czwartek, 5 listopada 2015

Poczta w Rzeczypospolitej, czyli świetnie zorganizowana instytucja królewska

Nauka historii oprócz uczenia się o bitwach, bzdetów watykańskich i ich cudów każdy powinien wiedzieć coś więcej, czyli jak funkconuje organizm polityczny Państwa. Jednym z takich filarów jest poczta.
Równolegle z rozwojem cywilizacji, wśród różnorodnych potrzeb odczuwalnych przez człowieka, pojawiła się potrzeba porozumiewania się na odległość. Wiele wieków przed naszą erą władca Mezopotamii Sargon  zaprowadził komunikację posłańczą między stolicą kraju a ważniejszymi miastami na prowincji. Posłańcy przenosili wiadomości także w starożytnym Egipcie, Asyrii, Grecji, Persji, Rzymie. Była to działalność służąca wyłącznie potrzebom państwowym. W średniowiecznej Europie książęta mieli na dworach własnych gońców. Kościoły i zakony do przekazywania korespondencji posługiwały się mnichami. Również stowarzyszenia, cechy rzemieślnicze, miasta i uniwersytety, których interesy wymagały stałych środków łączności tworzyły własne organizacje posłańcze. Władcy polscy do przewożenia korespondencji mieli specjalnych posłańców. Często te funkcje spełniali synowie szlacheccy przebywający na dworach. Liczba posłańców królewskich zwanych komornikami, była znaczna – z każdym listem, przesyłką wysyłano osobnego posłańca. Korzystał on po drodze z podwód – tzn. koni  i wozów przygotowywanych przez ludność.
 1.      Wprowadzenie podwód w Polsce wiąże się z osobą Bolesława Chrobrego, który w ten sposób chciał usprawnić komunikację służącą potrzebom państwowym. Prawo to obowiązywało najpierw miasta i grody (Kraków, Sandomierz, Przemyśl, Kazimierz, Rawa i inne). Kolejni Piastowie rozciągnęli ten obowiązek na wsie leżące w dobrach królewskich i niektórych duchownych.
2. Najbardziej sprawne były poczty organizowane przez miasta i kupców. Kupcy Krakowa, Wrocławia, Gdańska, Poznania, Torunia i wielu innych miast porozumiewali się w XIV i XV w., z ważniejszymi ośrodkami handlu europejskiego za pomocą licznej korespondencji. Używano do tego celu posłańców pieszych, ale także okazjonalnie kupców udających się w sprawach handlowych w różne strony Europy. Tak przekazywane wiadomości dochodziły wolno i nieregularnie, dlatego wielu kupców oprócz korzystania z poczt miejskich miało własne poczty (np. kupcy krakowscy Boner, Montelupi).
3. Poczty partykularne. Poczta powszechna służyła przede wszystkim interesom państwa   i przez państwo była utrzymywana. Poczty partykularne służyły interesom pewnych grup społecznych, miast, ziem, powiatów, województw. Inicjatywa wprowadzenia takich poczt  i ich urządzenie należało do  władz samorządowych, ale do życia mógł je powołać jedynie  dekret naczelnej władzy państwowej. Miały one te same przywileje, co poczta powszechna i tak samo były chronione. Najbardziej znane poczta przemyska i poczta gdańska.

 
 
