcie, przyjęły ustawę o obowiązku szczepień przeciwko odrze, wszystkich dzieci, personelu w szkołach i przedszkolach, placówkach medycznych itd. Ustawę przyjęto w dwa lata po tym, jak niemiecki sąd najwyższy ogłosił, że nie udowodniono istnienia wirusa odry. Jednoznacznie świadczy to o tym, że wcale nie chodzi o zdrowie ludności, tylko o depopulację.
To, że USA jest państwem reprezentującym cywilizację bizantyjską w wydaniu pruskim, najlepiej świadczy wyrok sądu w sprawie Jacobson, przeciwko Massachusetts z 1905 roku. Federalny Sąd Najwyższy orzekł, że stan Massachusetts przestrzega prawa  i zezwala rządowi na użycie siły policyjnej, w celu zapewnienia dobrobytu, wygody i bezpieczeństwa wielu, nakazując szczepić wszystkich mieszkańców przeciwko ospie, co wywołało epidemię, ale zgodną z prawem.
Kolejnym dowodem na potwierdzenie tezy o wprowadzeniu w USA cywilizacji bizantyjskiej w wydaniu pruskim, była sprawa z 1927 roku, Buck przeciwko Bellowi, w której Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że poszczególne stany mają prawo do sterylizacji swoich obywateli, których uważają za zagrożenie dla zdrowia publicznego. Sędzia Sądu Najwyższego, pan Oliver Wendell Holms stwierdził wprost: „zasada podtrzymująca obowiązkowe szczepienia [ z 1905 roku] jest wystarczająco szeroka, aby objąć obcinanie jajowodów„.
To, że chodzi o depopulację nie ulega najmniejszej wątpliwości. Światowa Organizacja Zdrowia, czyli ONZ, już w 1972 roku opracowała metodę podawania  podjednostki Beta, ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej [anty HCG] do szczepionek, w celu wywołania poronień. Sprawa została ujawniona, dzięki badaniu wykonanemu na zlecenie Biskupów Kenijskich, ale pomimo powszechnego Kościoła Katolickiego, pozostali biskupi nie bardzo się przejęli wynikami tych badań i np. w Polsce  Episkopat i Biskupi nie ostrzegają wiernych o truciu dzieci szczepionkami. Jest to zrozumiałe, ponieważ nie ujawniono do dnia dzisiejszego, ilu PT Biskupów jest agentami minionego systemu, a wprowadzono zbiorową odpowiedzialność, pod postacią konferencji Episkopatu.
Wszelkiego rodzaju zbiorowe instytucje to nic innego, jak właśnie zamiana cywilizacji łacińskiej na azjatycką. Odpowiedzialność ulega rozmyciu.
Problem polega na tym, że jeżeli odda się państwu, czyli korporacji o nieznanej „radzie nadzorczej” władzę nad zdrowiem i żywieniem, to nasza swoboda i wolność znika.
Już obecnie wiadomo, że np. ok 70 % nowotworów przewodu pokarmowego wynika z konsumpcji jedzenia sprzedawanego w hipermarketach. Żywność ta została dopuszczona do obrotu po zatwierdzeniu przez urzędników państwowych, stojących rzekomo na straży zdrowia społeczeństwa i przez to społeczeństwo opłacanego z podatków przymusowo zabieranych. 
W Polsce dzieje się to samo, świadczą o tym podejmowane uchwały i tworzone instytucje.
Ostatnio, Ministerstwo od Zdrowia powołało komitet doradczy do spraw szczepień. Przewodniczącą została p. prof. Jackowska. Jest to ta sama kobieta, która publicznie twierdziła, że można wcześniaków szczepić tą samą szczepionką, co  inne dzieci. Szczepionka ta, oprócz rakotwórczych substancji zawiera np. aluminium, w ilości przekraczającej 1700% dopuszczalne przez toksykologów normy.
Dr hab. n. med. Teresa Jackowska:
  • Honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.
Dla tej Pani to fakt bez znaczenia, podanie takiej ilości neurotoksyny.
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku jaki poziom merytoryczny i moralny reprezentuje ta osóbka.

Dodam tylko, że dzieje się to w dwa lata po opublikowaniu przez naukowców włoskich A. Gatti i St. Montanarii wyników przebadania 44 szczepionek stosowanych w Europie. Badania udowodniły, że zawierają one toksyczne metale w postaci mikro i nanocząsteczek. Wyniki te zostały potwierdzone przez inne ośrodki naukowe. 
Podobne wyniki ogłosiła grupa badaczy Corvelva, po przebadaniu sześciowalentnej szczepionki Infanterix Hexa, znanego producenta GlaxoSmithKline. Zgodnie z opisem, szczepionka powinna zawierać antygeny tężca, dyfterytu i krztuśca, inaktywowane wirusy polio, żółtaczki B oraz polisacharyd bakterii Hemophilous influenze. W badanych szczepionkach nie znaleziono, ani jednego z opisanych antygenów. Wykryto natomiast 65 różnych chemicznych toksyn. Szczepionka ta była  i jest sprzedawana i wciskana polskim dzieciom.
Badania nad jakością szczepionki przeprowadza Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, a konkretnie, jak to podają w wywiadzie telewizyjnym, p. prof. Bucholc. Kobieta nie wykryła żadnych niezgodności i nie miała wątpliwości w dopuszczaniu do trucia dzieci takim preparatem.
Tak więc, widać wyraźnie, że fanatycy szczepień robią bokami, ponieważ nie potrafią wyprodukować nawet odpowiedniego preparatu, o ile udowodnią, że szczepionki naprawdę działają i cała idea ma podstawy naukowe, a nie tylko sufitowe założenia XIX wiecznego hochsztaplera Jennera,  natomiast nasilają represje.
Ile jeszcze dzieci zostanie poszkodowanych, wysterylizowanych, zanim ta absurdalna idea szczepień zostanie zaniechana?
A może dzięki sądom, wprowadzi się w Polsce, podobnie jak w macierzy, przymusową sterylizację? Sądy w Polsce także nie przeszły dekomunizacji. Co prawda to już się dzieje, nie tylko dzięki szczepionkom.
Stawiam wniosek dla ludzi myślących!
Czy nie należałoby uznać dnia 14 maja, czyli dnia zamordowania Szymka Dniem Pamięci Ofiar Obłąkanej Idei Szczepień?
Proszę to przemyśleć.

