niedziela, 31 grudnia 2017

Kronika Norymberska i Bolesław Chrobry III król Sarmacji


Kroniki historyczne, a zwłaszcza zagraniczne zawierające informacje dotyczące Polski nie są udostępniane on line w sieci. O tak ważnych publikacjach jak tłumaczenie Kroniki Miechowity nie wspomnę, gdyż nie żyjemy w normalnym kraju. Więc muszą to robić amatorzy.
Poniżej przetłumaczony fragment dotyczący Polski Kroniki Norymberskiej zawierający drobną wiadomość, która trochę rozjaśni  kwestię przyjęcie chrześcijaństwa w Polsce, przedstawiając je inaczej, niż  nam się to wmawia. 

Kronika Norymberska zwana Kroniką Świata   to jeden z najsłynniejszych inkunabułów. Autorem był Hartman Schedel, niemiecki lekarz, humanista i historyk. Kronika opisuje wydarzenia od biblijnej genezy świata do czasów współczesnych autorowi, największą uwagę poświęcając opisowi wydarzeń po narodzinach Jezusa Chrystusa.
Kronika Schedla to dzieło znane również z ogromnej ilości ilustracji. Zawierając przeszło 1800 drzeworytów, była najbardziej bogato ilustrowaną księgą swego okresu.Wśród rycin znajdziemy zarówno przedstawienia scen fantastycznych, potworów, sceny biblijne ale również wizerunki papieży i władców czy widoki miast i mapy. Na końcu kroniki znajduje się kilka kart poświęconych Polsce, nazywanej wówczas Sarmacją
Inkunabuł wydany w 1493 r. w norymberskiej oficynie wydawniczej Antona Kobergera z drzeworytniczymi ilustracjami pochodzącymi z pracowni Michała Wolgemuta i tekstem napisanym przez Hartmanna Schedla.

link do wydania łacińskiego

http://digicoll.library.wisc.edu/cgi/t/text/pageviewer-idx?c=nur&cc=nur&idno=nur.001.0002&q1=age&node=nur.001.0002%3A12.24&page=root&frm=frameset&seq=649

link do wydania angielskiego

http://digicoll.library.wisc.edu/cgi/t/text/text-idx?c=nur;cc=nur;view=text;idno=nur.001.0004;rgn=div2;node=nur.001.0004%3A11.73

Poniżej zakupiłem i zleciłem tłumaczenie jeszcze z innego wydania łacińskiego, aby mieć porównanie z innymi wydaniami.  Fragment dotyczący Polski znajduje się na końcu kroniki.

                           Strona tytułowa, zrobiona z  zakupionego inkunabułu
       [strona tytułowa] Zapis tego dzieła księgi kronik z rysunkami i wizerunkami od początku świata


powyżej dane, gdzie wydane facimile

Jest tu, uważny czytelniku, koniec księgi Kronik, skompilowanej przez epitomy i brewiaria, dzieło wszelako przewspaniałe, i przez męża najuczeńszego sporządzone. Zawiera bowiem czyny, wszelkie jakie są bardziej godne poznania, od początku świata, aż do tych klęsk naszych czasów; i poprawione zostało przez mężów najuczeńszych, by bardziej dopracowane się ukazało. Za zachęta zaś i prośbami roztropnych obywateli Sebalda Schreyera i Sebastiana Kamermaistera księgę tę wydrukował w Norymberdze pan Anton, przy współpracy wszakże matematyków bardzo doświadczonych w sztuce rysunku, Michaela Wolgemuta i Wilhelma Pleydenwurffa, dzięki których zręcznej i bardzo dokładnej staranności załączone zostały rysunki tak  miast, jak i znakomitych mężów. Ukończone dnia 12 lipca, roku Zbawienia naszego 1493.



O Królestwie Polski i jego początku

Ponieważ o Bolesławie (który stał się trzecim królem Sarmacji), wkrótce potem będzie wzmianka, dlatego zaproponowałem, by pokrótce opowiedzieć o  ziemi sarmackiej, i w jaki sposób zasłużyła ona na berło królewskie. Jest więc Sarmacja dość obszerną i pustą kraina, nieuprawiana i na bezludziu umieszczoną, i pod bardzo surowym powietrzem leży. Od wschodu ma Moskali i rzekę Tanais [Don], od południa Daków i Panonów [Węgrów], od zachodu Czechów, Morawian, Ślązaków i Niemców, od północy Morze Niemieckie i Morze Bałtyckie [w oryginale starożytna nazwa: Sinus /co po łacinie oznacza zatokę/ Codanus]. Ale tylko to, co miano królestwa, nazywają Polską; która dwa miana uzyskała. Bowiem tę część, gdzie położony jest Kraków, nazywają Małopolską, a tam, gdzie wznosi się Poznań i Gniezno, mówią o Wielkopolsce. Od Kraka, to jest pierwszego księcia, do czasów pierwszego Bolesława panowali tam tylko książęta. W czasach zaś cesarza Ottona I przesławny Bolesław był księciem. Nie ten, o którym powiemy w żywocie św. Stanisława, ten bowiem był jego wnukiem, który urodził się z mnicha, syna tego Bolesława. Ten przeto Bolesław króla Francji i niemieckie ludy zwycięsko napastował. Wreszcie z powodu próśb cesarza Ottona zakończył tę wojnę, i przymierze z Niemcami i Galami zawarł. Zaś cesarz Otton, widząc wielkość ducha tak znacznego władcy, która stała się znana w całych Niemczech i Sarmacji, spotkał się z księciem Bolesławem w Sarmacji, by i państwu jego, i potędze dokładniej się przyjrzeć. Znakomity książę przyjął go z największymi honorami w Poznaniu, i nakazał, by na 3 mile przed miastem lub na dłużej rozścielić jedwabne tkaniny i purpurowe szaty, złotem i srebrem ozdobione, na drodze, która cesarz miał się udać, a po wejściu cesarza do miasta każdemu było wolno szaty te znosić i zabierać. Tam uczcił cesarza wspaniałymi i bardzo okazałymi ucztami i widowiskami, oraz innymi uroczystościami, tak ze nie było tam innej zastawy, jak złota, którą kazał [Bolesław] po każdym posiłku rzucać i strącać do dołów, których głębokości nikt nie znał. Wiele też innego rodzaju przepychu i wystawności cesarzowi Ottonowi okazał, jak to dość obszernie stara sarmacka historia opowiada. I cesarz, widząc szczodrobliwość i wzniosłość umysłu, oraz obfitość bogactwa tak znacznego władcy, uznał, że nie jest rzeczą niestosowną, by tak przesławny książę godzien był korony królewskiej, przeto przyozdobił go królewskim berłem i diademem, i innymi dostojeństwami, wymagającymi siedziby królewskiej, uświetnił. Bolesław zaś, by nie wydać się niewdzięcznym wobec cesarza za tak wielkie dobrodziejstwa, ramię św. Wojciecha biskupa, którego Prusowie bezbożnie zabili, jako dar cesarzowi oferował.