 
4. Publiczna poczta królewska.
W wieku XVI znaczny wpływ na życie polityczne i kulturalne Polski wywarło Odrodzenie. Wzrost roli nauki powoduje wyjazdy synów szlacheckich i bogatego mieszczaństwa na znane uczelnie zagraniczne, przyjazdy przedstawicieli europejskiego humanizmu - zwłaszcza włoskiego, powstają drukarnie.
Urządzenia posłańcze – zbyt powolne i nie uwzględniające potrzeb ogółu ludności stają się przeżytkiem. Odczuwalny jest brak instytucji, która pozwalałaby utrzymywać regularny kontakty z Zachodem zwłaszcza z Włochami. Instytucję taką, zwaną pocztą uruchamia król Zygmunt August w 1558 r. Do przyspieszenia jej powstania przyczyniły się własne interesy króla. Śmierć królowej Bony i liczne procesy spadkowe wymagały regularnej łączności z Włochami. Król Zygmunt August powierzył organizacje i kierownictwo tej instytucji Prosperowi Prowanie, Włochowi osiadłemu w Krakowie. Przywilej nadany w 1558 r. stwierdzał „że  poczta miała być ustanowiona dla naszej i poddanych naszych wygody, miała służyć do załatwiania tam innych spraw”. Pocztę wykorzystywano do przewozu korespondencji, bagaży i osób. Posłańcy konni kursowali między Krakowem i Wenecją. Koszty związane z utrzymaniem poczty ponosił król. Dochody z opłat przesyłek pocztowych od osób prywatnych przekazywano do skarbu królewskiego.
Poczta ta trwała tylko 4 lata. Trudności związane z utrzymaniem szlaku pocztowego sprawiły, że w 1562 r. przejęła ją konkurencyjna firma rodziny Taksisów (monopoliści poczty  w ówczesnej Europie). Od tej pory połączenia dawały możliwość kontaktowania się z całym Zachodem. Główną siedzibą Poczty Polskiej był Kraków. Posłańcy pocztowi  trasę z Krakowa do Wenecji pokonywali w 10 dni. Była to tzw. poczta „włoska”. Utworzono też tzw. pocztę „litewską”, dostarczającą korespondencję królowi podczas jego pobytu  na Litwie.
Po dwóch latach umowa z Krzysztofem Taksisem została zerwana, kierowanie pocztą powierzono Piotrowi Mottonowi, mieszczaninowi krakowskiemu a następnie w 1568 r.  Sebastianowi Montelupiemu kupcowi włoskiemu, posiadającemu rozlegle kontakty w Europie. Po śmierci Zygmunta Augusta  w 1572 r. przywilej nadany Montelupiemu stracił ważność i poczta królewska faktycznie przestała istnieć.
      Wznowienie działalności poczty polskiej następuje za czasów Stefana Batorego.
W pierwszych latach panowania Stefan Batory nie interesował się pocztą Montelupiego. Dopiero plany  udziału w ogólnoeuropejskiej wojnie z Turcją były powodem wznowienia  regularnych połączeń Polski z Włochami. Korespondencja docierała dwa razy w miesiącu. Bez względu na odległość przeznaczenia za 1 łut ( 12,8 g ) płacono 4 grosze. Wprowadzono zasadę jednolitości taryfy (o 250 lat wcześniej niż Rowland Hill)
W XVII w. Pocztę utrzymywał nadal król. Dostęp społeczeństwa do korzystania z jej usług był wynikiem dążenia do zapewnienia instytucji rentowności. Kurs poczty „włoskiej” przedłużono do Warszawy, ponieważ  w 1596 r. przeniesiono tam stolicę. Król Władysław IV ustala Centralny Zarząd Poczty w Warszawie, a w roku 1647 w oparciu o konstytucję z 1620 r. wydaje ordynację pocztową, która stała się punktem wyjścia dla następnych rozporządzeń i fundamentem poczty polskiej do czasów utraty niepodległości. Główna zmiana polegała na tym, że dotychczas poczta była prywatna, utrzymywana przez  króla, obecnie stała się instytucją państwową utrzymywaną ze specjalnego podatku (kwadrupla – poczwórny podatek podwodowy) i przeznaczoną dla wszystkich. Połączenia otrzymywały  miasta liczące ponad 4000 mieszkańców. Jednak XVII w. to czas wojen, które nie sprzyjały rozwojowi poczty. Następował upadek połączeń pocztowych. W czasach saskich komunikacja pocztowa odbywała się przeważnie na trasie Warszawa  Drezno przez Wrocław. Później dwoma szlakami pocztowymi Piotrków, Kępno, Wrocław, Legnicę, Budziszyn oraz Łowicz, Kalisz, Leszno, Głogów i Żagań. Po raz pierwszy zostają użyte specjalne pieczęcie lakowe zabezpieczające przesyłki. Druga polowa XVIII w. to czas reform i szybkiego postępu gospodarczego, politycznego, kulturalnego i społecznego. Dotychczasowa poczta nie była w stanie sprostać wymaganiom. Zmiany wprowadzono za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. W wydanym uniwersale zajęto się urządzeniami pocztowymi, usystematyzowano opłaty. Rozbudowano sieć pocztową. Utworzono trakty, wzdłuż, których rozmieszczone zostały oznaczone herbem pocztowym urzędy (pocztamty) i stacje przeprzęgowe (poczthalterie). Personel posiada mundury , znaki pocztowe i trąbki. Posłańców nazywano kursorami  lub pocztylionami. Punktem węzłowym została wyznaczona Warszawa. W okresie  rozbiorów sieć pocztowa systematycznie  ulegała zmianom i zmniejszeniu. W okresie Powstania Kościuszkowskiego pocztę przystosowano do potrzeb wojennych, a po jego upadku  i trzecim rozbiorze Polski Poczta Polska przestała istnieć. Jej miejsce zajęły poczty państw zaborczych z własnymi usługami m.in. szybką pocztą kurierską, doręczaniem przesyłek przez listonoszy.