Mamy dni pamięci różnych wydarzeń, a czy nie powinniśmy mieć dnia pamięci setek tysięcy zamordowanych i poszkodowanych niewinnych dzieci, uszkodzonych w imię obłąkanej idei bożka mamony?
Przecież fanatycy szczepień przez 300 lat stosowania tej procedury

po pierwsze;  nie udowodnili skuteczności szczepionek,
po drugie; nie udowodnili bezpieczeństwa stosowania szczepionek,
po trzecie; nie udowodnili przyczyn epidemii raka i np. uszkodzeń mózgu pod postacią autyzmu,
po czwarte; nie udowodnili nawet istnienia wirusa odry, ale szczepią przeciw odrze.

Proszę także pamiętać, że ostatnie podrygi fanatyków jakiejś idei, są zawsze najkrwawsze i najbrutalniejsze, możemy się więc spodziewać w Polsce takich samych praw jak w macierzy, czyli Ameryce. Przecież już nas w USA, nazywają 52 stanem.
dan w dniu świętego Melchiora Grodzieckiego czyli 7 września 2019r.
Melchior urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka († 1568). Musiał wyróżniać się wśród swoich kolegów, skoro – jak sam pisze w jednym ze swoich listów do rodziców (1602) – został przyjęty do Kongregacji Mariańskiej, do której przyjmowano tylko najlepszych i najwybitniejszych uczniów. Był to równocześnie początek jego życia zakonnego. 22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie: Jan i Wacław. Razem z nim odbywał nowicjat Stefan Pongracz, późniejszy towarzysz jego męczeńskiej śmierci. Wśród pierwszych nowicjuszy tego klasztoru znalazł się także św. Edmund Campion, stracony w Anglii za wiarę w roku 1584.Po dwuletniej próbie 22 maja 1605 r. Melchior złożył śluby zakonne. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakonu, po nowicjacie nie udał się na studia, ale na praktykę nauczycielską do Brna (1605-1606) i do Kłodzka (1606-1607), gdzie jezuici mieli swoje kolegia. Równocześnie uzupełniał wykształcenie muzyczne. Od roku 1609 rozpoczął trzyletnie studia filozoficzne w Pradze. Ponieważ nie okazywał w tym kierunku większych uzdolnień, skierowano go na dwuletni kurs teologii. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie.Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Przez rok pełnił obowiązki kaznodziei we wsi Kopanina. Około roku 1616 powierzono mu kierownictwo bursy praskiej dla ubogich studentów. Stanowiła ona równocześnie zalążek małego seminarium.Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Tutaj też 16 czerwca 1619 r. złożył śluby wieczyste. Wkrótce wysłano go w charakterze kapelana wojskowego do Koszyc. Razem z Melchiorem wysłano tam również Stefana Pongracza, który był Węgrem. Pongracz miał służyć katolikom węgierskim, a Melchior – polskim i czeskim. Swoją posługę pełnili zarówno wśród wojskowych, jak i dla małej grupy ludności cywilnej.
Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku: kanonika strzygomskiego Marka Kriża (Chorwata), Melchiora Grodzieckiego i Stefana Pongracza. Pastor protestancki, Alwinczy, domagał się wymordowania wszystkich katolików w mieście. Sprzeciwiono się temu, ale wydano wyrok śmierci na trzech kapłanów. Rakoczy zatwierdził ten wyrok. Jego hajducy dokonali straszliwej egzekucji.Po północy z 7 na 8 września 1619 r. w towarzystwie pastora Alwinczy’ego hajducy udali się na zamek. Najpierw usiłowali nakłonić kapłanów do wyrzeczenia się wiary katolickiej. Kiedy zaś groźby okazały się daremne, na miejscu zamordowali kanonika Kriża. Nad jezuitami zaś zaczęli się znęcać i torturować ich, aby wymusić na nich odstępstwo. Umocowali do belki każdego z nich i podnosili w górę. Nogi obciążano kamieniami. Ciało krajali nożami i wyrywali jego kawały obcęgami. Świeże rany przypalali pochodniami. Głowę okręcali sznurem i ściskali tak mocno, że oczy wychodziły na wierzch. Wśród niesłychanych mąk obaj jezuici powtarzali tylko imiona Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy wreszcie siły katów opadły, dobili swoje ofiary, toporem obcinając im głowy. Ciała męczenników wrzucono do kloaki.Wieść o dokonanej zbrodni obiegła lotem błyskawicy Koszyce. Wywołała oburzenie nawet wśród protestantów. Rada miejska poleciła katowi pogrzebać ciała kapłanów. Wywieziono je do posiadłości w Also-Sobes koło Koszyc. Stąd w roku 1636 przeniesiono je do Trnawy, gdzie po kilkakrotnej zmianie miejsca spoczęły w klasztorze urszulanek. Liczne łaski i cuda przypisywane wstawiennictwu Melchiora i jego towarzyszy oraz kult zataczający coraz większe kręgi na Słowacji, Węgrzech, Morawach i Śląsku doprowadziły do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego już w roku 1628. Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.

Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 7.09.2019 r.
Kontakt: jerzy.jaskowski@onet.pl