I kiedy już powiększyło się królestwo, do lat zbawienia naszego 1400-tych, lub nieco wcześniej, gdy król Polski zmarł bez potomstwa, potem książę, który rządził Litwinami i Rusią, na króla został wybrany. Ów wcześniej bałwany czcił. Lecz w tym czasie, kiedy przeszło na niego berło królestwa, religię chrześcijańską przyjął, wraz z całą ziemią, której przewodził. Przeto Litwinów i Rusinów do Królestwa Sarmacji w taki sposób przyłączył, że nie inaczej, jak na określonych warunkach, mogą się odłączyć. Ten więc przesławny władca Prusów nadmorskich niemieckiego pochodzenia w najokrutniejszej wojnie pod jarzmo przywiódł i państwo rozszerzył, tam gdzie są znakomite miasta, Gdańsk i Toruń, i gdzie jest bardzo sławny zamek Malbork, o którym się mówi, że nikt, ze śmiertelników nie widział niczego doń podobnego, a który jest zabezpieczony rozmaitymi konstrukcjami, murami, wieżami i fosami, tak by żaden wróg nie miał do zamku bezpiecznego dostępu. Państwo przed paroma laty większe było, jednakże z powodu napaści najbardziej wiarołomnego plemienia Tatarów i Turków wielka szkoda całej Sarmacji wyrządzona została. Bowiem ziemia, która jest za Rusią, a którą lud Podolem nazywa, cała spalona została i w pustkowie obrócona, tak ze podróżnikom nie może dostarczyć tego, co jest potrzebne, choć jest bardzo żyzna, tak że trawy wyrastają do wysokości wysokiego męża. I pszczołami, i miodem wonieje, tak że nie dość pszczołom miejsca, gdzie by miód zanosiły; i tak pod drzewami bowiem lub zaroślami, i w lasach plastry miodu wytwarzają. Las Hercyński, ten bardzo wsławiony, od którego nic znakomitszego w całej Europie nie ma, Sarmację całą przebiega i w pobliżu Krakowa gaje swoje rozciąga, przez które każdy może iść na Litwę i do Scytii. Po tak wielkich odnogach w kraju tym wędruje bardzo wielkie stada zwierząt. W północnej części tego lasu są żubry, które to zwierzę jest dzikie i straszne, i rodzaju ludzkiego nienawidzące, jednakże jako pożywienie bardzo stosowne. Ma szerokie czoło i rogi, i do polowania mało jest dogodne, chyba że przy bardzo wielkim i zróżnicowanym wysiłku. Metalu nie ma Sarmacja żadnego prócz ołowiu, a to z nie z innej przyczyny, jak za sprawą Saturna, który ziemię tę srogim zimnem napastuje. Jest jednak bardzo wielka obfitość soli, której używają też inne, i bardzo odległe, ludy, dlatego dostarcza ona największego zysku całej krainie, i król nie ma większego skarbu w całym królestwie nad sól. Pod ziemią bowiem są rżnięte ogromne kamienie soli, na powierzchni zaś, lub w innym miejscu tj. poza kopalnią] sól jest warzona z wody. Jest Sarmacja ziemną żyzną i obfitującą we wszelkie rodzaje płodów i w cokolwiek, co pożywienia rodzaju ludzkiego dotyczy.

Teraz należy coś dodać o przesławnym potomstwie najznakomitszego władcy Władysława, o którym wcześniej mówiliśmy. Miał on – jak niektórzy donoszą – 3 żony, z których począł 2 synów, z których jeden, starszy, nazywał się Władysław, drugi Kazimierz. Władysław po śmierci ojca obdarzony został władzą królewską, i w ten sposób panował nad królestwami Węgier, Czech i Polski, gdzie przesławnych czynów zbrojnie dokonał, i rozszerzył panowanie i religię chrześcijan. Bowiem tak wiele ziem króla Turków spustoszył, że przed Konstantynopolem miejsce pod obóz wymierzył, i gdy tam najsroższe wojny przeciwko Turkom prowadził, i obie strony w najbardziej krwawym starciu się zmierzyły, Panonowie [Węgrzy] rzucili się do ucieczki, i króla wraz z nielicznym wojskiem sarmackim w takiej mnogości wrogów pozostawili. Zaś książę Kazimierz panował nad Litwinami i Rusinami. Gdy już śmierć króla stała się znana narodowi, Kazimierz przez Sarmatów został ogłoszony królem. Pojął on za żonę on córkę księcia Austrii, siostrę Władysława, który panował nad królestwem czeskim i węgierskim. Z niej począł 6 synów i 5 córek. Pierworodny nazwany został Władysław. Ten, będąc jeszcze młodzieńcem, zostały wybrany na władanie królestwem czeskim., gdyż odznaczał się pewną nadzwyczajną wielkością ducha i najlepszymi zamysłami. Z tego powodu, gdy książę Maciej, król Węgier, zmarł, dostąpił [Władysław] także królestwa panońskiego. Najbliższy mu starszeństwem był brat, któremu dano ojcowskie imię Kazimierz. Błyszczał on największymi zdolnościami i roztropnością, potem jednak zmożony chorobą skonał. Po nim nastąpił najznakomitszy władca Jan Olbracht.

O św. Stanisławie biskupie krakowskim, patronie Sarmacji

Św. Stanisław biskup

Święty Stanisław, mąż o wielkim wobec Boga autorytecie, całej Sarmacji patron i chorąży, urodził się w roku Zbawienia naszego 1008, we wsi, którą nazywają Szczepanów, ze szlachetnych i sławnych rodziców, których troską było, by w świątyniach Bożemu kultowi się poświęcił, i Boga pobożnymi modłami przebłagiwał. On, gdy doszedł do młodości, z nakazu ojca udał się do słynnej paryskiej uczelni, gdzie z największym staraniem poświęcał się studiom nad humanistyką [tak należy rozumieć użyte tu słowo „litterae”]. Odtąd wieloma cnotami rozkwitał, al e szczególnie poświęcał się prawu świętemu, to jest boskiemu.  Nie z tej przyczyny zysku, jaką mieli w zwyczaju biegli w prawie w tamtej epoce, by uzyskać większe godności, lecz po to, by, jeśli kiedyś jego miejsce, stan lub kondycja na to pozwolą, mógł udzielić sprawiedliwości tak lichym, jak i potężnym, sierocie i małoletniemu, i każdemu na równi to, co jego jest, oddać, tak jak nakazuje prawo. Potem wracając do stron ojczystych przybył do Krakowa, wsławionego miasta Sarmacji. Tam z powodu swojej cnoty i wiedzy sprawował godność kanonika. Po śmierci zwierzchnika diecezji za sprawą opatrzności Bożej został ogłoszony powołanym na stolicę biskupią. Jako że godność tę w najlepszym zawsze porządku sprawował, troszczył się, by świętą religię i kult Boży rozszerzać. Gdy potem kupił wieś od pewnego rycerza, a ten zmarł, jego [rycerza] przyjaciele próbowali, na mocy prawa dziedzicznego, żądać tej wsi ponownie od Bożego biskupa. On zaś nie mógł dostarczyć świadectwa przyrzeczenia tej sprzedaży; ci bowiem, którzy o tej sprawie wiedzę posiadali, z powodu braku ich znaczenia [tj. zapewne w hierarchii społecznej] pozostali w ukryciu. Więc mąż święty poświęcił się modlitwom i postom, zaufawszy mocy Boga Najwyższego.  Gdy poznał, że jest już dość wzmocniony, przybywając do grobu zmarłego rycerza, od którego wieś tę odkupił, i usunąwszy kamień i piasek pobożną i oddaną modlitwą Boga ubłagiwał, i tego zmarłego na 4 lata do życia przywrócił. I postawił go przed tyranem [łac. tyrannus jest niekiedy używane w znaczeniu neutralnym jako „monarcha”, częściej jednaj w znaczeniu pejoratywnym, jak nasz „tyran”] Bolesławem, wobec którego takie sprawy były rozpatrywane. Stawili się tam także jego [biskupa] przeciwnicy i pozostali możni królestwa. Dzięki temu rycerzowi biskup w sposób jawny dowiódł, że kupił wieś.

I już Bolesław jako srogi domagał się daniny lennej, a jako haniebny – zysku. I wszelkie wobec swoich ludów wiarołomstwo i tyranię okazywał., i znakomitych mężów oraz wybitnych obywateli bezbożnymi i dzikimi karami nękał. Stanisław zaś, prorok Chrystusa, uznał, że dłużej tego znosić nie można, i bez trwogi do króla przybywając, domagał się, by on takich przedsięwzięć zaniechał. Ów zaś z dnia na dzień coraz więcej występków czynił. Wreszcie został przez biskupa ekskomunikowany. Dlatego tyran, z powodu szału nieświadom, co czyni, wysłał swoich pachołków, by biskupa, gdziekolwiek jest, zabili. W tym czasie św. Stanisław przybył do kaplicy św. Michała, która na Skałce w mieście Kazimierzu założona została, by tam najmilszą złożyć Bogu ofiarę. Gdy słudzy króla do tego miejsca przybyli, trzykroć próbowali do świątyni wejść, i trzykroć Bożą mocą odpędzeni na wznak upadli. Gdy to do królewskich uszu dotarło, z wielką wrzawą król Bolesław do kaplicy pośpieszył, by świętego biskupa, już ofiarę składającego, okrutnymi razami i najsroższymi ciosami zabić. Na koniec biskup przez sługi króla na kawałki pocięty poza miasto został wyrzucony, tak że ptaki zakrzywionymi dziobami go skubały. Lecz za sprawą Bożej opatrzności przybyły tam orły, które drogocenne ciało w jedno zebrały, i z największa troskliwością go pilnowały, aż obywatele z największym i pełnym czci rytem na Skałce je zaszczytnie pogrzebali. Wreszcie wyniesiony – jak wyżej wspomniano - do liczby świętych, na zamek królewski do świątyni św. Wacława sprowadzony, w złotym sarkofagu licznymi cudami słynie. Lud z dnia na dzień czci go coraz bardziej kadzidłami i prośbami o wstawiennictwo.

O Krakowie, królewskim mieście Sarmacji.

Uznałem, że nie od rzeczy będzie włączyć Kraków, królewskie miasto, to tego osobliwego dzieła. Bowiem  na podstawie świadectwa Ptolemeusza, najlepszego i jeszcze świetniejszego kosmografa, jest to słynne miasto Germanii [tu zachowuję w tłumaczeniu „Germania”, bo chodzi o starożytną Germanię], które on nazywa Corrodunum. Strabon wszelako określa Germanię jako kraj, który zamykają w sobie Ren i Łaba. My, jako że sprawa ta z pewnością nie jest niegodna uwagi, osądzamy, że jest to miasto sarmackie. Uznałem, że miasto to od samych swoich początków, do których należy się odwołać, dość jest godne. Lecz by się nie zdawało, że snuję gawędy opowiadaniem zbyt obszernym i zbyt niepewnym, postanowiłem o jego położeniu cokolwiek pokrótce opowiedzieć. Kraków więc, znakomite miasto Sarmacji, którą nazywają Polską, położone jest nad brzegiem Wisły, niedaleko od jej źródeł. Wielu twierdzi, że został założony przez Kraka, pierwszego księcia Sarmacji, i jego imieniem uświetniony. Miasto najpierw jest opasane wysokimi murami, basztami i wieżami. Następnie, ponieważ mały mur z powodu starości zaczął chylić się ku ruinie, jest mur podobny. Wreszcie doły i fosy, by zagrażającym nieprzyjaciołom utrudnić dostęp. Niektóre fosy są napełnione wodami ze stawów, niektóre zielenią się od zarośli, krzewów i trwa. Za nasypem zaś, który przylega do dołu, płynący wąski strumień zwany Rudys [Rudawa ?] całe miasto opływa. On porusza koła, które przez kamienie mielą i przynoszą zboże. Potem poprowadzony podziemnymi kanałami i przez sitowia całemu miastu dość wody dostarcza. Bram miast jest 7. Jest w nim bardzo wiele najpiękniejszych i wybornych domów obywateli, i są przeliczne wielkie świątynie, zwłaszcza w środku miasta wznosi się kościół Najświętszej Maryi Panny z dwiema stromymi i wysokimi wieżami. Jest tam i wiele klasztorów, gdzie jaśnieje wielki tłum pobożnych zakonnych ojców. Bowiem przy kościele pod wezwaniem Przesławnej Trójcy jest sławny Zakon Kaznodziejski. W tej świątyni mąż błogosławiony o wielkiej świętości, Jacek, towarzysz św. Dominika, jeszcze nie wyniesiony do rzędu świętych, wielkimi cudami słynie. On, dopóki żył, trzech zmarłych do życia przywrócił. Zaś przy kościele św. Franciszka jest Zakon Braci Mniejszych, nie reformacki. Jest też wiele innych klasztorów. Jest i świątynia niedaleko bramy Wiślnej, który nazywają św. Anny, gdzie błogosławiony Kanty, doktor słynnej uczelni tego miasta, wieloma cudami i znakami jaśnieje, choć do katalogu świętych nie został jeszcze dopisany. W pobliżu tej świątyni umieszczona jest wielka sławna uczelnia obfitująca w wielu bardzo sławnych i najuczeńszych mężów, gdzie wykłada się bardzo wiele szlachetnych nauk, jak studium wymowy, poetyki, filozofii i badania natury, najbardziej jednak kwitnie studium astronomii, i w całych Niemczech (jak z relacji wielu osób dostatecznie poznałem) nie ma odeń bardziej sławnego studium. Tam już najwięcej Febus jest czczony, który i ogładza ich dzikie umysły, i wypolerowanymi ich czyni. Ten kościół [św. Anny] świętej pamięci Władysław, znakomity król Sarmacji, gdy w starciu nad Prusami, najsroższym dla Sarmacji nadmorskim ludem zwycięstwo odniósł (której to wojny bardzo wiele bardzo świetnych pamiątek do tego czasu przetrwało na zamku królewskim, o którym wkrótce potem opowiemy) wielkim kosztem wzniósł, i obdarzył wolnościami i najwyższymi dochodami.

Mieszkańcy miasta nie żyją na sposób sarmacki, o których to Sarmatach dawni autorzy powiadali, że są dzicy i gnuśni. Są bowiem tam obywatele tam najznamienitsi, odznaczający się cnotami, roztropnością i grzecznością, oferujący wobec każdego przyjezdnego hojną i serdeczna uprzejmość i gościnność. Wikt u nich jest wspanialszy niż u pozostałych Sarmatów. Częściej korzystają z delikatniejszego rodzaju jedzenia i picia. Woda warzona z jęczmienia i chmielu – jeśli ten napitek, na ile konieczność pozwala go znosić, jeśli się bierze, zaiste niczego nie można znaleźć, co dla natury ludzkiej dla karmienia ciała byłoby bardziej odpowiednie. Pod zamkiem zaś w obrębie miasta znajduje się inne słynne kolegium, gdzie rozkwita akademia prawa i ustaw.  Do północnej strony miasta przylega małe miasto, żadnymi wszakże murami nie opasane, które nazywają Kleparzem. W mieście tym nie ma nic godnego opisania z wyjątkiem wybornego kościoła św. Floriana, dzielnego rycerza wiary chrześcijańskiej. Kościół ten świętej pamięci Władysław, o którym uprzednio wspomniałem, umocnił kanonikatem i innymi dostojeństwami i dobrodziejstwami, i powierzył w opiekę doktorom kierującym wydziałem sztuk wyzwolonych uczelni. Brzegi i skały nabrzeżne na znaczną wysokość wyniesione, tak że zdaje się już niebo podtrzymywać. Wreszcie skupiona w sobie ziemia, piaskiem powleczona, wielkie wzgórze tworzy, które z tej strony, która ku północy się kieruje, nad miastem się wznosi, spogląda na wzdymające się wysoko śnieżne Karpaty. Tę część wzgórza obmywa owa sławna rzeka europejska Wisła, kiedyś granica Germanii [starożytnej]. Która to rzeka z podnóża Karpat, z małego co prawda źródła wyrasta, dalej coraz bardziej i bardziej się wzdyma, tak że potem powiększona o wody, które z Gór Panońskich do niej wpływają, niesie pnie i wielkie kłody, oraz różne zlepki drewna. Wreszcie, gdy od deszczy i innych rzek coraz bardziej nabrzmiewa tratwy i statki handlowe prowadzi ze sobą ku Oceanowi Niemieckiemu, do Morza Bałtyckiego [w oryginale starożytna nazwa: Sinus  Codanus], gdzie trzema wielkimi ujściami spieniona uchodząc ginie.

Na tym wzgórzu jest najpierw wielka świątynia zbudowana ku czci św. Wacława, księcia Czech, w której znajdują się pamiątki i grobowce wszystkich najznakomitszych mężów, wzniesione wielkim staraniem i przeróżnymi sztukami, wyrzeźbione w marmurze, alabastrze i kamieniu. W środku zaś świątyni znajduje się ów znany pomnik, w którym spoczywa przesławny rycerz Chrystusa, św. Florian. Na tym wzgórzu są także dwie inne świątynie, św. Michała i św. Jerzego. Z tyłu są wyborne dwory szlacheckie i mieszkania kapłanów, którzy dniem i nocą nawiedzają świątynie. Dalej jest najpierw wielka siedziba królewska, zbudowana z bardzo wielkich i różnych budowli, a która jest Kapitolem całego królestwa, gdzie cały skarb królestwa jest gromadzony. Tu ogłaszana jest władza władców; tu bowiem przez największych strażników strzeżona jest korona. Za wzgórzem zaś jest klasztor Braci Mniejszych zachowujący ściślejszą regułę [może chodzi o reformatów]. Niedaleko od tego klasztoru znajduje się klasztor mniszek. Naprzeciw niego przy samym moście jest znany szpital i kościół św. Jadwigi. Na drugim zaś brzegu Wisły znajduje się sławne miasto, które nazywają Kazimierz, nazwane tak od króla tego imienia; które to miasto Wisła, która pod zamkiem królewskim się rozdziela, całe opływa, i nie ma wyspą je czyni. Jest w tym mieście znany przybytek św. Katarzyny dziewicy, gdzie rozkwita Zakon Augustianów. Jest tam i świątynia pod wezwaniem Najświętszego Ciała Chrystusa, gdzie kanonicy laterańscy mieszkają, i inne kościoły. Są też bardzo słynne pamiątki dawnego kolegium, już w użyciu, które wzniosła znakomita królowa Jadwiga. Oprócz tego w miastach tych jest bardzo wiele znakomitości, dokonanych od najdawniejszych czasów przez najznakomitszych królów i władców; lecz, stosując się do zwięzłości, uznaliśmy, że właściwe będzie na tym zakończyć.

Lubeka


Lubeka, lub, jak inni piszą, Lubekum, znakomite miasto Saksonii i wolne miasto cesarskie, a co więcej,w Niemczech i u zagranicznych narodów bardzo znane, kiedyś przez Wikboda Witigusa, wodza Cymbrów, przy Półwyspie Cymbryjskim zbudowane, w tym miejscu, który Wenedowie, których nazywano też Wandalami, w tym czasie tę część Saksonii dzierżący, Buccovia [przyjęte nazwy: Buku, Bukowiec] nazwali. Miasto zostało powiększone przez najsroższego władcę, który nazywany był Kitto, a którego także Truto nazywano, w roku Chrystusowym 1104. Ta część ziemi jest nadbrzeżna między księstwami Meklemburgii i Holsztynu, nawadniania rzekami Bagvisus i Travus, które to czyste rzeki w języku mówionym nazywane są Wagnitz [ob. Wakenitz] i Trab [ob. Trave]. Tenże Kitto miał szlachetne pochodzenie od Markomanów i Marcinopolitów [w oryginale Martinopolenses, od Martinopolis, prawdopodobnie chodzi o Merseburg, ze względu na podobieństwo nazwy do Marsa, od którego pochodną formą jest Martinus, czyli Marcin], był potężnym i bardzo dolegliwym prześladowca chrześcijan. On panów z Wagrów [plemię], którzy byli nazywani panami ze Stargardu to jest Oldenburga zabił w Ferneren i Peldte. Jeden z nich, o imieniu Henryk, syn hrabiego [łac. comes, być może tu raczej należałoby przetłumaczyć „komes”] Gotszalka, uciekając, oddalił się do Danii. On po jakimś czasie wracając odciął Kittonowi głowę siekierą, i poślubił jego żonę. W tym czasie Henryk IV panował nad Cesarstwem Rzymskim. W krainie tej wszystkie kościoły, pozbawione kapłanów, zostały spustoszone, a wiara chrześcijańska zginęła. Także miasto Lubeka trzykrotnie spustoszone zostało z powodu wojny władców, zwłaszcza wojny między księciem Henrykiem Lwem a hrabią Adolfem holsztyńskim; który, gdy wrogość między nimi została uśmierzona, zostawił księciu Henrykowi miasto w tym miejscu, gdzie obecnie się znajduje; jako że jego położenie wcześniej było w pobliżu Schwartau, potem w pobliżu Hernnburga, jak donosi uczony Helmold. Od tego czasu z powodu wyprawa handlowych z Niemiec Górnych i Dolnych i z różnych krain miasto nadzwyczaj się powiększyło, tak że obecnie wszelakie towary są transportowane za Morze Bałtyckie, to jest Niemieckie, które nazywają Stagnum [co po łacinie znaczy: „staw”, „jezioro”], do Norwegii, Szwecji, Inflant, na Ruś, na Litwę, do Prus, Polski, na Pomorze, do Księstwa Meklemburgii, do Danii, Anglii, Flandrii, Szkocji i do Królestwa Francji, tam morzem, a lądem do Saksonii, Westfalii i Marchii. Bardzo doświadczeni astronomowie piszą, że miasto to miało swój wsławiony początek pod znakiem wagi i zostało założone w szczególnej łasce Bożej, i dlatego mieszkańcy miasta sprawują nabożeństwa z większym oddaniem, niż ich sąsiedzi. Czują jednak słodkie jądro w gorzkiej skorupie. 

Następnie, w roku 1131, panowie dolnej Wandalii spustoszyli Lubekę, którą hrabia Adolf holsztyński ponownie założył, z zamkiem na północy miasta przy jego granicy, który to zamek obecnie zamieszkują kaznodzieje [zapewne chodzi o dominikanów]. W roku 1159 mieszkańcy Lubeki, pamiętający o doznanych szkodach, poprowadzili wojsko do krainy Rugia, gdzie przez rozlew krwi sprawili władcy i jego potędze klęskę. Biskupstwo lubeckie objął najpierw w roku Zbawienia 1161 Gerald, dwunasty biskup z Oldenburga, to jest Stargardu, w krainie Wagrów, z pomocą księcia Henryka Lwa. On 13 prebend w 10 wsiach i posiadłościach uposażył we wszystko, co konieczne. Urosła więc Lubeka na bardzo potężne miasto, a Oldenburg podupadł. Gdy zaś Fryderyk, pierwszy tego imienia, miasto to z ogromnym wojskiem oblegał, Henryk, biskup lubecki, uzyskał do cesarza pokój pod tym warunkiem, że, za zgodą księcia Henryka, miasto złoży cesarzowi hołd. Ten biskup konsekrował katedrę i zbudował w mieście klasztor św. Jana, gdzie teraz mniszki mieszkają, choć miejsce to najpierw posiadali mnisi Zakonu św. Benedykta, którzy obecnie rezydują pod Cismer w krainie Holsztyn przy morzu.

W tym czasie Lubeka została przez cesarza Fryderyka uczyniona miastem cesarskim i wolnym, oraz obdarowana wolnościami, tak że stała się następnie głową wszystkich miast nadbałtyckich, i ma różne przywileje także zagranicą, szczególnie w mieście Londyn w Anglii, w Norwegii, w Wielkim Księstwie Moskiewskim, w znamienitym mieście Nowogrodzie, na Rusi (gdzie mają zwyczajem chrześcijańskim kościół i dwór). I w bardzo wielu miastach i krainach wielkimi przywilejami została Lubeka uświetniona i obdarowana; cieszy się też immunitetami we Flandrii, oraz w królestwie Dacji [= Danii] i Szwecji. Tenże cesarz Fryderyk, potwierdzając, przez złota bulle, lubeczanom przywileje nadane im uprzednio przez księcia Henryka, ponadto darował im to, że mogą mieć 24 rajców (która to liczba rzadko jest w komplecie). Uczynił ich szlachcicami, tak że mogą, zwyczajem pasowanych rycerzy, nosić złoto (z wyjątkiem ostróg).

To przesławne miasto jest czyste i wytworne, z obu stron na pochyłym wzniesienie położone, tak że wody i nieczystości swobodnie spływają, a przez częste deszcze ulice są oczyszczane. Kościół katedralny, który najwyższym nazywają, położony na południu przy granicy miasta, jest dość długi i nadobny. Oprócz niego miasto zaopatrzone jest w 4 kościoły parafialne, które mają 7 wysokich strzelistych wież, pokrytych miedzią i ołowiem, a na szczycie ozdobionych złotem. Wieża w kościele św. Piotra wyróżnia się pozłacaną koroną z herbem cesarza i miasta. Kościoły wszelką nadobnością są przyozdobione. Pośród tych 5 kościołów wyróżnia się bazylika Najświętszej Maryi Panny. Miasto ma także dwa klasztory, jeden Zakonu Kaznodziejskiego, drugi św. Franciszka, oraz szpital Ducha św. Miasto zaś dostatecznie jest obwarowane wodami i wieżami, murem i fosami. Dwie długie i obszerne ulice ciągnące się przez całe miasto, a przy nich stoją w jednolitym porządku domy zbudowane z cegły, przeróżnie i wspaniale ozdobione. Pozostałe ulice przecinają te dwie na krzyż. Rynek coraz bardziej i bardziej napełniony rybami, mięsem i inną żywnością. Rzeka bagviso [Wakenitz] płynie najpierw z północy na południe, stamtąd na zachód. Rzeka Travus [Trave] płynie przed miastem w przeciwnym kierunku, z południa na północ, i z mocą wpada do morza. Na tej rzece mniejsze statki od morza do Lubeki podchodzą, aż do muru, podczas gdy większe statki, przenoszące ciężar 250 wozów, zatrzymują się przy brzegu morza, i z powodu zanurzenia nie mogą zbliżyć się do miasta więcej, jak na 2 mile. Niedawno w roku 1492 biskup Teodoryk, urodzony w Hamburgu, gdy otrzymał z Rzymu zatwierdzenie, odbył ingres do Lubeki, i teraz dzięki Bożej łasce zasiada w chwale jako 25-ty biskup lubecki. Uznałem, że pozostałe rzeczy uświetniające miasto, z powodu długości i rozmaitości tego, co należałoby napisać, powinienem pominąć.

Nysa

Nysa śląska jest znaczącym miastem, siedzibą biskupią, położoną nad rzeką Nysą, od której wzięła nazwę, różnymi budynkami ozdobioną. Śląska zaś u swoich początków był częścią wielkiego Lasu Hercyńskiego, który sławiony jest u pisarzy greckich i łacińskich, tak że cały Śląsk był pokryty lasem. Lecz wraz z upływem czasu zaczął być tu i ówdzie po wsiach zamieszkiwany; gdy zaś mieszkańcy przyjęli wiarę chrześcijańską, i założyli miasta, stał się mniej dziki. Przez cały jego środek przeciska się bardzo znana rzeka Odra. Wzmocniona przez Olzę, Nysę, Oławę, Leśnicę, Barycz, Kaczawę [Cattorum Rivus, z niem. Katzbach, skojarzenie z „kotem” po niemiecku – Katze, i „potokiem” - Bach], Bóbr i inne rzeki, Marchię Brandenburską przemierzając ku Morzu Niemieckiemu, pod Szczecinem od fal się uginając do morza uchodzi. Szerokość Śląska jest na 3 dni drogi, zaś długość na 9 dni drogi od granic Węgier do Marchii Brandenburskiej się rozciąga. Pierwsza siedzibą tego biskupstwa był Smogorzów w powiecie Wartenberg, a stamtąd kościół katedralny został przeniesiony do Ryczyna w ziemi brzeskiej. Jednak Kazimierz, pierwszy tego imienia król Polski, gdy ród królewski w linii męskiej skończył się, z Klasztoru Cluny w Galii, gdzie był mnichem, za papieską dyspensą na Królestwo Polskie został wzięty, i dlatego postanowił, że w jego królestwie denar św. Piotra od każdego, to jest na głowę, ma być wymagany i do Rzymu ma być wysyłany. I zatroszczył się, by siedzibę biskupią przeniesiono do Wrocławia, który obecnie – jak wyżej wspomnieliśmy – ze wszystkich miast Śląska jest nie mniej obszerny i bogaty, jak i ludny, i wielce ozdobiony budynkami i świątyniami. Jego biskupem jest obecnie Johann Rott z Wemding w diecezji Eichstätt, niegdyś protonotariusz cesarski; i mówi się, że w krótkim czasie dzięki wielkiej przedsiębiorczości do takiego stanu doprowadził biskupstwo, że przez 100 minionych lat stół biskupi nie był bardziej obfity, i bardziej ozdobiony budynkami. Kraina ta jest żyzna i w ryby obfitująca, pełna dziczyzny i ptaków.

Oprócz Wrocławia jest wiele znaczących miejsc – to miasto Nysa, siedziba biskupia, Głogów duży, Legnica, Opole, Świdnica, Cieszyn, Olsna [Oleśnica ?], Ząbkowice, Ziębice, Żagań, Brzeg. Bardzo liczne klasztory o znakomitej budowie. Kraj ten jest poddany królowi czeskiemu, który uznaje go za lenno od cesarstwa. Wielu uprzednio książąt i władców dziedzicznych kraj ten nie tyle posiadało, co pustoszyło i niespokojnym czyniło bo z powodu skromności dochodów książęcego stanu trzymać nie mogli, i łupiestwu się oddawali. Teraz jednak [kraj] przez niewielu jest rządzony, po tym jak inne rody panujące wymarły. Władcy ci niemało bogactwami i obwarowanymi miastami jaśnieją.

Kult Boży na Śląsku bardzo rozpowszechniony. Świątynie bardzo uświetnione ozdobami kapłańskimi innymi, oraz formami budowli, z całego świata. Stan duchowny, świecki i zakonny płci obojga, liczny i zdyscyplinowany. Lud wymowny i obyczajny, i pobożności nad wszystkich mieszkańców Niemiec oddany. Szlachta jest bardzo liczna, do broni wzdychająca, Marsa miłośniczka. Płeć żeńska wprawdzie nadobna i przystępna, ale wstydliwa. Lud wiejski, polskiego języka, leniwie pracom rolnym się oddający, bardziej pijaństwu jest oddany. Dlatego i domy ich, i pola, mało są zagospodarowane, i zaniedbane, liche domy oni zamieszkują. Rolnicy jednak niemieccy lepiej wieś zagospodarowują, i domy w sposób bardziej miejski, podług swoich zdolności, konstruują. Koszty utrzymania są znacznie niższe, niż w sąsiednich krajach. Lecz co czasem niezmierzona szkodę Śląskowi przynosi, to daniny, jako że panowie i posiadacze, wziąwszy pewną sumę pieniędzy stosownie do jakości miejsca i posiadacza, za zgodą zwierzchności i z potwierdzeniem sprzedającego roczna daninę na dobrach swoich zapisują, który przez kilka lat opłacają, potem dawać odmawiają. Dlatego chłopi – tak jak między zawierającymi umowę uzgodnione zostało – albo są usidleni przez kary kościelne, albo dobra zastawione są im zabierane. Tego utrapienia znieść nie mogąc, chłopi domy i pola swoje opuszczają i gdzie indziej uchodzą, a miejsca takie często pozostają opuszczone. I najbardziej z tego powodu Śląsk doznaje coraz większej szkody, jeśli się temu nie zapobiegnie. Pod innymi względami kraj jest godny pochwały. Głównym napojem tam jest piwo. Korzystają z wina przywożonego z Moraw lub Węgier, jakkolwiek produkuje się nieco wina na Śląsku pod krosnem, które w większości poza kraj, przez Odrę do Prus lub gdzie indziej jest zawożone. Oprócz sukna lnianego niewielkiej wartości, które jest zawożone na Węgry, i ryb wywożonych na Morawy nic poza Śląsk z jego towarów nie jest wywożone. Także zbyt wielka ozdobność w złoto i klejnoty, i zbyt wielka staranność o szaty, u panien i kobiet, niemało osłabiają tę krainę.

I by te przesławne miasta i krainy, o których wiedza później do nas dotarła, nie zostały swojej chwały pozbawione, uznano, że należy je dodać na końcu w tym dziele. Zaiste wolne miasta, zwłaszcza Lubeka, gdybyśmy chcielibyśmy dokładnie zbadać bogactwo, porządek rady, obyczajność i zwyczaje ludu, port morski, położenie i budynki, godne są historii i upamiętnienia. Wreszcie, gdyby ktoś więcej miast chciał dołączyć, dana mu jest taka sama możliwość.

                                                                             

Kronika pisana była przez Niemca i wynikające stąd przeinaczenia, sformułowania jak i forma, więc trzeba na to wziąć na to poprawkę.
Dla nas najważniejsze jest wyciągnięcie z niej rzeczy, o których się nie uczy w szkołach. 

- Zaraz na początku mowa jest o Bolesławie (który stał się trzecim królem Sarmacji) . Poprzednicy Bolesława -  Mieszko, syn jego i Ziemomysł byli  chrześcijanami, tylko w obrządku greckim, nazywanym grecką herezją. Byli także królami, o czym się nie mówi, a raczej celowo pomija.
No tak, no bo jak by to wyglądało, że wprowadzanie rzymskiego chrześcijaństwa wprowadzane było mordowaniem innych obrządków jak mamy to w  „Chronografiae” niejakiego Samuela, diaka z Dubkowa, rękopisie z XV wieku:
św. Wojciech "zniszczył prawdziwą wiarą i słowiańskie pismo odrzucił i zaprowadził pismo łacińskie, obrazy prawdziwej wiary popalił, biskupów i księży jednych pozabijał,  drugich rozegnał i poszedł do Prus i tam był ubity, Wojciech, biskup łaciński"

U Galla Anonima też mamy fragment:
http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/WiLeHi/lektury/kronika/0025.htm
Rozdział 21
"....Pogromiwszy fałszywe chrześcijany,..."

Następnie nie uczy się, że w Polsce istniał już rozwinięty , nazwijmy go umownie szkołą - ośrodek edukacyjny, w którym kształcili się królowie. (pomijamy tutaj kontekst historyczny)
Ale pewnie o ty nie słyszałeś, bo masz się uczyć tylko durnot wystruganych z drewna.

Zaglądamy do:
Regni Poloniae Documenta rerum gestarum. MCCCLXVIII-MCCCLXXXV (1368-1385). Kronika książąt polskich - Grzegorz Kazimierz Walkowski
http://ksiegarnia-armoryka.pl/Regni_Poloniae_Documenta_rerum_gestarum_MCCCLXVIII-MCCCLXXXV_1368-1385.html
s.109 r. XXIII - malutki kilku zdaniowy rozdział, który brzmi:

"Był też królem Węgier Salomon, który swoim śtaraniem to osiągnął i który tron zajął (dla) Władysława (*I Świętego), który kształcił się w Polsce, nim jako Władysław Węgry posiadł, a przyśporzył wiele (dobrego) ziemi węgierskiej po tym. Duma wezbrała w Bolesławie, a obfitość ziemi i rzeczy była wielka, nie chciał mieć władzy nad sobą, a królem wszelkiej rzeczy chciał być, a było to z powodu jego grzechów, które popełnił, że na ośtatku opuścił Polskę uchodząc na Węgry do króla Władysława, jak było powiedziane, tak tam pełen win i nieszczęścia opuścił ten świat"

Mieszko II władał greką i pierwszym arcybiskupem był Prohor (Prokosz) w Krakowie i jak popatrzymy z innej strony na Kronikę Prokosza istniały silne przesłanki, że  pod względem naukowym i merytorycznym taka kronika powstała.

A o nauce kleru najlepiej świadczy zdanie szlachty na sejmiku w Środzie Wielkopolskiej, która w dniu 14 listopada 1534 po raz pierwszy w Polsce zażądała drukowania książek w języku polskim:


 "Item prosiemy, aby nam księża nie bronili imprymować po polsku historyj, kronik, praw naszych i też jinszych rzeczy, a zwłaszcza o Biblją. Albowiem też każą sobie bić rzeczy rozmajite, a czemuż też nam nic nie mają bić naszym językiem. Tu też nam wielka krzywda się widzi od księżej. Albowiem kożdy język ma swym językiem pisma, a nam księża każą głupiemi być" 

- Ciekawostką jest, że Morze Bałtyckie [w oryginale starożytna nazwa: Sinus /co po łacinie oznacza zatokę/ Codanus] nazwa Codanus jako jedyna bierze miano od władcy Kodana wymienionego  w kronice Prokosza.

- Trochę inaczej przedstawia się konflikty Bolesława Chrobrego, który na prośby Ottona III  zawarł pokój a nie odwrotnie

"Ten przeto Bolesław króla Francji i niemieckie ludy zwycięsko napastował. Wreszcie z powodu próśb cesarza Ottona zakończył tę wojnę, i przymierze z Niemcami i Galami zawarł. "

Pozostała część to głupoty niemieckie pomieszane z rzeczami, które są wiadome, choć czasem inaczej interpretowane.

Teraz można jeszcze zaobserwować jak ukazują się książki pisane na zlecenie.






Dezinformacja Pana Radosława Patlewicza nadaje się tylko do spuszczenia w klopie do niczego innego.
Wystarczy poczytać te wypociny z kilku tylko stron, więcej już nie mogłem, bo bym zwymiotował.




Najlepsze jest w tym wstęp Pana Grzegorza Brauna, który wreszcie się odsłonił. Dotychczas miałem go za pożytecznego idiotę, ale on jest po prostu podstawionym ''Polakiem".
Tak właśnie pisze nam historię CITY.
A na uniwersytetach uczą nieuki, nieuków tumany, a tumanów prowadzą agenci.






27 komentarzy:

  1. Jedyny plus tego tekstu to tłumaczenie z łaciny KN. Reszta to nic nie wnoszące bla, bla, bla.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie jest to mały kamyczek do zmiany pisania historii. Mały bo mały, ale pokazujący, że jest inna niż nam się pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli z różnych kronik wyciągniesz bezkrytycznie wyrwane z kontekstu zdania to możesz sobie zbudować historię alternatywną jaką zechcesz. Nie wmawiaj tylko że jest to odkłamanie prawdziwej historii bo tak nie jest.

      Usuń
    2. torkel weź ty się ogarnij i zmień kanał.Napinaj się mocniej na histmagu albo coś tam.

      Usuń
  3. Ale to obecna historia jest historią alternatywną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😂😂😂 Świetny żart na początek roku 👍

      Usuń
    2. Torkel ktos ty? Kto ci placi? Pełno takich jak ty. Jesli jestes Polakiem to brak wiedzy rozumiem i to nie twoja wina ale jesli jestes tylko polsko-jezyczny to wypierd.! z tego forum na swoje.

      Usuń
    3. Chłopcze, agresją nie zrekompensujesz sobie luk w wykształceniu i pospolitej głupoty.

      Usuń
  4. Podsumowując - autor uznaje, że owo źródło - spisane prawie pół tysiąca lat po śmierci Chrobrego, w całości oparte na mętnej znajomości kroniki Długosza - podaje prawdę tam, gdzie turboskom pasuje, a kłamie tam, gdzie turboskom nie pasuje :D

    A może coś o tym:
    https://seczytam.blogspot.com/2018/01/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jak zwykle najwięcej mają dopowiedzenia czytelnicy takich stron jak : Sigillum Authenticum czy Imperium Lechickie to bzdura, tego typu strony mają tylko jeden cel, szydzić ze wszystkiego i podważać każde artykuły które nie odpowiadają "oficjalnym" bzdurom nauczanym w szkołach. A prawda jest taka, że to czego uczą w szkołach to są to zaborcze kłamstwa i propaganda kościoła. 123 lata zaborów i 45 lat komuny tak wyprały większości ludziom mózgi, że są takimi ignorantami, że wszystko co inne niż podają ''oficjalne'' podręczniki szkolne to uznają za bajki i fantazje.

      Usuń
    3. Przesadza Pan. Tekst jest po prostu kiepski merytorycznie, ale oczywiście nikt Panu nie zabrania żyć w przekonaniu, że w XXI wieku nauka w szkole opiera na zaborcach i kościele. Mamy demokrację ✌

      Usuń
    4. To proszę mi w takim razie podać jakiś przykład, że wiedza naucza w szkołach to wiedza obecna a nie za czasów zaborów i kłamstwa kościoła

      Usuń
    5. Torkel - wszystko i najlepiej wiedzący ty chyba jesteś trollem niemieckim...

      Usuń
    6. @Krzysztof Cieślak
      Proszę uścislić o jaką epokę Panu chodzi i co w programie nauczania historii jest kłamstwem (wystarczą dwa przykłady)
      @Anonimowy
      Pudło. Jestem zakamuflowanym reptilianinem. 😁 Zadowolony?

      Usuń
    7. No proszę , Pawel M. wypełzł na światło dzienne i krytykuje Kronikę Norymberską, bo nie jest odpowiednio kosinowska. Musisz to Niemcom wytłumaczyć, że kronikarze w tamtych czasach to byli tacy jajcarze, bajarze i fantaści, nawet jak byli biskupami (szczególnie nasi Długosz, Kadłubek no i oczywiście Prokosz). Tylko, że może ci się nie udać, bo Niemcy traktują swoją historię poważnie i nie obszczekują swoich kronik jak nasi "historycy". Nawet, a może szczególnie, jeżeli jest to historia zafałszowana lub ukradziona. Wnoszę, że brakuje już frajerów, którzy chcą się wypowiadać lub choćby zaglądać na twój blog, a nie wiedzą, że tam nie chodzi o wypowiedzi, a o obśmiewanie starożytnej historii Polski (czyli Lechii), cenzurowanie niewygodnych wypowiedzi i obrażanie uczestników dyskusji. Wracaj do swojej nory, na planetę Maldek.

      Usuń
    8. @ Anonimowy masz rację w tym co mówisz, takie takie osoby jak np: Torkel czy Pweł M. i jemu podobni to ludzie do których to nie dociera, że to czego uczą w szkołach na temat Słowian to propaganda Niemiecka podam prosty przykład ;


      To przecież Niemieccy biskupi przynieśli nam chrześcijaństwo, dużo się mówi o chrystianizacji Słowian / Polaków. Cały problem polega na tym, że świat nauki prawie od początku chrześcijaństwa jako instytucja z siedzibom Watykanie sprowadziła Słowiaństwo do poziomu człowieka dzikiego, i krwiożerczego barbarzyńcy. Dzieci w naszych szkołach uczy się, że Słowiaństwo za czasów Imperium Rzymskiego było jeszcze na etapie leśnego życia w szałasie, zaś okres około 1000 roku n.e. to wspólnoty plemienne na półdzikie. Taki też mamy podawany w szkołach opis wczesnego Słowiaństwa, jak to biskupstwo niemieckie ze swoim żołdactwem wkraczało na ziemie Słowian przynosząc im cywilizację, pismo i wiarę w Boga. Tego typu bzdury możemy przeczytać prawie wszędzie a pod tym wszystkim podpisują się wielkie autorytety historii i archeologii

      Usuń
  5. Tam brakuje jeszcze zagubionego plemienia Izraela, które podobno się gdzieś u nas w lasach ukrywa, ale do dziś grzybiarze ich nie znaleźli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie , oni się teraz ukrywają w sejmie na Wiejskiej.

      Usuń
  6. Fajny szczekacz ów Paweł.M. Allo Allo aż kole w uszy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia ,którą nas uczą napisał austryjak na zlecenie podczas zaborów wiec? Są mocne dowody ,ze wiekrzość to brednie zmierzające do tego abysmy myśleli,ze jesteśmy małymi głupimi polaczkami lecz badania genetyczne mówią coś przeciwnego. Jest pewne na 100% ,że historia ,którą nas uczą to kłamstwo wiec pytanie po co?jak ktoś jest glupi to bedzie żył w fałszywej świadomości.

    OdpowiedzUsuń
  8. @anonimowy
    100% powiadasz ?Może jednak nie wszystko jest kłamstwem ? I najważniejsze , czy znajomość samej historii decyduje o inteligencji i powodzeniu narodu , bo z tego co tu ględzisz wygląda na to ,że jak już poznamy tę prawdziwą wersję naszej historii , to wreszcie przestaniemy być "małymi głupimi polaczkami" i cały wysiłek tego"austryjaka" szlag trafi , z drugiej strony , ciekawe co to za wyjątkowa postać ( chyba nie Lelewel bo on z pruskiej szlachty był),że zwiódł nas niemal do dzisiaj ale na szczęście grupa sieciowych badaczy wreszcie ujawnia prawdę i już nikt nie będzie musiał żyć "w fałszywej świadomości ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznanie historii własnego kraju to poznanie swojej tożsamości.
      Tylko ten głupcem jest kto nie wie z jakiego rodu się wywodzi.
      Łatwo mu wtedy wszystko wmówić.

      Usuń
  9. Kronika Schedla powstała prawie poł tysiąclecia od opisywanych wydarzeń i jej wartość źrodłowa jest żadna. Mówi ona raczj o tym, co wykształcone warstwy w Niemczech wiedziały w tym czasie o wschodnich rubieżach Europy, w momencie pisania tego dzieła. Ponadto trzeba wziac po uwage co to za rodzaj dziela. Otoz nie jest to dzieło hsitoryczne (w sensie naukowuym). Przypomina ona dzisiejsze wielotomowe, bogato ilustrowane, kosztowne albumy o dziejach cywilizacji. Mimo że ch autorzy maja do dyspozycji naukowe ksiażki o historii, to ich zasieg geograficzny i chronologiczny, tudzież adresat - zamozny laik, któremu ksiega miala dostarczyć zupełnie podstawowych informacji, sa przycyznami że takie dzieła są pełne pomyłek, błędów, karygodnych uproszczeń i zniekształcen oryginalnje pracy historyków. Dlatego nie zasluguja na zaufanie i nie sa nawet omawaine w literaturze naukowej. I czyms takim jest wlaśnie dzieło Schedla. Jej wartośc źródłowa jest praktycznie zadna, i badania nad nia nie dotycza prawdy dziejow, tylko ewentualnych źródeł, z których autorzy czerpali swe informacje. co jest ciekawym przycyznkiem do badan nad tym co czytal XV wieczny humanista. Tez ciekawe. Tylko ze amatorzy, tacy jak autor tej strony sami bedący laikiami, po prostu tego nie wiedza, bo obca jest im wiedza, od ktorej kazdy profesjonalny badacz zaczyna - krytyka źródeł. Nb wydanie Schedla wraz z tłumaczeniem, z ilustracjami, byłoby interesujacym przedsięwzięciem, tylko kto by to kupił? Jej cena wyniosłaby zapewne ok 1000 zł co najmniej. Historyk z kolei nie potrzebuje, bo i tak ma dostep jesli mu potrzebny, i czyta w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasi historycy to zwykłe nieuki, których uczą tumany, których z kolei prowadzą od rozbiorów Niemcy z Londynem na spółkę. A z tym swoim warsztatem się tylko kompromitują. I niedługo to jeszcze lepiej potwierdzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Paweł M to zwykły Cham i troll izraelski. Wśród kolegów chwali się pobieraniem wypłaty w szelach. Taki bezrozumny kundel i świnia ukrywająca się pod pseudonimem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się też pochwalę. Pobieram wypłatę w koronach novigradzkich. Płaci mi je przelewem na tajne konto Emhyr var Emreis Deithwen Addan yn Carn aep Morvudd. Czasami coś dorzucą Reptilianie, ale o tym sza, bo jak się Emhyr dowie, to mi cofnie wypłatę.

      Usuń