Usługi pocztowe Rzeczypospolitej są nam też znane oczami códzoziemców.
W XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej podróżowanie nie było rzeczą przyjemną ani łatwą. Miało to związek z bardzo słabą jakością dróg oraz stanem mostów i grobli. Osoby podróżujące po ówczesnej Rzeczypospolitej musiały zabierać ze sobą w drogę kucharza, zastawę, żywność, łóżko, pościel, a nawet sztućce, ponieważ w przydrożnych karczmach mogły liczyć jedynie na ogień i dach nad głową. A i to nie zawsze, bo w wielu mniejszych miejscowościach brakowało często zajazdów. Stan ten uległ znacznej poprawie w II poł. XVIII wieku wraz z rozwojem infrastruktury poczty królewskiej.
Podróżujący po Rzeczypospolitej Inflantczyk Fryderyk Schulz opisywał pocztę litewską w takich słowach: Po pocztach wszędzie są łóżka albo dobre posłanie ze słomy, w wielu znajdzie się napój i jadło, a nawet, jak na kraj ten, tanio. Nie zaszkodzi wszakże tu, jak i wszędzie, mieć z sobą mały zapas jadła i coś do wypicia. W Kiejdanach, Kownie, Kryksztanach, Grodnie, Białymstoku, Węgrowie, na kilku innych przystankach litewskiej drogi znajdzie się wszystko, czego się żąda. Równie dobrze wspominał swoją podróż po Rzeczypospolitej niemiecki uczony Georg Forster pisząc, że w urzędzie pocztowym w Pobikrach, gdzie się zatrzymał na spoczynek pokój na poczcie dość dobry, a nawet otrzymał tu zupę i kawał kury. Proponowano mu też dziewkę, choć był zmuszony spać w jednym pokoju ze swym służącym. Natomiast w Makowie tutejsza poczta była wcale przyzwoita i leżała w suchym miejscu. W Sokołowie poczta ma bardzo ładny pokój dla gości. Ściany są ozdobione sztychtami wyobrażającymi siedem cudów świata; między innymi widok wnętrza świątyni w Efezie. Wszystkie obrazki ładnie kolorowane. Równie miły dom pocztowy zastał w Sokółce, w Mereczu otrzymał w pocztamcie kawę, a w Oranie ciepłą strawę. Został także dobrze przyjęty przez pocztmistrza w Kopytnicy, gdzie dom poczty jest nowy i przyjemnie urządzony. W parze ze złym stanem dróg i ciężkimi warunkami podróżowania szła więc tradycyjna polska gościnność oraz bardzo wysokie oceny cudzoziemskich podróżników na temat ich obsługi przez urzędników pocztowych.
Szybkość transportu oraz jakość funkcjonowania poczty w Rzeczypospolitej fascynowała angielskiego artystrokratę i podróżnika Jamesa Harrisa, który pisał: Mniej czasu zajęła mi droga z Śmigla do Warszawy niż z Berlina do Głogowa, mimo dwukrotnie większej odległości.
Prawnik z Lubeki Johann Erich Biester także wychwalał polską pocztę, szybkość transportu, zaangażowanie pracowników i ich rzetelność. Jakość obsługi na polskich stacjach pocztowych podkreślał także angielski urzędnik Nathaniel William Wraxall, choć zwracano też uwagę (m.in. czynili to William Coxe, James Harris, Johann Gottlieb Fichte, Johann Bernoulli, Ernst Ahasverus von Lehndorff, James Marshall czy Fryderyk Schulz) na złe warunki noclegowe oraz fatalną jakość dróg w Rzeczypospolitej. Jednakże działalność poczty cieszyła się niesłychaną sympatią cudzoziemskich podróżników, a Fryderyk Schulz twierdził nawet, że Postmajstrowie (w Rzeczypospolitej – R. Z.) są ludźmi najgrzeczniejszymi w świecie, podkreślał również sprawność i szybkość przejazdu poczt litewskich. Ogromne wrażenie wywarło na nim choćby przebycie w 13 godzin trasy o długości 16 mil, tj. drogi z Szawel do Radziwiliszek (Proszę porównać ten pośpiech z tak zwaną ekstrapocztą saską lub pruską, gdzie podróżni zdają się stworzeni dla woźnic i koni, a nie oni dla nich) oraz sprawność pokonania trasy do Warszawy
(Tak w sześć dni i dwie noce zrobiłem mil dziewięćdziesiąt sześć i pół. Wątpię, bym w krajach innych, które ten świat za dziki poczytują, równie szybko mógł ubiec przestrzeń tak wielką).
Poczta królewska była oceniana również pozytywnie przez zaborców, co oddają najlepiej słowa Jeana de Friesela, rosyjskiego wicegubernatora Wilna, który organizował w 1796 roku nową służbę pocztową na tym terenie: Każdy, kto tylko podróżował w Polsce, wie z doświadczenia, iż urządzenia pocztowe w Polsce i Litwie były tak dobre, że lepszych żądać niepodobna.
 
Tak więc, można powiedzieć, że mielismy świetnie funkcjonującą instytucję pocztową zapewniającą bardzo dobre usługi kurierskie w Rzeczypospolitej.
źródła.
 
 
 
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz